Na topie

Corsair HS50 – przyzwoite słuchawki dla mniej wymagających graczy

Autor:

więcej artykułów ze strefy:
Peryferia

Kto powiedział, że gamingowe słuchawki muszą krzyczeć, że są dla graczy? Corsair HS50 nie ma ani kosmicznego wyglądu, ani barwnego podświetlenia czy przesadnie jaskrawych części. Mimo to sprzęt ten całkiem nieźle sprawdza się w roli towarzysza rozgrywek.

  • Corsair HS50 – przyzwoite słuchawki dla mniej wymagających graczy | zdjęcie 1

74%

Ocena benchmark.pl

 

Plusy

- bardzo dobra jakość wykonania,
- wytrzymała konstrukcja,
- świetna ergonomia i wygoda użytkowania,
- uniwersalność – nadają się i do PC, i do konsol,
- niezła jakość dźwięku w grach,
- dobrze zbierający, odłączany mikrofon…

Minusy

…którego gniazdo przykrywane jest łatwą do zgubienia, malutką gumowaną zaślepką,
- na stałe przypięty kabel słuchawek,
- dość przeciętna izolacja od dźwięków otoczenia,
- brak sprzętowego sterowania głośnością chat<=>dźwięk z gry,
- nie za bardzo nadają się do słuchania muzyki

A A

Corsair coraz mocniej rozpycha się łokciami na rynku akcesoriów dla graczy. Klawiatury, myszki, słuchawki, a nawet gamingowe fotele – wszystko to możemy już dostać z charakterystycznym pirackim logo. I dobrze, widać, że amerykańska firma próbuje na różne sposoby podbić serca fanów elektronicznej rozrywki. 

Corsair HS50 - recenzja

Corsair HS50 to także jeden z efektów tej polityki – uniwersalne słuchawki dla graczy, których zakup nie ma rujnować kieszeni. W żadnym razie też nie ma oznaczać rezygnacji z komfortu zabawy. Przynajmniej takie były założenia, bo tworząc sprzęt tego rodzaju na pewne kompromisy pójść było trzeba. 

Corsair HS50 - pudełko

Corsair HS50 czyli zabawa w trzy kolory  

Nieco mylącym może być fakt, że słuchawki Corsair HS50 występują w aż 3 „wersjach” kolorystycznych – zielonym, niebieskim i czarnym. Zapytacie pewnie „a co w tym takiego dziwnego?” Niby nic, bo przecież wiele sprzętów dla graczy daje możliwość takiego wyboru. 

A jednak w tym przypadku każdy z kolorów oznaczać ma inną platformę docelową – zielony ma kojarzyć się z Xbox One, niebieski z konsolą Sony, a czarny (którego pudełko, nie wiedzieć czemu, ma akcenty żółte) jest, według informacji podawanych na kartoniku, najbardziej uniwersalny oferując całą gamę wspieranych sprzętów – od peceta, po Nintendo Switch.

A najlepsze jest to, że każde z tych słuchawek to dokładnie te same Corsair HS50, z dokładnie tym samym zestawem dodatkowych akcesoriów. Tak naprawdę bowiem jedyną różnicą są drobne kolorystyczne akcenty – przeszycia na pałąku i barwne obwódki muszli.

Jak zauważyliście zapewne na zdjęciach w naszych testach znalazły się „zielone” Corsair HS50. I choć pudełko tego nie sugeruje bez problemu podłączyliśmy je i do Playstation 4, i do Nintendo Switch.

O tym jednak za chwilę. Wpierw dokładnie przyjrzyjmy się konstrukcji i jakości wykonania tychże słuchawek. 

Corsair HS50 - wytłoczenie na pałąku

Sztuka kamuflażu

Choć Corsair zbyt mocno tego nie akcentuje, słuchawki HS50 mają sprawdzić się w każdych warunkach, a więc i podczas emocjonujących batalii, i w czasie drogi do kumpla, na grową imprezę. A na ulicy nie potrzeba krzykliwych słuchawek na uszach, bo i po co rzucać się w oczy.

I trzeba to producentowi oddać, że stonowane kolory, metalowa siateczka na nausznikach, przyjemny w dotyku pałąk obleczony skóropodobnym materiałem, z delikatnym, kolorowym przeszyciem sprawiają , że Corsair HS50 na pierwszy rzut oka nie wyglądają jak słuchawki gamingowe.

Corsair HS50 - widok z przodu

Dopiero bliższe przyjrzenie się w pewien sposób zdradza przeznaczenie tego sprzętu. Z boku, na lewym nauszniku, obok typowego pokrętła do regulacji głośności, znalazł się przycisk służący do wyciszania mikrofonu. Pytanie tylko – a gdzie jest sam mikrofon? 

Początkowo znajdziecie go w pudełku. Tak, tak, tym razem postawiono na odpinane rozwiązanie. Gniazdo mikrofonu ukryto więc pod gumowana zaślepką na lewym nauszniku. Niestety, nie jest ona w żaden sposób z nią połączona przez co o zgubienie tego malutkiego elementu naprawdę nietrudno. 

Corsair HS50 - zawartość zestawu
W zestawie znalazł się też rozgałęziacz zakończony dwoma wtykami 3-polowymi (słuchawki i mikrofon)

Samo podpięcie mikrofonu jest bajecznie proste. Elastyczny przewód zakończony 3,5 mm jackiem i specjalnie wyprofilowaną wtyczką nie da się osadzić inaczej. Co najważniejsze jednak 14 centymetrowe ramię mikrofonu daje ogromną swobodę jego ustawienia wedle własnych potrzeb.

Zresztą, nie tylko on daje takie możliwości. Skoro nadrzędnym celem producenta było zapewnienie użytkownikowi jak największej wygody to nie mogło też zabraknąć regulacji długości pałąka. Co ciekawe, dla łatwiejszego ustawienia słuchawek, po obu stronach, na wysuwanych elementach znalazła się stosowna  podziałka.

Corsair HS50 - wysuwany pałąk z podziałką

A skoro jesteśmy już przy pałąku to trzeba jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz – cała jego konstrukcja oparta została na metalowym szkielecie. Widać to choćby na zawiasach, na których osadzone zostały muszle. Zapewnia to wyjątkową trwałość słuchawek, ale też daje też wyraźnie odczuwalną ich sztywność. Szczególnie, gdy zakładamy je na głowę.

Na szczęście, dzięki wygodnym, dużym muszlom obitym ekoskórą i wypełnionym miękką pianką (z pamięcią kształtu) to pierwsze wrażenie dość szybko znika.  

Corsair HS50 - piankowe muszle

Specyfikacja techniczna Corsair HS50:

  • Kompatybilność: Xbox One/PS4/PC/Mac/ Nintendo Switch
  • Podłączenie: wtyk 3,5 mm
  • Waga: 317 gramów 
  • Długość kabla: 1,7 m + 25 cm adapter z wtykiem słuchawkowym i mikrofonowym

Słuchawki:

  • Konstrukcja: wokółuszna, zamknięta 
  • Przetwornik: dynamiczny, 50 mm
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 000 Hz
  • Impedancja: 32 Ohm @ 1 kHz
  • Średnica głośników: 50 mm

Mikrofon:

  • Konstrukcja: odłączany, giętki pałąk o długości 14 cm
  • Typ: jednokierunkowy, z systemem redukcji szumów i certyfikatem Discord
  • Impedancja: 2.0k Ohm
  • Pasmo przenoszenia: 100 Hz – 10 000 Hz
  • Czułość: -40dB (+/-3dB)

Corsair HS50 - słuchawki z dopiętym mikrofonem

W bój, z korsarzami na uszach

Najlepszym testem dla słuchawek dla graczy są oczywiście kilkugodzinne sesje w ulubione tytuły. No bo jak inaczej sprawdzić czy w czasie takiej rozgrywki głowa nie zaczyna się męczyć, a uszy nie cierpią od zbyt mocno uciskających muszli. Na szczęście z Corsair HS50 aż takich problemów nie ma.

Pomimo dość sztywnej konstrukcji szybko zapominamy o tym, że mamy słuchawki na głowie. Jedno do czego mogę się przyczepić to obicie szczytu pałąka. Mogłoby być bardziej miękkie. Wyraźnie czuć, że pianki jest w tym miejscu nieco za mało przez co w czasie dłuższych sesji komfort trochę spada.

Mówię tu jednak o korzystaniu z słuchawek dłużej niż 4 godziny, bo tyle mniej więcej spędzałem jednorazowo na pececie, bawiąc się w Heroes of the Storm. 

Corsair HS50 - przeszycie obicia pałąka

Prawdziwy chrzest bojowy Corsair HS50 przeszedł jednak ze mną na konsolach. Najpierw katowałem te słuchawki podczas szalonych potyczek w Destiny 2 na Playstation 4, by później przeskoczyć na Xbox One i Assassin’s Creed Origins oraz betę Sea of Thieves. Na koniec zaserwowałem sobie jeszcze kilkugodzinny maraton w Monster Hunter: World.

I cóż mogę powiedzieć, w każdej z tych gier dźwięk wypadał nadspodziewanie dobrze. Co prawda, wybuchy i strzały w Destiny 2 nie wybrzmiewały tak dobrze jak na moim zestawie głośników, ale były porównywalne z tym co oferują dedykowane Playstation 4 słuchawki Sony.

Chyba najlepsze wrażenia dostarczyło mi połączenie Corsair HS50 i Monster Hunter: World. Odgłosy potworów podczas polowania, dźwięki zadawanych ciosów, a czasami i nieprzewidziane szumy tła (np. nadlatującej nagle drugiej bestii) – wszystko to słychać wyraźnie i bardzo naturalnie. Na tym tle troszkę gorzej wypadają dialogi, które zdają się być nieco przytłumione, ale nie jest to jakaś wielka wada.

Corsair HS50 - siatka z logiem Corsair

Znacznie bardziej irytowała mnie niemożność szybkiego ustawienia odpowiedniego balansu między chatem głosowym a dźwiękami z gry. Cóż z tego, że dopinany mikrofon pozwala w każdej chwili dołączyć się do rozmowy z innymi graczami (i słychać mnie tam bardzo dobrze) skoro ja ich zwyczajnie nie słyszę, bo są skutecznie zagłuszani. Owszem, na konsolach mogę wejść do ustawień systemowych i dopasować wszystko do własnych potrzeb, ale w ogniu walki to raczej niewykonalne.

Pecetowcy też mogą na to narzekać, choć w ich przypadku znacznie bardziej przydałoby się oddzielne, dedykowane tym słuchawkom oprogramowanie. Niestety, tego tutaj zabrakło.

Corsair HS50 - mikrofon jednokierunkowy

Pewnym mankamentem może być też brak pełnej izolacji od dźwięków otoczenia. Bo choć nauszniki dobrze przylegają do głowy to separacja nie jest stuprocentowa. Ja akurat lubię mieć pełną kontrolę nad tym co dzieje się wokół mnie podczas grania (rodzina, dwa szalone psy i te sprawy), ale znajdą się zapewne gracze, którym takie niepełne zanurzenie się w toczącą się na ekranie rozgrywkę będzie przeszkadzać.

Być może to działanie celowe, wszak wśród wspieranych urządzeń są i urządzenia mobilne. W tym przypadku jednak pojawi się dość znacząca wada Corsair HS50. To nie są słuchawki dla melomanów. Dość powiedzieć, że podczas słuchania muzyki bas nie wybrzmiewa jak powinien, wokal momentami jest przesadnie płaski i w ogóle cała scena wydaje się mocno przytłumiona. 

W utworach, w których sporo się dzieje część instrumentów po prostu ginie w tle. No ale cóż, taki najwyraźniej jest urok słuchawek stricte gamingowych.

Corsair HS50 - słuchawki bez dopiętego mikrofonu

Hartowany komfort grania

Pomimo nie do końca spełnionych obietnic Corsair HS50 to ciekawa propozycja, w niezłej cenie (249-299 zł w zależności od wersji kolorystycznej). Przede wszystkim z uwagi na swoją uniwersalność – można je podłączyć praktycznie do wszystkiego co ma stosowne gniazdo. Nie da się jednak ukryć, że jest to sprzęt dedykowany graczom, i to tym, którzy nie szukają wodotrysków i nie potrzebują zaznaczać swojej odrębności.  

Dla nich słuchawki mają grać dostarczając jak największych emocji podczas zabawy. I Corsair HS50 to właśnie robią. To dobry, wytrzymały i komfortowy sprzęt gamingowy. Tylko tyle, i aż tyle.

Corsair HS50 - panel sterowania głośnością i mikrofonem

Ocena końcowa Corsair HS50:

  • bardzo dobra jakość wykonania
  • wytrzymała konstrukcja
  • świetna ergonomia i wygoda użytkowania
  • uniwersalność - nadają się i do PC, i do konsol
  • niezła jakość dźwięku w grach
  • dobrze zbierający, odłączany mikrofon...
     
  • ...którego gniazdo przykrywane jest łatwą do zgubienia, malutką gumową zaślepką
  • na stałe przypięty kabel słuchawek
  • dość przeciętna izolacja od dźwięków otoczenia
  • brak sprzętowego sterowania głośnością czat vs dźwięk z gry
  • nie za bardzo nadają się do słuchania muzyki

Super Ergonomia

74%

Słuchawki Corsair HS50 na potrzeby testu otrzymaliśmy od firmy Corsair

Odsłon: 10111 Skomentuj artykuł
Komentarze

10

Udostępnij

Peryferia w marketplace

  1. Zircon1987
    Oceń komentarz:

    -1    

    Opublikowano: 2018-02-18 10:38

    Pasmo przenoszenia: 100 Hz – 10 000 Hz
    LOL to one prawie w ogóle wysokich częstotliwości nie mają xD

    Skomentuj

    1. kombajn
      Oceń komentarz:

      1    

      Opublikowano: 2018-02-18 11:10

      Lol to z ciebie bo czytać ze zrozumieniem nie potrafisz. To jest pasmo przenoszenia mikrofonu a nie słuchawek.

      Skomentuj

  2. kombajn
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2018-02-18 11:30

    W ankiecie brakuje pozycji "Nie kupuje słuchawek gamingowych bo tradycyjne są lepsze". Tradycyjne słuchawki renomowanych firm są wygodniejsze, lepiej wykonane, z lepszym, bardziej szczegółowym dźwiękiem. Modele otwarte (choć część zamkniętych również) zapewniają o niebo lepsze pozycjonowanie niż wynalazki ze światełkami. No i są generalnie bardziej uniwersalne.

    Skomentuj

      1. kombajn
        Oceń komentarz:

        0    

        Opublikowano: 2018-02-20 08:22

        Słuchawki to urządzenie do odtwarzania dźwięku mogą to robić dobrze lub fatalnie. Jak coś się nie nadaje do odtwarzania muzyki to dlaczego miało by się nadawać do gier? Dźwięk to dźwięk. Do gier potrzeba słuchawek wygodnych, oferujących dobrą przestrzeń i przyzwoite pozycjonowanie dźwięku, i wierne przede wszystkim odtwarzanie dźwięku. Większość gamingowych słuchawek jest robiona przez firmy które inżyniera dźwięku na oczy nie widziała o zatrudnieniu kilku takich fachowców z wieloletnim stażem nie wspominając. Za to priorytetem dla tych firm jest upchanie światełek i innego szajsu oraz reklama z udziałem tzw pro gamerów którzy za kasę powiedzą wszystko. Owszem zdążają się przyzwoite headsety tyle że co do jednego oparte na modelach tradycyjnych (np Superlux HMD660, Kingston HyperX Cloude I, Beyerdynamic MMX300, Beyerdynamic Custom Gaming). I przepraszam bardzo ale to że mikrofon jest potrzebny do grania to dopiero jest generalizowanie. Ciekawe po co ci mikrofon do gier singleplayer? No chyba raczej się nie przyda, nie? A tak się składa że połowa gier na świecie to gry singleplayer a spora część gier multi również nie wymaga mikrofonu bo gra się z przypadkowymi ludźmi. Przeszło 20 lat jestem komputerowym graczem i bodaj raz tylko potrzebowałem mikrofonu.

        Skomentuj Historia edycji

          1. kombajn
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2018-02-20 15:33

            Po pierwsze nie jestem casualowym graczem. Jak wiele osób preferuje gry singlepalyer głównie ze względu na fabułę a team deatchmeche to mi się znudziły w czasach Quake 3 Arena. Jedyne gry multi w jakie grałem ostatnimi laty to World of Tank, World of Warships, War Thunder, Armored Warfare i w żadnej z nich nie spotkałem się z używaniem mikrofon na randomie. A swego czasu grałem naprawdę sporo. Na dodatek na mapach które się zna na pamięć nie potrzeba mieć mikrofonu wystarczy zerknąć na mini mapę żeby doskonale orientować się w sytuacji.
            Po drugie jaki jest sens kupowania słuchawek które maja złą jakość dźwięku gdy za podobne pieniądze można kupić takie które mają dobrą jakość dźwięku? Żeby się nazywało że mamy słuchawki gamingowe? Czy żeby dostać idiotyczne dsp z pseudo virtual 7.1? Bo to ostatnie to akurat można sobie odhaczyć instalując Razer Synaps czy jak to się tam to oprogramowanie ichnie nazywa. Przy czym używanie czegoś takiego jak virtual 7.1 świadczy o tym ze użytkownik jest głuchy jak pień albo w życiu nie miał w ręce dobry słuchawek które same z siebie generują odpowiednia scenę i zapewniają pozycjonowanie. Nie widzę żadnego powodu poza wbudowanym mikrofonem przemawiającego za słuchawkami gamingowymi. Moja one natomiast sporo wad od często kiepskiej jakości wykonania, przez brak dostępnych materiałów eksploatacyjnych po klejone konstrukcje uniemożliwiające jakiekolwiek naprawy. Mikrofon natomiast to sobie można kupić oddzielnie, z reguły również będzie lepszej jakości od tych wbudowanych. To że tobie jest potrzebny mikrofon żeby się orientować w rozgrywce nie znaczy ze każdemu jest on potrzebny. Albo inaczej są przeróżne gry sieciowe i nie we wszystkich mikrofon jest potrzebny. Natomiast we wszystkich grach singleplayer jest zbędny. Może poza symulatorami samolotów. Dlatego uważam kupowanie słuchawek gamingowych za wyrzucanie pieniędzy w błoto. I bynajmniej nie jest tak że to są jakieś specjalistyczne słuchawki podkreślające jakieś konkretne pasma bla bla bla. Normalne słuchawki występują we wszystkich możliwych odmianach i strojeniach. Jest cała masa naprawdę udanych konstrukcji które nie są droższe od gamingowych świecidełek a zapewniają lepszej jakości dźwięk i spokój na lata. Ciekawe dlaczego na aukcjach internetowych nie widuje się np 10 czy 15 letnich produktów znanych gamingowych marek. Czyżby wszystkie się dawno rozpadły i wylądowały na śmietniku?

            Skomentuj

          2. kombajn
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2018-02-20 15:36

            Miałem natomiast kilka modeli słuchawek z lat 70 i 80 zeszłego wieku które były w pełni sprawne technicznie. A miedzy nowymi a powiedzmy rocznymi słuchawkami renomowanych producentów w zasadzie nie ma żadnych różnic podczas gdy gamingowy szrot zaczyna klekotać, łamać się i rozpadać.

            Skomentuj

          3. kombajn
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2018-02-20 16:39

            Na tej aukcji sprzedałem dopiero co Sennheisery z lat 80 sam sobie oceń stan wizualny, bo techniczny bez zarzutu:
            https://www.ebay.de/itm/302629648755?ssPageName=STRK:MESOX:IT&_trksid=p3984.m1559.l2649

            A 10 czy 15 letnie słuchawki klasy Mid-Fi porządnej firmy można bez problemu kupić w stanie jak nowe.
            Po drugie dla fabuły to ty oglądasz filmy a ja gram w gry bo lubię grać na kompie, za to nie lubię gier multi bo zbyt często trafiam na idiotów przekonanych o swojej wyższości, niesamowitym skili i że wszyscy na około nich to cebula, pomidory i co tam jeszcze. Za stary jestem zęby się użerać z dzieciakami i/lub idiotami.
            Po trzecie sam ci na początku napisałem że są dobre słuchawki z mikrofonem, nawet podałem ci kilka przykładów. A tak poza tym to przeczytaj sobie podklejony na stałe temat na forum:
            http://forum.benchmark.pl/topic/95884-polecane-słuchawki-nauszne/

            Skomentuj

          4. kombajn
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2018-02-20 17:54

            No tak jak się nie ma nawet pół argumentu na poparcie swoich twierdzeń to pozostają inwektywy, wycieczki osobiste i odwracanie kota ogonem. W zasadzie dowolne słuchawki podpięte pod zewnętrzny rozsądnej klasy wzmacniacz zagrają lepiej niż ze zintegrowanej karty dźwiękowej i powie ci to każdy kto ma minimalne choćby pojecie o dźwięku. Dla twojej wiadomości akurat w tych Senkach HD430 grało mi się naprawdę przyjemnie. Bardzo dobra głębia dźwięku, wieloplanowa przestrzeń. A gry gremialnie maja lepszej jakości audio niż się ludziom wydaje. A po co kupuje słuchawki pół-zabytkowe? Bo lubię posłuchać czegoś innego. To po pierwsze, a po drugie niejednokrotnie modele z najwyższej niegdyś półki można obecnie dostać okazyjnie, a milionerem nie jestem i na Audeze np mnie nie stać.

            Że tak nieśmiało spytam maiłeś kiedykolwiek normalne dobre słuchawki? Bo mam wrażenie że rozmawiam o kolorach z daltonistą. Albo z kimś kto całe życie jeździł maluchem i wymądrza się że posiadanie powiedzmy Forda Mondeo jest bezcelowe (bo nawet nie o poziomie Mercedesie rozmawiamy tylko o normalnym produktach).

            Skomentuj

  3. k0zik
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2018-02-18 14:49

    Raz już kupiłem sprzęt polecany przez Benchmark ( monitor 4K) i więcej tego błędu nie popełnię. Nie to, żeby był kiepski czy nie spełniał większości oczekiwań, ale mogłem kupić zdecydowanie lepiej i taniej.

    Skomentuj Historia edycji

  4. jacy4
    Oceń komentarz:

    2    

    Opublikowano: 2018-02-18 17:25

    W tej samej cenie da sie kupić hyperx cloudy które do muzyki już sie nadają. I podejrzewam że też lepiej wyciszają.

    Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!