
Spędziłem cały dzień w Vegas na prezentacji Samsunga - oto, co nas czeka w 2026
Odwiedziłem salę The First Look Samsunga podczas CES 2026 - czy jest na co czekać? Jeszcze jak! Niektóre z nowości naprawdę działają na wyobraźnię, a żeby zapoznać się z całością, spędziłem tam cały dzień - oto relacja połączona z moją opinią.
Co roku w styczniu można dowiedzieć się, dokąd zmierza elektronika użytkowa na poświęconych jej targach CES. Niestety z roku na rok coraz mniej w tych pokazach treści dla użytkowników i dlatego też miałem się w tym roku nie wybierać, ale finalnie ciekawość zwyciężyła i teraz się z tego cieszę. Jeszcze przed rozpoczęciem targów całe Las Vegas rozgrzały liczne prezentacje oraz ekskluzywne pokazy. Naturalnie nie mogłem być na wszystkich naraz, zatem wybrałem te najbardziej obiecujące, to jest Samsung The First Look.

Taki widok wita nas po wejściu do sali The First Look Samsunga.
To, co miałem okazję zobaczyć, to dalszy rozwój technologii 3D, największy telewizor Micro RGB, ekstremalnie praktyczny mini projektor oraz faktycznie dobrze wykorzystane algorytmy AI, a to ostatnie to realnie rzadkość. Nie zabrakło też nowości w sferze lifestyle oraz informacji bardziej tajnych, które pozyskałem za kulisami podczas spotkań z inżynierami. Ten rok zapowiada się wyjątkowo ciekawie, ale zacznijmy po kolei od największej nowości.
Telewizory Samsung Micro RGB wkraczają na rynek
Centrum wystawy i początkiem całego programu zwiedzania okazał się przeogromny reprezentant wyższej z dwóch nowych serii telewizorów Micro RGB. Zgadza się - teraz obok podstawowych telewizorów QLED, lepszych modeli Neo QLED oraz paneli OLED pojawi się czwarta opcja - telewizory z podświetleniem micro RGB LED. O samej technologii sporo pisałem już tutaj, więc nie będę się całkowicie powtarzać - podstawą jest w tym przypadku stosowanie kolorowego (zamiast białego lub niebieskiego) podświetlenia strefowego. Daje to niespotykaną dotąd kontrolę nad kolorami, wyższą jasność i optyczne zredukowanie efektu aureoli.
Zobacz relację na temat Samsung Micro RGB (oraz nowych QD-OLED) w formie wideo:

Masywna rama przywodzi na myśl podobne rozwiązanie z 2013 roku, pokazując, jak Samsung czasami potrafi wyprzedzić swoją epokę.
Nazwa „Micro” dotyczy rozmiaru diod, jako że Samsung podaje, że jego diody (każda z trzech w układzie RGB) ma wymiar poniżej 100 mikrometrów. Czy ma to znaczenie? Nieszczególnie - nawet diody mini LED są zbyt małe, aby problemem było pomieszczenie ich za ekranem, zatem to akurat głównie chwyt marketingowy. Głównym wyzwaniem jest precyzja sterowania oraz jego wydajność obliczeniowa. Nowy sterownik podświetlenia ma do obsługi trzy razy więcej diod, co przekłada się na przeskok z obecnie 27 bit na 81 bit (ilość stanów podświetlenia każdej strefy). To, co jednak realnie daje zastosowanie mniejszych diod, to potencjalnie mniejszy pobór energii.


Montaż na ścianie w przypadku modeli o przekątnej ponad 100" można wzbogacić o ramki maskujące, które nadal dają miejsce do pracy głośnikom.
Jak wspomniałem, dostępne mają być dwie serie - najpewniej będzie to Samsung Micro RGB MR90H oraz MR95H. Niższa seria otrzyma zapewne zeszłoroczny, ostatecznie niedostępny w sprzedaży sterownik podświetlenia, a co za tym idzie mniejszą ilość stref i najpewniej też niższą jasność. Będzie za to dostępna nawet w wariancie 55”, podczas gdy mocniejszy wariant ma się zaczynać od 65”. Finalnie nie udało mi się ustalić konkretów dotyczących ceny, ale mają to być telewizory rywalizujące pod tym względem z flagowymi modelami OLED, a jednocześnie mają oferować szersze pokrycie palety barw (nawet do 100% BT.2020), większą jasność oraz znacznie mniejsze ryzyko wypalenia pikseli.


Do zarządzania podświetleniem micro RGB LED potrzeba znacznie mocniejszego procesora.
Telewizory te mają zostać pokazane w pełnej krasie (i specyfikacji) jeszcze w pierwszym kwartale tego roku i niedługo potem trafią do globalnej sprzedaży. Będą wyposażone w najnowszy Tizen One UI oraz nagłośnienie 4.2.2.



Nagłośnienie dobrano równie masywne, co i sam ekran.
Micro LED z ekranem w ramce?!
Należy jednak podkreślić, że telewizory Micro RGB to nie to samo, co micro LED. To drugie to technologia, która jest rozwijana już od lat i w tym roku też doczekała się kolejnej aktualizacji. Nie tylko będzie jaśniej i barwniej, ale też ponownie dopracowano technologię łączenia kafelków, z których składają się te modularne ekrany. Tu efekt jest na tyle dobry, że obecnie nawet wiedząc, gdzie patrzeć i specjalnie patrząc z bliska i od boku, tylko w specyficznych scenach byłem w stanie dostrzec te szczeliny. W praktyce jest to już znacznie powyżej oczekiwań nawet najbardziej wymagających użytkowników.

To nadal konstrukcja modularna, dlatego na zdjęciach trudno o jednolite ujęcie.
Największą nowością jest jednak system obramowania tego panelu, który teraz również jest… ekranem - a konkretnie odpowiednio dociętymi i też bezszczelinowo dopasowanymi panelami micro LED, które wyświetlają krawędzie materiału źródłowego lub odpowiednio zmodyfikowany obraz z okolicy tych krawędzi. Mogą nawet służyć do wyświetlania informacji z pasków, które normalnie są na dole ekranu. Ogólnie wygląda to bardzo ciekawie, ale z pewnością nie obniży ceny telewizora, który już teraz konkuruje w tej kwestii z mieszkaniami w stolicy. Model pokazany na targach miał przekątną 140” i nie zdziwię się, jeśli będzie kosztować ponad milion Polskich Nowych Złotych.


To taki Ambilight, tylko że na sterydach :D
OLED wkracza na salony sztuki
W ubiegłym roku, wraz z wprowadzeniem matowego panelu dla serii Neo QLED, Samsung udostępnił zawartość Art Store dla wszystkich telewizorów LCD oraz micro LED. Teraz do tego szanownego grona dołączą telewizory micro RGB oraz, uwaga, OLED! Zgadza się - ekrany, które nie przepadają za długim wyświetlaniem statycznego ekranu, w opinii Samsunga są już na tyle odporne, że sobie z takim zadaniem poradzą. To o tyle wyśmienita wiadomość, że to właśnie na matowym Samsung S95F z ubiegłego roku, a nie na różnych dedykowanych do tego panelach LCD, zdecydowanie najlepiej prezentują się wszelkie tego typu treści (wyłączając z takiej kompetycji panele micro LED).

Na Europę ten model ma nazywać się S99H - u nas Samsung OLED S95H to ten sam telewizor, ale bez fikuśnej ramki.
Co więcej, Samsung nie spuszcza z tonu i w tym roku jeszcze więcej modeli Samsung OLED otrzyma panel z powłoką Glare Free (matową), co w mojej opinii czyni z nich najbardziej uniwersalnie wyśmienite telewizory. Nie wiem na ten moment, czy nawet najtańsza seria S85H otrzyma taką powłokę, ale zakładam, że jeszcze nie. Niemniej oznacza to, że w tym roku nie kupimy od Samsunga matowego panelu QD-OLED, jako że seria S85H najpewniej ponownie będzie oparta o słabsze panele W-RGB produkcji LG. Tu jednak mam dobrą wiadomość dla osób celujących w większe niż 77” panele OLED od Samsunga - do S95H w największym rozmiarze ma trafić panel Primary RGB Tandem OLED (również produkcja LG), co oznacza, że nie powinien on aż tak bardzo ustępować jakością obrazu wobec mniejszych braci z QD-OLED, jak w zeszłorocznych modelach.

Z bliska nowa ramka prezentuje się wyśmienicie, ale też nie na każdy gust.
Ostatnią niespodzianką w telewizorach (na ten moment), jest zupełnie nowa seria Samsung S99H - technicznie to w zasadzie S95H, zatem topowa odmiana OLED na ten rok, ale zamknięta w obudowie, która ma sprawić, że telewizor będzie wyglądać jak obraz - nawet bardziej niż w serii The Frame. Ramka na gładko dociska się do ściany i dopiero z niej, jakieś 3 cm od krawędzi, wystaje do przodu panel OLED. Z bliska ta aluminiowa rama wygląda niesamowicie intrygująco i nowocześnie, choć jednocześnie z daleka można uznać, że to po prostu 20-letni telewizor LCD z ogromną plastikową ramką. Całe szczęście, jedyna różnica między S99H a S95H to właśnie design.
Nowy Freestyle+ szokuje swobodą miejsca projekcji
Wspólną cechą wszystkich telewizorów jest problematyczność brania ich ze sobą w podróż do hotelu czy też na biwak. W takich sytuacjach lepiej sprawdzają się mini projektory, ale nawet one mają swoje ograniczenia. Albo raczej miały, bo to, co pokazał Samsung Freestyle+, wykracza poza możliwości wszystkiego, co dotychczas istniało. Ale zanim o tym, to warto podkreślić, że to również ogólnie znacznie mocniejszy projektor. Jasność podniesiono do 430 ANSI Lumen, co wystarcza do komfortowej projekcji obrazu o umiarkowanej przekątnej (32”-50”) nawet w jasny dzień, a w nocy poradzi sobie nawet przy przekątnych 150”. Poprawił się zatem kontrast, ale jednocześnie urządzenie to nadal pracuje bardzo cicho i zajmuje tylko minimalnie więcej miejsca (niestety na tyle więcej, że nie zmieści się do futerału dla pierwszych dwóch generacji Freestyle).
Zobacz relację na temat Samsung The Freestyle+ w formie wideo:


Nowy Freestyle jest nieco większy, ale też lepiej wentylowany.
Co się natomiast tyczy AI, które czuwa tu nad foremnością projekcji, to miejscami przechodzi samo siebie. To, że projektor automatycznie dopasowuje ostrość i kąty projekcji, to nikogo nie powinno dziwić. Ale co, jeżeli wam powiem, że również automatycznie dopasuje się do białej przestrzeni na ekranie projekcyjnym, idealnie ją wypełniając? Nadal mało? Proszę bardzo - dopasuje się również do przestrzeni na ścianie pomiędzy dowolnymi obiektami, typu rama obrazu czy też zegar. Powiecie, że nawet tyle takiej przestrzeni nie znajdziecie? To co powiecie o narożniku pomieszczenia? Owszem - to również jest w stanie ogarnąć, nawet jeżeli będzie to narożnik łączący dwie ściany z sufitem!


Kompensacja tapety po prawej na pierwszym zdjęciu jest dezaktywowana, ale po jej aktywowaniu wzór niemal całkowicie znika!
Cały proces trwa zaledwie 3-4 sekundy i faktycznie gdy siedzimy za projektorem, to obraz wygląda bardzo foremnie. Ale spokojnie - dopiero się rozkręcam! Samsung Freestyle+ poradzi sobie też z projekcją na pofalowanej przestrzeni, takiej jak zasłona okna. Co więcej, adaptuje się w sekundę lub dwie do każdego jej ruchu. A jeżeli zasłona lub nawet ściana, będzie miała regularny wzór lub inny nieco odcień niż idealna biel, to AI automatycznie skompensuje te odstępstwa, tak że będziemy mieć wrażenie oglądania projekcji na idealnie białym ekranie. To właśnie nazywa się dobrze wykorzystane AI!

AI kompensuje również kolor zasłony.
Samsung the Moving Style mnie poruszył
Z tym zgrabnym urządzeniem mogłem się już zapoznać podczas targów IFA 2025, ale wtedy albo tego nie odnotowałem, albo po prostu nowością jest informacja, że ten wyświetlacz z dotykowym ekranem i systemem Tizen ma wbudowaną baterię. Po odpięciu od dołączonego w zestawie standu na kółkach, może pracować przez nawet trzy godziny przy jasności obniżonej do 200 nitów (typowa wartość do pracy). Teraz cały motyw z rączką do przenoszenia, która pełni też funkcję oparcia, zaczyna nabierać sensu.

Dotykowy ekran to również okazja do wykazania się artystycznie.
Od strony specyfikacji zmian nie odnotowałem - rozdzielczość QHD (1440p) i odświeżanie do 120 Hz przy przekątnej 32” to przykładny balans jakości obrazu oraz właśnie czasu pracy na baterii. Wbudowane głośniki szału nie robią, ale wystarczą na potrzeby prezentacji lub cichej muzyki w tle. Z tyłu wyprowadzono wejście USB-C oraz HDMI, ale nie udało mi się u nikogo uzyskać odpowiedzi na pytanie, czy można poprzez dotyk sterować np. laptopem albo telefonem podpiętym przez USB-C, a to realnie bardzo istotna kwestia. Warto też podkreślić, jak smukłe jest to urządzenie i w sumie tym Samsung The Moving Style mocno wyróżnia się na tle tego typu konkurencyjnych urządzeń - faktycznie jest mobilny.


To ty decydujesz gdzie i jak używasz tego wyświetlacza.
Dlatego właśnie warto inwestować w solidnych producentów
Kolejną nowością pokazaną przez Samsunga na CES 2026 są dwa nowe głośniki bezprzewodowe z kategorii lifestyle. To, co wcześniej, za zamkniętymi drzwiami, widziałem jako prototyp, teraz ziściło się w formie Samsung Music Studio 5 oraz Music Studio 7. W obu przypadkach za design odpowiadał ten sam znany projektant Erwan Bouroullec i to w sumie pierwsze, co rzuca się w oczy - ich unikatowy, ale też atrakcyjny wygląd. Wizualnie niższa seria wydaje się nawet większa i złośliwi twierdzą, że wygląda jak umywalka na ekspozycji w sklepie budowlanym, ale tak zwykle bywa ze stylem, do którego trzeba dojrzeć. W tej nietuzinkowej obudowie skrywa się zestaw dwóch przetworników wysokotonowych oraz jeden przetwornik średnio-niskotonowy, co przekłada się na całkiem dobrze zarysowane brzmienie stereo nawet z jednego tylko głośnika.
Zobacz relację na temat Samsung The Music Studio w formie wideo:


Jaki kolor waszym zdaniem powinien trafić do ofery, poza bielą i czernią?
W przypadku Music Studio 7 mamy już znacznie bardziej zaawansowaną konstrukcję, co wymusiło na projektancie nieco bardziej stonowane kształty. Pojedynczy głośnik zapewnia nagłośnienie w systemie 3.1.1, jako że po trzech stronach wyprowadzono z niego komplet przetworników wysoko i średniotonowych, a do tego każdy z tych kanałów wspiera jeszcze przetwornik niskotonowy, który jest zdolny (na moje ucho) zejść nawet poniżej 50 Hz. Jest też kanał sufitowy (operujący na zasadzie odbić), który przyda się w szczególności, jeżeli taki głośnik podłączymy do telewizora, na potrzeby projekcji filmów. Jeżeli będzie to telewizor Samsung z ostatnich kilku lat, to możliwe będzie też podpięcie nawet pięciu takich głośników w ramach systemu Q-Symphony, aby uzyskać prawdziwie przestrzenne brzmienie.


Oba urządzenia obsługują strumieniowanie w bezstratnej jakości.
Oba nowe głośniki są bezprzewodowe w kwestii komunikacji (nadal wymagają przewodu do zasilania) i potrafią adaptować się do kształtu pomieszczenia. Mają też wbudowany odtwarzacz multimediów z platformy Spotify Connect, zatem w praktyce nie potrzeba niczego podpinać, aby aktywować odtwarzanie muzyki z naszego konta - klikamy w przycisk na górze urządzenia (jest ich tam kilka, przykładem soundbarów) i głośnik automatycznie wznawia odtwarzanie ostatniego utworu, po czym można łatwo przeskoczyć do kolejnego oraz sterować głośnością. W przeciwieństwie do Music Frame nie widziałem na pokazie pilotów, ale na ten moment nie jestem w stanie wykluczyć ich obecności w zestawie.


Music Studio 5 jest nieco większy od frontu, ale Music Studio 7 jest za to głębszy.
To, co najważniejsze, to to, że te głośniki grają zaskakująco dobrze, a biorąc pod uwagę, że zaprojektowano je tak, aby były ozdobą pomieszczenia, w jakim je umieścimy, to realnie można w ten sposób połączyć piękne z pożytecznym. Za dnia głośniki wypełniają pokój muzyką stanowiącą tło dla codziennych zadań, a podczas wieczornego seansu automatycznie są przejmowane przez telewizor i uzupełniają przestrzenią oraz basem podstawowy soundbar leżący przy odbiorniku albo też samodzielnie napędzają całe kino domowe, jeżeli postawimy je nie tylko z tyłu sceny, ale też przy samym telewizorze. Oczywiście takie rozwiązania nigdy nie należą do najbardziej opłacalnych finansowo, ale w mojej opinii znajdzie się wielu użytkowników skłonnych dopłacić do tego, aby ich salon prezentował się lepiej, bez kompromisów po stronie brzmienia.


Sterowanie wygląda identycznie na obu głośnikach.
Samsung wkracza w erę AI w swoich telewizorach
O tym, że telewizory korzystają ze sztucznej inteligencji, słyszymy od lat - zasadniczo nawet teraz jest to spore nadużycie tego zwrotu, ale trzeba przyznać, że w końcu jestem w stanie uznać telewizory Samsunga godne tego miana. Wszystko za sprawą rozbudowania możliwości ich asystenta głosowego (Bixbi) o współpracę z Microsoft Copilot oraz jeszcze jednym modelem językowym, dzięki czemu faktycznie można będzie ich telewizory (i to nie tylko te najnowsze, bo aktualizacja ma trafić też do starszych modeli) zapytać o dosłownie wszystko. Na pilocie nawet pojawi się specjalny przycisk do wywołania panelu AI, który z miejsca powie nam więcej o tym, co w danej chwili oglądamy, oraz wysłucha naszych dodatkowych pytań. Dodatkowo, w kontekście zbliżających się mistrzostw świata w piłce nożnej, dodano specjalny tryb AI Soccer, w którym trawa jest bardziej zielona, piłka nie rozmywa się w ruchu (AI wypełnia jej brakujące klatki animacji) i dźwięk brzmi bardziej “jak na stadionie”. Ten tryb trafi też to posiadaczy zeszłorocznych modeli telewizorów Samsung z systemem Tizen.

Z tą funkcją Samsung dołącza praktycznie jako ostatni, ale robi to zdecydowanie dobrze!
To jednak nie wszystko, bo AI będzie teraz też więcej robić w kwestii nagłośnienia, tak aby podnieść komfort naszego oglądania (i odsłuchu). Można będzie poprosić AI o wycięcie ze ścieżki dźwiękowej hałasu trybuny podczas meczu albo wprost przeciwnie - podbicie tego hałasu i wycięcie komentatora. Analogicznie podczas odsłuchu teledysku można poprosić o wycięcie wokalu, abyśmy mogli śpiewać swoim własnym głosem lub alternatywnie wyciąć właśnie podkład muzyczny, aby lepiej usłyszeć słowa piosenki. Wszystko to działa naprawdę natychmiastowo i zaskakująco skutecznie. Na podobnej zasadzie dodano też tryb łagodzenia treści dla osób wrażliwych na intensywne i nagłe hałasy - algorytm rozpoznaje takie dźwięki, jak szczekanie psa czy wycie syreny alarmowej i niemal całkowicie je wycisza, aby nie powodowały dyskomfortu o osób na to wrażliwych.


Modyfikacja dzwięku w czasie rzeczywistym to realnie użyteczna funkcja AI.
Oczywiście AI to też poprawa jakości obrazu, ale w tej kwestii przełomowych zmian nie ma - i szczerze powiedziawszy to działa to na tyle dobrze, że trudno mi sobie nawet wyobrazić przełom bez zastosowania lokalnie pracującego modelu AI, ale na to przyjdzie nam jeszcze poczekać przynajmniej do przyszłej dekady (zwłaszcza ze względu na ilość i ceny pamięci, której takie rozwiązanie wymaga). Niemniej miło popatrzeć na porównania, w których algorytmy telewizora transformują stare i niewyraźne nagranie z DVD do poziomu najnowszych produkcji w 4K z HDR i pełną paletą kolorów. Swoją drogą cały system Tizen w tym roku przechodzi gruntowne odświeżenie wyglądu, ale to dokładniej sprawdzę przy okazji pierwszych testów nowych telewizorów.


AI dba o to, abyśmy zawsze wykorzystywali pełen potencjał telewizora.
Monitor, na który czekałem od prawie roku
Ostatnią z nowości, o których chciałbym napisać, ale jednocześnie dla mnie jedną z najistotniejszych, jest pokazany w ramach The First Look monitor Samsung Odyssey 3D (G90XH) nowej generacji. Samsung odhaczył tutaj dosłownie wszystkie punkty z listy “do poprawy”, którą niejako stworzyłem w mojej recenzji poprzednika w połowie ubiegłego roku. Dostajemy większy, bo aż 32-calowy panel, z wyższym, bo wynoszącym 165 Hz odświeżaniem oraz z wyższą rozdzielczością, jako że mowa o pełnym 6K (6144 x 3456). Dobrze przeczytaliście - to praktycznie pierwszy (albo raczej jeden z dwóch pierwszych) monitor dla graczy z tak wysoką rozdzielczością, a w sytuacji, gdy mówimy o technologii 3D Samsung, jest to podwójnie istotne, gdyż musi on podzielić piksele, aby obsłużyć każde z oczu z osobna.

Nie ma najmniejszego sensu pokazywać efektu 3D na zdjęciu, zatem tutaj musicie mi uwierzyć, jak cudownie i realistycznie to wygląda.
Technologia 3D też została poprawiona - nadal mamy tu system kamer, które śledzą nasze gałki oczne, ale robią to szybciej i precyzyjniej, co przekłada się na nieporównywalnie lepsze wrażenia z użytkowania. Pomaga w tym też wspomniane wyższe odświeżanie, ale mnie osobiście bardziej cieszy to, z jaką łatwością moje oczy “wskakiwały” w tryb 3D zaraz po ustawieniu się przed ekranem, a także to, jak dobrze ten efekt był utrzymywany nawet przy mocnej zmianie pozycji, kręceniu głową czy też rozglądaniu się po powierzchni ekranu. Wydaje mi się, choć to akurat może być już placebo, że poprawili nawet kwestię przenikania się interfejsu z trójwymiarowym światem gier. W mojej opinii tak właśnie wygląda przyszłość monitorów dla graczy.
Technologia 3D działająca bez okularów w każdej grze, filmie oraz na zdjęciach to rewolucja na rynku monitorów - teraz tylko wystarczy poczekać aż cenowo sytuacja nieco się uspokoi.
Wykorzystany tam panel to matryca IPS, ale więcej detali na ten moment mi nie zdradzono. Poza jednym - jest tu obecny “dual mode” co oznacza, że można obniżyć rozdzielczość do 3K (3072x1728 px) i wtedy cieszyć się odświeżaniem 330 Hz. Dla przekątnej 32” to nadal wyśmienita ostrość i w sumie też bardzo wysokie odświeżanie. Jeżeli efekt 3D was nie interesuje, to taki sam monitor, ale bez wbudowanych kamer i powłoki 3D, to do sprzedaży trafi też Odyssey G80HS o takich właśnie parametrach. To jednak nie koniec rekordów po stronie Samsunga, jako że miałem okazję na miejscu również pograć na monitorze z odświeżaniem przekraczającym 1000 Hz!

Rozdzielczość 6K w świecie graczy to pieśń przyszłości, choć z nowym DLSS 4.5 może nie aż tak odległej.
Mowa o monitorze Samsung Odyssey G60H, który wyposażono w panel IPS o natywnej rozdzielczości QHD (1440p), z odświeżaniem 600 Hz, ale w alternatywnym trybie pracy po zejściu do rozdzielczości HD (720p) oferuje 1040 Hz. To bez wątpienia rekordowa wartość, ale też należy pamiętać, że odświeżanie to tylko połowa historii i równie istotny jest czas reakcji pikseli, który w tym przypadku musiałby wynosić poniżej 1 ms, aby nadążać… Na moje oko aż tak dobrze nie jest i nadal pod tym względem panele OLED mają przewagę, ale z werdyktem będzie trzeba poczekać na realne testy. A skoro o OLED mowa, to pokazano też Odyssey G80HS - 32-calowy panel QD-OLED 4K 240 Hz z certyfikatem HDR True Black 500.

Granie przy 1040 Hz brzmi jak spełnienie marzeń e-sportowców, ale w praktyce odświeżanie to nie jedyny parametr decydujący o szybkości monitora.
The First Look to również AGD
Poza nowościami w świecie RTV oraz PC Samsung pokazał też nowe rozwiązania z branży AGD, przy czym w tej kwestii nie mieliśmy przesadnie dużo nowości względem tego, co pokazano na IFA 2025. Moją uwagę przykuł nowy, bardzo lekki odkurzacz ręczny stanowiący uzupełnienie dla już posiadanego dużego i mopującego odkurzacza. Zapowiedziano też jeszcze więcej kamer w lodówkach i piekarnikach, aby jeszcze precyzyjniej podpierać się “AI” w procesie gotowania. Automatyczny robot sprzątający, którego widziałem już na IFA, dostał oficjalną nazwę (Bespoke AI Jet Bot Steam Ultra), ale niestety nadal nie ma możliwości podpięcia go do źródła wody i jej odpływu w ścianie, a realnie tylko tego mi brakuje w odkurzaczu robocie Samsunga. Może za rok?

Ten po prawej to ten nowy - muszę przyznać, że nieźle zasysa.
Moja wizyta na targach CES 2026 w Las Vegas była możliwa dzięki firmie Samsung.








Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!