Jak zauważył Tom Warren z "The Verge", Sony zaczęło wysyłać użytkownikom wiadomości e-mail, w których przypomina o warunkach korzystania z PlayStation. Firma robi to w momencie, gdy w sieci trwa gorąca dyskusja na temat cyfrowej własności gier.
W regulaminie znajduje się zapis, zgodnie z którym oprogramowanie jest licencjonowane użytkownikowi, a nie sprzedawane. Gracz otrzymuje ograniczoną, niewyłączną i niezbywalną licencję na korzystanie z gry do prywatnych, niekomercyjnych celów.
Warunki zabraniają również m.in. kopiowania, hakowania, udzielania sublicencji czy emulowania oprogramowania. Naruszenie zasad może skutkować unieważnieniem licencji.
WIDEOPudełka z GTA 6 trafią do graczy tydzień przed premierą. Ale jest haczyk
Sony trafiło na wyjątkowo zły moment
Sam zapis nie jest jednak niczym nowym. Jak zauważa Push Square, podobne klauzule znajdziemy również w regulaminach Steama, Xboxa i Nintendo. W przypadku Steama również wprost wskazano, że treści i usługi są licencjonowane, a nie sprzedawane.
Problem polega na tym, że Sony przypomina o tym w wyjątkowo niekorzystnym momencie. Firma spotyka się obecnie z krytyką dotyczącą przyszłości fizycznych gier, a w sieci pojawiły się wezwania do protestu przeciwko kierunkowi obranemu przez PlayStation.
W tej sytuacji mail z przypomnieniem, że użytkownik nie jest właścicielem kupionej cyfrowo gry, dla części graczy brzmi jak wyjątkowo niefortunny komunikat.
Cyfrowe gry od dawna mają ten sam problem
Warto jednak oddzielić emocje od faktów. Sony nie wprowadza tutaj nowej zasady. Tak samo działają praktycznie wszystkie duże cyfrowe sklepy z grami. Co więcej, podobne zastrzeżenia dotyczą także fizycznych wydań. Płyta daje jednak użytkownikowi coś, czego zakup cyfrowy nie zapewnia w takim samym stopniu – można ją odsprzedać, pożyczyć czy wymienić.
I właśnie tutaj kryje się szerszy problem, który coraz częściej wraca w dyskusjach graczy: co właściwie oznacza "posiadanie" gry w czasach cyfrowej dystrybucji? To pytanie prawdopodobnie będzie wracać jeszcze długo, a jego ostateczne rozwiązanie może wymagać zmian prawnych.