Na topie

Nieśmiertelni władcy świata gier - 20 najbardziej wpływowych marek

Autor:
Jakub Jakubowicz

więcej artykułów ze strefy:
Gry

Benchmark obchodzi swoje dwudziestolecie i z tej okazji przypominamy najbardziej wpływowe marki gier, które też od lat trwają w najlepsze.

  • Nieśmiertelni władcy świata gier - 20 najbardziej wpływowych marek  | zdjęcie 1
  • Nieśmiertelni władcy świata gier - 20 najbardziej wpływowych marek  | zdjęcie 2
  • Nieśmiertelni władcy świata gier - 20 najbardziej wpływowych marek  | zdjęcie 3
  • Nieśmiertelni władcy świata gier - 20 najbardziej wpływowych marek  | zdjęcie 4
  • Nieśmiertelni władcy świata gier - 20 najbardziej wpływowych marek  | zdjęcie 5
  • Nieśmiertelni władcy świata gier - 20 najbardziej wpływowych marek  | zdjęcie 6
  • Nieśmiertelni władcy świata gier - 20 najbardziej wpływowych marek  | zdjęcie 7
  • Nieśmiertelni władcy świata gier - 20 najbardziej wpływowych marek  | zdjęcie 8
Ocena redakcji

5

super

 

A A

Tak to robią najbardziej wpływowe marki gier

Gry to medium stosunkowo młode, choć liczące już sobie parę ładnych dekad. Kiedyś porywał nas wynaleziony w sowieckich laboratoriach Tetris czy też sympatyczny hydraulik od Nintendo, żądzę mordu wyzwalał w nas Doom od id Software, a teraz... Ho, ho! Overwatch, Persona 5 i inne cuda wianki.

Warto spojrzeć przez ramię i sentymentalnie zadumać się nad tym okresem pełnym zmian w wirtualnej rozrywce. Zwłaszcza, że znajdą się tu najbardziej wpływowe marki gier, które od lat nieprzerwanie dzierżą berło władzy i za nic nie chcą go oddać. Nawet jeśli naszą uwagę przyciągnie czasem jakiś „świeżak”, to i tak często wracamy do starych wiarusów, którym nie brakuje werwy, mimo podeszłego wieku. To także one często stanowią punkt odniesienia dla swojego młodszego rodzeństwa, inspirują, wskazują kierunek lub po prostu są skarbnicą świetnych rozwiązań.

Wpływowe marki gier - Doom

Nie tylko biust, czyli zmienne losy panny Croft

Lara Croft jak James Bond – nie starzeje się nigdy. Co więcej, jej sława wykracza daleko poza świat gier. To już nie postać z Tomb Raidera, ale ikona całego gamingowego ruchu. Na początku starczyła jej tylko trójwymiarowa grafika, ciekawe zagadki i pełne adrenaliny potyczki z przeciwnikami. Ale na tej formule nie dało się daleko zajechać, co dotkliwie odczuło na swojej skórze studio Core Design.

Najbardziej wpływowe marki gier - ewolucja Lary Croft

Po sześciu wyprodukowanych przez tę ekipę częściach, pani archeolog uśmierciła swoich rodziców i przeszła w ręce innych fachowców. A ci ostatni zafundowali jej podwójny lifting. Najpierw pod postacią Tomb Raider: Legend i zremasteryzowanej „jedynki”, a później – gruntowniej – w Tomb Raider A.D. 2013, który wplótł między znane motywy elementy survivalu, a następnie rzucił je na głębokie wody otwartego świata.

Czasem mawia się anegdotycznie, że zmiany w serii Tomb Raider dotyczyły przede wszystkim rozmiaru biustu Lary, który raz rósł, a raz malał w zależności od mody i oczekiwań graczy. Jednak w rzeczywistości popularnością tej marki huśtały zmiany znacznie bardziej fundamentalne. I to właśnie one koniec końców pozwoliły Larze Croft wybronić swojego miejsca w tym zaszczytnym towarzystwie, w którym znajdują się też inne najbardziej wpływowe marki gier.

Trzy żywoty diabła

Zamieć uderzyła z pełną siłą już w 1996 roku. Mowa, rzecz jasna, o kultowym RPG Diablo, które zrobiło niezły bałagan w reprezentowanym przez siebie gatunku. Oczywiście, w jak najlepszym znaczeniu tego słowa. Całą rozgrywkę wywrócono do góry nogami wprowadzając losowo generowane poziomy, potwory i skarby. 

Tak naprawdę dopiero blizzardowe przygody herosa szukającego diabła zdefiniowały takie pojęcia jak „dungeon crawler” czy „hack and slash”. Nic więc dziwnego, że ten tytuł doczekał się dwóch kontynuacji. 

Najbardziej wpływowe marki gier - Diablo

Ostatnia z nich rewolucyjnymi zmianami w znanej formule wywołała mieszane uczucia najzagorzalszych fanów, ale w niczym to nie przeszkodziło, żeby i tak podbiła growy rynek. Najlepiej świadczą o tym kolejne sezony, których wstęgę Blizzard regularnie przecina i wyznacza dla uczestników tych wydarzeń coraz to nowe nagrody, mimo że od premiery „trójki” minęło już pięć lat z hakiem.

Nad Szwecją słońce nie zachodzi nigdy

Można by pomyśleć, że oglądanie map to pasja wyjątkowo niszowa. I tak chyba rzeczywiście jest, ale co innego, kiedy możemy własnoręcznie przesuwać granice i śledzić ruchy wojsk przemieszczających się między prowincjami. Na tym prostym pomyśle opiera się cała seria szwedzkich strategii określana wspólnym mianem Europa Universalis.

Najbardziej wpływowe marki gier - Europa Universalis

Okres od Wojny Stuletniej po wyprawy Napoleona wciąż stanowi twardy rdzeń tej serii liczącej już cztery obszerne tytuły, ale po drodze wykluło się też mnóstwo pomniejszych produkcji Paradox Entertainment. 

W podobnej formule przedstawia się też II wojnę światową, XIX wiek, średniowiecze, a nawet starożytny Rzym. Niektórzy uparcie twierdzą, że to tytuły adresowane tylko do wielbicieli bardzo szczególnej odmiany strategii, jednak liczba z sukcesem sprzedających się DLC do ostatnich odsłon tej marki świadczy raczej o jej niegasnącej popularności.

Brutalnie – jeszcze brutalniej – Mortal Kombat

Który rodzic nie bulwersował się, kiedy pierwszy raz podejrzał swoją pozornie niewinną pociechę, jak ta urywa łeb czterorękiemu Goro? No, który? Chyba nie ma takiego! Mortal Kombat szokowało i dalej szokuje. Na początku pikselowatymi plamami krwi, a teraz obrazami tak fotorealistycznymi, że aż żołądek wywraca się na lewą stronę.

Najbardziej wpływowe marki gier - Mortal Kombat

Przez pewien czas ta marka nieco przycichła, ale w ostatnich latach uderzyła ze zdwojoną siłą tytułem Mortal Kombat X, który udowodnił, że pas mistrza bijatyk wciąż spoczywa w jej rękach.

Nawet jeśli równolegle sięgają po niego serie Tekken, Street Fighter czy młodziutkie Injustice, to i tak prężąca muskuły konkurencja może co najwyżej wygrywać poszczególne rundy punktami, bo na nokaut nie ma na razie szans.

Wszystkie legendy proszone są na arenę

Gatunek MOBA narodził się w kuriozalny sposób – z niecodziennego modu do Warcrafta III. Jednak prędko wydał na świat osobne tytuły, z których chyba najsłynniejszy to League of Legends. Zasady są proste: trzy ścieżki, każdy gracz dowodzi jednym bohaterem, a cel to rozniesienie w drobny mak bazy wroga. 

Najbardziej wpływowe marki gier - League of Legends

Ten typ rozgrywki połączony z formułą free-to-play okazał się tak uzależniający, jak to tylko możliwe. A najlepszym dowodem na sukces League of Legends jest gra planszowa Mechs vs Minions, która stała się osobnym bestsellerem osadzonym w tym samym uniwersum. Znany i lubiany „LoL” liczy sobie zaledwie osiem lat, ale można chyba śmiało powiedzieć, że stał się legendą za życia.

Każde pokolenie chce kraść samochody

Lata mijają, pokolenia ustępują miejsca kolejnym, a marzenie młodzieży wciąż pozostaje to samo – kraść wypasione fury. Brzmi to co najmniej prowokacyjnie, ale chyba każdy chce czasem, chociażby w „wirtualu”, wcielić się w bandziora. Bo jak inaczej wytłumaczyć zawrotny sukces serii Grand Theft Auto?

Najbardziej wpływowe marki gier - GTA

„Jedynka” sprzed dwudziestu lat czarowała krwawymi pikselami rozbryzgującymi się na chodnikach, „trójka” z 2001 roku zrewolucjonizowała rozgrywkę dodając jej trzeci wymiar, a pięcioletnie już GTA V stworzyło świat, jakiego jeszcze nie było na naszych ekranach. I można tylko pozazdrościć, że piąta część serii w pół dekady po premierze wciąż zajmuje najwyższe miejsca list bestsellerów.

Nie żyjesz

W produkcjach ze stajni FromSoftware gracze padają jak muchy, ale sama formuła wydaje się nieśmiertelna. Flagowe Dark Souls doczekało się aż trzech rozbudowanych odsłon, a po ogłoszeniu, że ostatnia z nich wieńczy trylogię rozległ się lament pełen żądań o kolejne części. I chociaż Miyazaki uparcie trwa przy swojej deklaracji, jego dzieło żyje własnym życiem.

Najbardziej wpływowe marki gier - Dark Souls

Mimo że Mroczne Dusze na razie nie powrócą, mnożą się tytuły inspirowane tą formą rozgrywki. W międzyczasie powstał bestsellerowy Bloodborne, również autorstwa Miyazakiego, a także liczni – mniej lub bardziej udani – naśladowcy, tacy jak Lords of the Fallen, Nioh czy The Surge. Niektórzy powiedzą, że to dowód na to, że masochistów nie brakuje. Inni uznają to za geniusz Miyazakiego. Zdania są podzielone, a i tak marka trwa w najlepsze.

Polacy nie gęsi

Najbardziej wpływowe marki świata gier nie mogły się obyć bez polskiego akcentu. Tak, tak, chodzi rzecz jasna o Wiedźmina. Ostatnio internauci prześcigają się w wytykaniu Sapkowskiemu błędu, jaki popełnił sprzedając prawda do przygód Geralta z Rivii za stosunkowo małe pieniądze. Można się z tego śmiać, ale z drugiej strony konia z rzędem temu, kto przewidział, że dzieło CD Projekt RED okaże się hitem na taką skalę.

Najbardziej wpływowe marki gier - Wiedźmin

Trzeba też pamiętać, że król erpegów znad Wisły nie narodził się od razu. Współcześnie mówimy Wiedźmin i natychmiast myślimy Dziki Gon, ale „jedynka” i „dwójka” też były na swój sposób rewolucyjne.

Co ciekawe, nie mamy w tym przypadku do czynienia z prostym rozwojem serii, ale szukaniem nowych dróg, przestawianiem pojedynczych elementów układanki i kombinatoryką, która wydała na świat nie jeden, a trzy unikalne tytuły. Nie licząc Gwinta, który jest fenomenem samym sobie, bo oto mini-gierka ewoluowała w pełnowymiarową produkcję. 

Od Normandii do Normandii

Call of Duty potęgą jest i basta! Im więcej głosów sprzeciwu, tym silniejsza staje się ta marka. Owszem, zarzuca jej się powtarzalność, mielenie w kółko tej samej formuły rozgrywki, ale tak naprawdę to raczej dążenie do ideału i kroczenie w jasno wytyczonym kierunku.

Tak w każdym razie wygląda tryb wieloosobowy. Kampania dla pojedynczego gracza wyraźnie ucierpiała przez lata i stąd próba reaktywacji jej dawnego czaru poprzez powrót do korzeni. Czy Normandia 2017 da nam tyle wrażeń, co ta z 2003 roku? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – niezależnie od tego, czy kocha się tę serię czy nienawidzi, każda z jej kolejnych odsłoń budzi silne emocje we wszystkich fanach gatunku FPS.

Ciemność wiekuista

Jeszcze rok temu można było śmiało powiedzieć, że seria Resident Evil chyli się ku upadkowi. Od czasu ukazania się pierwszej odsłony serii w 1997 roku, zombiczny survival horror Capcomu ulegał powolnemu rozkładowi. Narzekano na przesunięcie akcentu z grozy na krwawą jatkę i wytykano opowieści powtarzalność.

W każdym razie tak było do niedawna. „Siódemka” udowodniła, że zalatująca trupem marka potrafi jeszcze dmuchnąć pełnym świeżości powietrzem. Co ciekawe, stało się to za sprawą połączenia nowych motywów z pierwotnymi założeniami Resident Evil. 

I tak po raz kolejny strach ruszył w parze z pragnieniem przetrwania i tak narodziła się produkcja, która, paradoksalnie, sięgnęła do starych sztuczek, żeby ukazać nam nowe oblicze wirtualnego horroru.  

Odsłon: 11870
Komentarze

20

Udostępnij