W sieci dużym echem odbił się film, na którym Boeing 777-200F należący do Qatar Cargo wykonuje bardzo dynamiczny, niski przelot nad pasem na lotnisku Horseshoe Bay Resort Jet Center. Materiał zainteresował zarówno pasjonatów lotnictwa, jak i osoby zajmujące się analizą bezpieczeństwa, bo manewr wygląda na obarczony wysokim ryzykiem i może rodzić pytania o jego zgodność z procedurami.
Do oceny sytuacji wykorzystano informacje z Flightradar24, oparte na sygnale ADS-B. Według zapisu samolot znajdował się na wysokości 950 stóp nad średnim poziomem morza, ale ta wartość nie oddaje wprost odległości od pasa. W tego typu analizach trzeba uwzględnić m.in. lokalne ciśnienie oraz położenie samego lotniska, dlatego po korektach część ekspertów oceniła, że przelot odbył się praktycznie na wysokości nawierzchni.
Najwięcej emocji wzbudził fakt, że maszyna przeleciała bez wypuszczonego podwozia, a przy tym prawe skrzydło znalazło się bardzo blisko powierzchni lotniska. Komentujący zwracali uwagę, że zapas bezpieczeństwa mógł być w tym przypadku skrajnie mały, co na nowo rozkręciło dyskusję o sensie podobnych pokazowych przelotów — zwłaszcza gdy odbywają się w ramach prezentacji lub lotów związanych z testami i demonstracją możliwości samolotu.
WIDEOŚwiatła gasną w samolocie przed lądowaniem? Tak ma być
Samolot uwieczniony na nagraniu ma za sobą zmianę roli. Wcześniej latał w Delta Air Lines jako Boeing 777-200(LR) i woził pasażerów na trasach dalekiego zasięgu. Po zakończeniu tej służby nie trafił jednak do kasacji — przeszedł rozbudowaną przebudowę, po której stał się pełnoprawnym frachtowcem.
Za przeróbkę odpowiadała firma Mammoth Freighters, która specjalizuje się w konwersjach dużych samolotów pasażerskich na transportowe. Po zakończeniu prac Boeing otrzymał malowanie Qatar Cargo, co wiązało się z przygotowaniami do prezentowania maszyny i jej możliwości w roli samolotu towarowego.
Na razie federalne instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo lotnicze nie przedstawiły oficjalnego stanowiska w sprawie tego przelotu. Nie ma też informacji, czy uruchomiono formalną kontrolę dotyczącą przebiegu lotu oraz decyzji podejmowanych przez załogę. Sprawa pozostaje jednak szeroko komentowana w branży — jako przykład manewru, który może mieć znaczenie dla rozmowy o granicach dopuszczalnych demonstracji i ich wpływie na bezpieczeństwo w lotnictwie.