Główną gwiazdą wrześniowej konferencji Apple był pierwszy w historii marki składany smartfon, czyli iPhone Duo. Znacznie mniej czasu w prezentacji Apple poświęciło nowym słuchawkom AirPods 5. Przez ostatnie dwa tygodnie miałem okazję poznać je znacznie bliżej i muszę przyznać, że zasługują one na znacznie więcej uwagi.
W swojej ofercie już od lat Apple posiada słuchawki douszne oraz dokanałowe. Powszechnie przyjmuje się, że słuchawki dokanałowe, tj. wyposażone w specjalne gumki, które szczelnie przylegają do ścianek kanału usznego, oferują lepsze doznania słuchowe. Co więcej, owa szczelność pozwala na zastosowanie technologii aktywnego tłumienia hałasu ANC, która jest nieosiągalna dla słuchawek dousznych, które luźno spoczywają w uchu i nie przylegają szczelnie do ścianek kanału usznego.
Nie zmienia to jednak faktu, że producenci słuchawek dousznych także starają się wprowadzać do swoich produktów możliwość odcięcia się od dźwięków z zewnątrz i stale doprecyzowują algorytmy wycinania szumów tła. W przypadku Apple taka możliwość została wprowadzona w słuchawkach dousznych AirPods 4. Teraz, prezentując ich następców, czyli słuchawki AirPods 5, Apple przekonywało, że w ich przypadku zdolność tłumienia dźwięków z zewnątrz poprawiła się o 50 procent.
Jako użytkownik słuchawek dokanałowych z serii AirPods Pro, podszedłem do tej informacji sceptycznie. O ile moje słuchawki dzięki swoim gumkom idealnie wycinają dźwięki otoczenia, o tyle nie byłem sobie w stanie wyobrazić, aby słuchawki douszne mogły się do tego poziomu zbliżyć. Z tego też powodu ucieszyłem się, gdy okazało się, że AirPods 5 trafią na testy do mnie, nawet mimo tego, że żaden ze mnie meloman. Teraz, po dwóch tygodniach z AirPodsami w moich uszach, muszę zrewidować swoje wcześniejsze przekonania.
WIDEO
Starship po raz pierwszy dotarł na orbitę. Starlinki już działają
Niezrozumiała decyzja Apple. Dwie wersje AirPods 5
Zanim jednak o wrażeniach, warto zrobić istotne zastrzeżenie. Z niezrozumiałych dla mnie przynajmniej względów, Apple zdecydowało się wypuścić na rynek w tym roku dwie wersje słuchawek AirPods 5. Mamy zatem do wyboru podstawowe słuchawki AirPods 5 za 599 zł oraz AirPods 5 z bezprzewodowym etui za 699 zł. Wbrew nazewnictwu, obydwa zestawy nie różnią się jedynie możliwością bezprzewodowego ładowania etui. Zestaw droższy o 100 zł umożliwia niezwykle wygodne regulowanie poziomu głośności na panelu dotykowym zainstalowanym na pałąku słuchawki oraz dłuższy o godzinę czas pracy na baterii przy włączonej redukcji hałasu. O właśnie! Co ciekawe, obydwa produkty oferują ten sam poziom redukcji hałasu (ANC). Mam wrażenie, że nawet jeżeli ktoś nie korzysta z ładowania bezprzewodowego, wciąż opłaca się dopłacić te 100 zł do zestawu. Więcej, nie wiem dlaczego Apple w ogóle oferuje te tańsze słuchawki, przy tak niewielkiej różnicy w cenie, ich zakup po prostu nie ma sensu.
Wróćmy jednak do testowanych słuchawek. Osoby, które na co dzień korzystają z słuchawek dokanałowych, będą musiały na początku przyzwyczaić się do uczucia niepewności, czy aby AirPods 5 po prostu nie wypadną im z ucha. Słuchawki są na tyle nieinwazyjne i lekkie, że złapałem się kilka razy na tym, że bez sprawdzenia dłonią nie byłem w stanie ocenić, czy mam je w uszach, czy jednak są w etui. Kilka razy okazało się, że wciąż mam je w uszach, gdy myślałem, że ich nie mam, a raz nawet zdarzyło się, że byłem już przekonany, że nadal tkwią w moich uszach, po czym okazało się, że obie ładują się spokojnie w etui. Spieszę jednak donieść, że jeżeli nie mamy w planach akrobacji na trampolinie, to słuchawki raczej nam z uszu nie wypadną.
Jak brzmią AirPods 5?
Pod względem dźwięku AirPods 5 także nie zawodzą. Obawiałem się, że dźwięk będzie płaski i słuchawki nie będą w stanie dorównać AirPodsom Pro 2, szczególnie jeżeli chodzi o niskie tony. Okazało się jednak, ku mojemu zdumieniu, że jest znacznie lepiej niż przypuszczałem i naprawdę nie byłem w stanie dostrzec jakichś znaczących różnic między słuchawkami dokanałowymi i dousznymi, co jest ogromnym komplementem dla tych drugich.
Jeszcze większe wrażenie wywarło na mnie ANC. Wkładamy słuchawkę do ucha, niczego nie uszczelniamy, słuchawka wisi sobie swobodnie w uchu, włączam tłumienie hałasu i dopada mnie istny opad szczęki. Nie, nie doświadczam absolutnej ciszy, ale dźwięki otoczenia wytłumione są do poziomu, przy którym swobodnie można je ignorować. Gdy włączymy do tego – nawet cicho – muzykę, to praktycznie otoczenie dźwiękowe przestaje istnieć.
I to jest chyba największy sukces inżynierów z Cupertino. Skuteczność ANC w AirPods 5 jest na tyle wysoka, że zaczynam się zastanawiać, czy AirPods Pro mają w ofercie Apple jeszcze jakikolwiek sens. Przyszła wersja słuchawek dokanałowych będzie musiała pochwalić się jakąś zupełnie nową funkcją, aby był sens dopłacać do niej kilkaset złotych. Po dwóch tygodniach z AirPods 5 jestem przekonany, że te słuchawki wystarczą tak naprawdę każdemu. Nic więcej nie trzeba.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Apple. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.
Radosław Kosarzycki
Redaktor serwisu WP Tech. Od ponad 10 lat codziennie pisze o astronomii, astrofizyce, kosmologii i eksploracji przestrzeni kosmicznej. Od samego początku stara się zostać prawdziwym kronikarzem pierwszych kroków ludzkości ku gwiazdom. Tak się dobrze złożyło, że przypadło mu żyć w czasach, w których ludzkość dokonuje fenomenalnych odkryć i po raz pierwszy w historii ma szansę zajrzeć na kres wszechświata i postawić stopę na innej planecie. Poza pracą - miłośnik psów i wielokilometrowych spacerów po lasach Wielkopolski.