Air Force One VC-25A żegna się z rolą. Pora na "pomost" z Kataru

Boeing VC-25A, czyli dotychczasowy Air Force One oparty na 747-200, po 35 latach służby miał wykonać ostatnią misję w roli głównej prezydenckiej maszyny. Samolot o numerze ogonowym 29000 przywiózł Donalda Trumpa z francuskiego szczytu G7 do Joint Base Andrews. Zanim do służby trafi nowy VC-25B, prezydenckie loty ma tymczasowo wspierać samolot pozyskany z Kataru.
Boeing VC-25A o rej. SAM 29000 to jeden z dwóch takich samolotów. Gdy na jego pokład wchodzi prezydent USA, staje się Air Force One
Źródło zdjęć: © Getty Images | SOPA Images
Radosław Kosarzycki

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Po lądowaniu w Joint Base Andrews zakończył się lot, który media opisują jako finałową misję Boeinga VC-25A w roli głównego Air Force One. Chodzi o maszynę z numerem ogonowym 29000, jedną z dwóch wykorzystywanych przez Siły Powietrzne USA do przewozu prezydentów od 1990 r. Dodatkowo w sieci pojawiły się wpisy pracowników Białego Domu o pożegnalnym tonie, co zostało odczytane jako sygnał, że VC-25A kończy etap bycia podstawowym samolotem prezydenckim.
Przez trzy i pół dekady mocno zmodyfikowane Boeingi 747-200 w wersji VC-25A obsługiwały łącznie sześciu prezydentów USA. Plan zakłada zastąpienie tej pary samolotów nową generacją – VC-25B, czyli wariantem opartym o Boeinga 747-8i. Ponieważ przystosowanie nowych maszyn wciąż trwa, przewidziano rozwiązanie przejściowe: czasowo rolę Air Force One ma przejąć samolot pozyskany z Kataru.
Wśród osób, które publicznie żegnały samolot 29000, znaleźli się m.in. dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung oraz zastępca szefa sztabu Dan Scavino. Cheung opublikował fotografię maszyny i opatrzył ją krótkim podpisem "Ostatni lot", dziękując samolotowi za wieloletnią służbę. Z kolei Scavino zamieścił nagranie z płyty lotniska i podkreślał, że przez 5,5 roku miał okazję latać tym egzemplarzem, doceniając jego 35-letnią historię w prezydenckich podróżach.

WIDEO
Cessna nie doleciała do lotniska. Rozbiła się na autostradzie


Choć nie pojawił się oficjalny komunikat Białego Domu, dostępne informacje mają wskazywać, że VC-25A nie wykonuje już zadań jako podstawowy Air Force One. Jednocześnie oba egzemplarze nie mają zniknąć z użycia – mają pozostać w wojskowej puli executive airlift fleet, czyli flocie wykorzystywanej do przewozu najważniejszych osób. W praktyce może to oznaczać sporadyczne wykorzystanie w razie potrzeby. W tle pojawiają się też spekulacje, że samoloty mogą zostać przesunięte do zadań Air Force Two albo pełnić rolę rezerwowego zabezpieczenia na wypadek awarii innych maszyn.
Z doniesień wynika, że oba VC-25A mają pozostać w użyciu co najmniej do 2029 r., gdy flota VC-25B osiągnie pełną gotowość operacyjną. To zostawia furtkę, by w razie potrzeby starsze maszyny jeszcze wracały jako rezerwa. Eksperci zwracają jednak uwagę na ograniczenia rozwiązania pomostowego: samolot z Kataru, ze względu na mniej rozbudowane modyfikacje i systemy ochrony, może nie spełniać wszystkich wymogów przy części międzynarodowych podróży prezydenta.
Pierwsza prezydencka podróż VC-25A odbyła się we wrześniu 1990 r., gdy na pokładzie znajdował się George H.W. Bush. Od tamtej pory samolot służył jeszcze w kolejnych pięciu kadencjach. Z upływem lat rosły też wyzwania związane z utrzymaniem floty: przykładem ma być awaria instalacji elektrycznej w styczniu podczas podróży do Davos, która zmusiła Donalda Trumpa do zmiany samolotu na C-32A.
Równolegle trwają przygotowania tzw. maszyny "Bridge", określanej jako kolejny etap w historii Air Force One. Samolot przechodzi modernizację w Teksasie, a jego planowany debiut ma przypaść na 3 lipca, tuż przed 250. rocznicą powstania Stanów Zjednoczonych. Koszt dostosowania do wymagań prezydenckich szacowany jest na 400 mln dolarów, choć część analityków zakłada, że kwota może wzrosnąć nawet do 1 mld dolarów. Nowy samolot ma się też wyróżniać malowaniem w barwach czerwieni, bieli, granatu i złota.
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE