Czy Google zablokuje dziewięć pirackich stron?

Jest to mało prawdopodobne, niemniej trzeba nadmienić, że takie wnioski do firmy wpływają, zaś całość lada moment może trafić na drogę państwową.

Brytyjskie i Amerykańskie instytucje zawodowo zajmujące się przestrzeganiem praw autorskich (a raczej "zachęcaniem" do tego) wysunęły bardzo śmiałe postulaty. Domagają się, by władze największej wyszukiwarki świata zaczęły blokować strony związane z hostowaniem pirackich plików - a więc między innymi bazy dla P2P z The Pirate Bay, ale także MegaUpload czy SendSpace - łącznie dziewięciu witryn.

Tym samym odważne wnioski różnią się od dotychczasowych zabiegów firm, którym zależało na wyeliminowaniu z silnika wyszukiwarki bezpośrednich linków do pirackich plików zahostowanych na przykład w ramach RapidShare. Powodzenie powyższych instytucji wydaje się tym mniej prawdopodobne, że wspomniane serwisy - poza oczywistym naruszaniem praw autorskich nie przez nie, a przez ich użytkowników (kazus RapidShare czy polskiego Chomikuj) - często udostępniają też w pełni legalne pliki.

Dotychczas Google raczej niechętnie reagowało na tego typu postulaty, powołując się między innymi na zasadniczą rolę i definicję internetowej wyszukiwarki, która "nie czuje się na siłach" oceniać tego co jest właściwe, a co nie. Jedno jest pewne - moment wprowadzenia tego typu cenzury będzie początkiem końca Google.

Źródło: TorrentFreak

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE