Bill Gates ma pomysł na roboty. Chce zmienić zasady

Co się stanie, gdy firmie bardziej opłaci się zatrudnić robota niż człowieka? Bill Gates ma konkretny pomysł: skoro maszyna zastępuje pracownika, powinna też ponosić część kosztów, które wcześniej finansował jego etat.

World Health Summit 2024
BERLIN, GERMANY - OCTOBER 14: Bill Gates speaks at the pledge session of the 2024 World Health Summit on October 14, 2024 in Berlin, Germany. The session raised over USD 1 billion for the World Health Organization (WHO) from a variety of international donors. (Photo by Sean Gallup/Getty Images)
Sean Gallup
bestof, topixBill Gates ma pomysł na roboty
Źródło zdjęć: © Getty Images | SeanGallup
Paweł Maziarz

W rozmowie z Ezrą Kleinem z "The New York Times" Gates zwrócił uwagę na problem, który może stać się coraz ważniejszy wraz z rozwojem sztucznej inteligencji i humanoidalnych robotów. Chodzi o sytuację, w której firma zwalnia pracownika i na jego miejsce stawia maszynę.


WIDEO
Najdziwniejszy smartfon, który widziałem w Chinach. Inżynier odpiął wrotki

Bill Gates chce zmiany zasad

Dziś system podatkowy jest skonstruowany wokół pracy człowieka. Pracownik i jego pracodawca odprowadzają składki, które finansują m.in. system emerytalny. Robot takiego obowiązku oczywiście nie ma.

Gates proponuje więc zmianę zasad. Jeżeli robot wykonuje pracę odpowiadającą pracy człowieka, firma powinna zapłacić od niej podobny podatek lub składkę. Jak tłumaczył, można byłoby zdefiniować "jednostkę pracy" i opodatkować ją niezależnie od tego, czy wykonuje ją człowiek, czy maszyna.

"Dlaczego tak bardzo zachęcamy do zabierania ludziom pracy?"

Pomysł Gatesa wynika z prostego problemu. Jeśli robot jest tańszy od człowieka, firma ma ekonomiczny powód, aby go wykorzystać. Automatyzacja może więc oznaczać większą produktywność dla przedsiębiorstwa, ale jednocześnie zmniejszenie wpływów z podatków i składek związanych z zatrudnieniem.

Gates uważa, że obecny system dodatkowo sprzyja takiej zamianie. Jego zdaniem kapitał jest traktowany korzystniej niż praca, a przepisy podatkowe nie uwzględniają tego, że maszyna może wykonywać dokładnie tę samą pracę co człowiek.

W jego propozycji nie chodzi więc wyłącznie o "ukaraniu robotów". Chodzi o to, aby podatkowo nie premiować automatyzacji tylko dlatego, że po drugiej stronie nie ma człowieka.

To nie tylko fabryki

Problem może być znacznie większy niż roboty przemysłowe. Gates wskazuje na rozwój humanoidalnych maszyn, które w przyszłości mogą wykonywać bardzo różne zadania.

W rozmowie pojawił się nawet pomysł tzw. zawodów zarezerwowanych dla ludzi. Jako przykłady wymieniono m.in. opiekę nad dziećmi i seniorami, część zawodów medycznych oraz edukację. W tych obszarach społeczeństwo mogłoby zdecydować, że nawet jeśli sztuczna inteligencja lub robot są tańsze, człowiek nadal powinien pozostać częścią procesu.

To pokazuje, że dyskusja może wkrótce przestać dotyczyć wyłącznie pytania "czy robot potrafi wykonać tę pracę?". Równie ważne będzie pytanie: "czy chcemy, żeby ją wykonywał?"

Gates nie proponuje zatrzymania AI

Jednocześnie Gates nie przedstawia automatyzacji jako czegoś, co należy po prostu zablokować. W rozmowie podkreślał, że AI może przynieść ogromne korzyści, m.in. w edukacji, ochronie zdrowia czy rolnictwie. Problemem jest tempo zmian i sposób, w jaki ich koszty oraz korzyści zostaną rozłożone.

Podatek od pracy wykonywanej przez roboty miałby być jednym ze sposobów na dostosowanie systemu gospodarczego do sytuacji, w której coraz większa część pracy może być wykonywana bez udziału człowieka.

To szczególnie istotne w kontekście systemów emerytalnych. Jeśli coraz mniej ludzi będzie pracować, a coraz więcej zadań przejmą maszyny, dotychczasowy mechanizm oparty na składkach od ludzkiej pracy może przestać działać tak jak wcześniej.

Pomysł Gatesa sprowadza się więc do bardzo prostego pytania: jeżeli robot zarabia pieniądze, wykonując pracę człowieka, dlaczego system podatkowy miałby traktować go tak, jakby tej pracy w ogóle nie było?

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY