Sony pokazało mi prawdziwe RGB w ich nowych telewizorach - czy warto czekać?
Poleciałem do Londynu, aby przekonać się, co będą oferować dwa nowe telewizory japońskiego producenta - Sony BRAVIA 9 Mk 2 oraz Sony BRAVIA 7 Mk 2. Producent obiecuje, że to jedyne telewizory godne miana RGB mini LED i muszę przyznać, że wiele wskazuje na to, iż ma rację.
Sony True RGB - Premiera w Londynie 2026
Sony w tym roku świętuje 80. rocznicę powstania firmy - ta została założona 7 maja 1946 roku w zniszczonym II wojną światową Tokio. Trudno w branży TV o firmę z dłuższą tradycją i mającą w swym portfolio choćby zbliżoną liczbę innowacji technologicznych oraz wyróżnień dla najlepszego sprzętu w danej kategorii.
W tym roku obchody rocznicy połączono z prezentacją nowej linii telewizorów wyposażonych w system podświetelenia RGB mini LED, które Sony nazwało True RGB, aby podkreślić wyjątkowość tego rozwiązania na tle wysypu podobnych rozwiązań w tegorocznych telewizorach konkurencji. Nie są to czcze słowa, jako że Sony z technologią trzyskładnikowego podświetlenia eksperymentowało już na początku tego milenium w serii Quaila 005.
Wtedy było to podświetlenie krawędziowe, które za sprawą trzykolorowych diod uzyskiwało dużo większą czystość bieli, a co za tym idzie większe nasycenie kolorów i wyższą jasność. Natomiast prace nad prawdziwym podświetleniem RGB w formie wielostrefowego systemu podświetlenia RGB mini LED trwały równolegle z rozwojem również przełomowego modelu Bravia 9.
Podczas mojej wizyty nie tylko lepiej poznałem tę historię oraz specyfikację najnowszych modeli, ale też mogłem zobaczyć na żywo porównania technologii True RGB do jej poprzednika i bezpośrednich konkurentów - tak po stronie LCD, jak i OLED. Na sam koniec wizyty udało mi się jeszcze przeprowadzić wywiad z naczelnym inżynierem stojącym za podświetleniem True RGB - Hideki Akiyama - wypytując o bardziej technologiczne aspekty podświetlenia. Jeżeli w tym roku planujecie zmianę telewizora i celujecie w wysoki segment, to zdecydowanie warto zapoznać się z niniejszą relacją.
Co zyskujemy dzięki technice Sony True RGB?
- szersze pokrycie przestrzeni kolorów (nawet pełne BT.2020);
- niemalże perfekcyjne przejścia tonalne (gradient kolorów);
- wyższa jasność bieli oraz samych kolorów;
- subiektywna redukcja efektu aureoli podświetlenia (lepszy kontrast);
- lepsze kąty widzenia;
- równie dobrą skalowalność rozmiaru, co klasyczne mini LED;
- niższy pobór energii.
Dlaczego True RGB od Sony jest tak wyjątkowe?
Aby zrozumieć innowację stojącą za podświetleniem RGB, trzeba przypomnieć, jak działają klasyczne telewizory LCD z podświetleniem mini LED. Białe diody lub diody niebieskie przepuszczone przez powłokę kropek kwantowych (która zmienia ich barwę na czystszą biel) umieszczone są pod warstwą dyfuzyjną (równomiernie rozpraszającą światło) i następnie to białe światło przechodzi przez filtr koloru dla każdego subpiksela matrycy ciekłokrystalicznej. Telewizor potrafi zwykle z kilkunastobitową precyzją sterować tym podświetleniem, a dalej jeszcze matryca LCD dokłada kolejne 8 lub 10 bitów głębi odcieni każdej ze składowych. Brzmi skomplikowanie, a to tylko zwykłe mini LED.
W przypadku telewizorów True RGB każda ze stref wygaszania posiada trzy niezależne diody - czerwoną, zieloną i niebieską. Każda z nich posiada 10-bitową kontrolę jasności z pomocą napięcia (DC) oraz dodatkowo 12-bitową kontrolę impulsową, która określa czas, przez jaki podświetlenie jest aktywne - oznacza to, że w praktyce każda ze stref posiada 66-bitową kontrolę nad finalną barwą - jej nasyceniem i jasnością. To abstrakcyjnie wysoka wartość, dająca ponad siedemdziesiąt trylionów stanów dla samego koloru podświetlenia! Naturalnie ludzkie oko nie jest w stanie rozróżnić takiej ilości odcieni, ale nie po to jest ich aż taka ilość. Tak duża kontrola jasności jest kluczowa w bardzo ciemnych scenach, w których różnice pomiędzy kolejnymi odcieniami są bardzo małe i starsze technologie nie są w stanie ich poprawnie reprezentować, co prowadzi do utraty detali, a czasem wręcz całkowitej nieczytelności najciemniejszych scen.
Mamy zatem podświetlenie, które generuje dla nas barwę możliwie bliską temu, co ma być wyświetlane przez fragment matrycy LCD obsługiwany przez daną strefę. Oznacza to, że filtry kolorów mają niesamowicie ułatwioną robotę - nie muszą tracić tyle energii światła podczas filtrowania, a sama biel jest jeszcze jaśniejsza (jako że pochodzi z trzech diod. Finalnie zatem dostajemy kolory znacznie bardziej nasycone, co pozwala reprezentować barwy wcześniej nieosiągalne dla paneli QLED, a nawet wykraczające poza możliwości najlepszych paneli QD-OLED (tradycyjne WRGB OLED zupełnie nie mają szans w takim zestawieniu). To jednak nie koniec korzyści, jako że poprawie, i to znacznej, uległy też przejścia tonalne - sceny, w których kolor płynnie przechodzi z jednego odcienia w kolejny, teraz wyglądają jak żywe - bez irytującego stopniowania odcieni, co w szczególności jest utrapieniem na panelach OLED (te mają tylko te 30 bitów precyzji).
Oczywiście gdyby to wszystko było takie proste, to ten artykuł czytalibyście 15-20 lat temu. Problem tkwi w złożoności obliczeniowej kontroli takiego podświetlenia. Ilość stref, nawet jeżeli na standardy mini LED jest całkiem wysoka, nie jest nawet bliska wystarczającej, aby uniknąć efektu krzyżowania się kolorów. Sytuacji, w której dana strefa odpowiada za podświetlenie wielokolorowego fragmentu obrazu i w której telewizor musi obliczyć optymalną wartość koloru podświetlenia. W tym przypadku wielu producentów idzie na “łatwiznę” i jeżeli dana strefa nie odpowiada za jednolity kolor, to przełącza się w tryb pracy “tylko biały”, co niweluje praktycznie wszystkie korzyści wynikające z tego typu podświetlenia. A warto zaznaczyć, że w typowych treściach filmowych zdecydowana większość scen wymusi taki kompromis.
Sony True RGB zawdzięcza swoją nazwę właśnie temu, że w każdej sytuacji pozostaje kolorowe. Owszem, w bardzo złożonych scenach najtrudniejsze ich fragmenty będą podświetlane w kolorze bliskim bieli (odpowiednio zabarwionej), tak aby dalej filtry odpowiednio wysterowały konkretne subpiksele, ale nigdy nie dojdzie do sytuacji, w której podświetlenie się całkowicie “przełączy”. W tym przypadku Sony ma nieco łatwiej z uwagi na zasadniczo niższą precyzję sterowania - 96 bitów to najniższa wartość pośród wszystkich obecnie reklamowanych telewizorów RGB, ale jak na ironię okazuję się być to ich zaletą, jako że zmniejsza złożoność obliczeniową dla procesora w telewizorze. Tu też warto przypomnieć, że historycznie to zawsze Sony i jego inżynierowie oferowali najlepszą precyzję pracy podświetlenia oraz kalibracji kolorów.
Podczas prezentacji poświęcono też nieco czasu na omówienie rozmiaru diod RGB, jako że jest to jedna z łatwiejszych cech do zaprezentowania marketingowo. Sony ma obecnie jedne z najmniejszych diod RGB, ale ich własne testy wykazały, że nie rozmiar ma znaczenie, tylko technika, a konkretnie zagęszczenie diod na powłoce podświetlenia. Im większa ilość diod (co nie jest jednoznaczne z ilością stref wygaszania), tym lepszy będzie efekt, podczas gdy sama ich miniaturyzacja ma jedynie marginalny wpływ na finalny efekte. Naturalnie większa liczba stref jest też wysoce pożądana, ale tu trzeba dobrze balansować pomiędzy liczebnością a trudnością w ich zarządzaniu. Sony podsumowało tę kwestię twierdzeniem, że skupiają się na jakości obrazu, a nie na hasłach marketingowych.
Wywiad z Hideki Akiyama - głównym inżynierem oświetlenia True RGB
Podczas mojej wizyty w centrali Sony udało mi się przez 30 minut porozmawiać z Hideki Akiyama - naczelnym inżynierem systemów podświetlenia w telewizorach BRAVIA - i wypytać go o detale pominięte podczas oficjalnej prezentacji. Poniżej transkrypcja tego wywiadu (przetłumaczona na polski).
Wojciech Spychała (WS): Telewizory True RGB oferują 96-bitową precyzję sterowania (22 bity na diodę R/G/B oraz kolejne 10 bitów na subpiksel R/G/B), co przekłada się na blisko osiemdziesiąt oktylionów kombinacji - czy nie jest to już przesadą? Czy potrzebujemy aż tak dużej precyzji sterowania?
Hideki Akiyama (HA): Wraz ze wzrostem poziomu jasności, jaki oferują nasze telewizory, pojawia się potrzeba dużo większej kontroli, zwłaszcza w przypadku najniższych i najwyższych poziomów, aby zachować wszystkie detale z oryginalnego materiału. Im większa kontrola, tym obraz wierniejszy wizji reżysera.
WS: Czy możesz mi zdradzić, co dokładnie procesor obrazu Sony bierze pod uwagę podczas obliczania koloru dla każdej strefy RGB?
HA: Niestety to akurat jest bardzo sekretna informacja, ale mogę wyjawić, że każda klatka filmu jest analizowana niezależnie i na jej podstawie każda strefa dostaje konkretne wytyczne, jaki kolor ma przybrać i następnie na podstawie tego koloru sterujemy matrycą LCD. Analizujemy też temperaturę (barwową) sceny. Proces ten działa nawet przy maksymalnym odświeżaniu 120 Hz, zatem również gracze będą mogli w pełni wykorzystać potencjał podświetlenia True RGB. Wynika to z zastosowania niezależnego układu do sterowania podświetleniem - wcześniej za to zadanie odpowiadał ten sam procesor, który procesuje resztę obrazu, ale teraz stosujemy dedykowany układ.
WS: Czy w takim przypadku może dojść do sytuacji, w której scena będzie tak złożona, że podświetlenie całkowicie przełączy się na kolor biały?
HA: Nie - zawsze będzie to odpowiednio dobrana barwa dla każdej ze stref, nawet jeżeli wypadkowa będzie wskazywać na kolor biały, to zawsze będzie on możliwie mocno dopasowany temperaturą i odcieniem. Wyjątkiem będzie oczywiście sytuacja w której wyświetlamy białą planszę testową na całym ekranie.
WS: Czy oznacza to też, że składowe komponenty takiej bieli (widoczne na spektrogramie) będą lepiej odizolowane niż w przypadku klasycznego podświetlenia LED z powłoką kropek kwantowych? Czy może będzie to nawet poziom czystości oferowanej przez QD-OLED?
HA: Czystość składowych jest znacznie wyższa niż w klasycznym QLED - z tego właśnie wynika wyższe pokrycie przestrzeni kolorów. Nie jest to jeszcze poziom oferowany przez panele QD-OLED, ale bezsprzecznie najbliższy temu poziomowi spośród wszystkich technologii LCD.
WS: Ale czy w takim przypadku szczytowa jasność czystych kolorów nie będzie nadal niższa niż w przypadku bieli?
HA: Zasadniczo nie określamy konkretnych wartości dla maksymalnej jasności, ale owszem, czyste kolory, korzystające z jednej lub dwóch diod RGB będą oferować niższą jasność, ale nadal będzie to jasność wyższa od tej oferowanej przez telewizory z panelami organicznymi.
WS: Czy większe przekątne w przypadku BRAVIA 9 Mk 2 będą oferować większą liczbę niezależnie sterowanych stref wygaszania, tak jak miało to miejsce w przypadku klasycznego podświetlenia Bravia 9 Mk 1? A jeżeli tak, to czy oznacza to, że większe przekątne będą oferować wyższą jakość obrazu (np. z uwagi na mniejszy efekt halo)?
HA: Niestety tej informacji nie mogę udzielić, ale słusznie zauważasz, że większa liczba stref dla tej samej rozdzielczości oznacza wyższą jakość obrazu. Oznacza to jednak, że procesor musiałby wykonywać więcej obliczeń w celu dopasowania barwy każdej niezależnej strefy. Dla nas zawsze ważniejsza będzie jakość niż ilość.
WS: Skoro przy jakości jesteśmy - czy Sony uważa obecnie, że ich technologia True RGB jest pod absolutnie każdym względem lepsza od jej alternatyw, w tym w szczególności technologii ekranów OLED? Ograniczając się nawet do waszych produktów - czy BRAVIA 8 Mk 2 (QD-OLED) jest w jakiejś kwestii lepsze od nowego BRAVIA 9 Mk 2?
HA: Technologia True RGB jest pod wieloma względami przełomowa, ale nadal nie istnieje jeszcze rozwiązanie idealnie. Telewizory OLED nie radzą sobie z bardzo jasnymi oraz bardzo ciemnymi scenami, co wynika z ograniczeń szczytowej jasności i precyzji ich sterowania, ale za to oferują znacznie lepszy, realnie perfekcyjny mikrokontrast. True RGB jest tak blisko OLED pod tym względem, jak jeszcze nigdy, ale tutaj nadal to OLED ma pewną przewagę. W naszym odczuciu jednak całościowo to właśnie BRAVIA 9 Mk 2 oferuje lepszy obraz, zwłaszcza w aspektach, które są najważniejsze dla widza - jasność, gradient, nasycenie kolorów oraz makrokontrast.
WS: Ostatnie pytanie będzie dotyczyć tzw. loterii paneli. Modele BRAVIA 9 Mk 2, zaprezentowane podczas dzisiejszego pokazu, to 65” i 115” i te bez wątpienia korzystają z paneli VA. Czy jest możliwe, że wybrane rozmiary będą jednak korzystać z panelu IPS? A jeżeli ta, to czy w przypadku True RGB zmiana panelu tak samo wpływa na obraz?
HA: Wpływ na obraz jest identyczny, jak w przypadku paneli z tradycyjnym podświetleniem mini LED, ale na ten moment jeszcze nie możemy ujawnić, czy wybrane przekątne będą korzystać z innego typu panelu, a jeżeli tak, to których rynków będzie to dotyczyć.
WS: Dziękuję pięknie za wszystkie udzielone odpowiedzi!
Dwa nowe modele Sony BRAVIA z True RGB
Do oferty Sony dołączają dwa nowe modele, w tym najbardziej prestiżowy BRAVIA 9 Mk 2. To propozycja dla osób, które nie godzą się na kompromisy w kontekście jakości obrazu i powiem szczerze, że już i tak bardzo dobra BRAVIA 9 pierwszej generacji (ta, która dwa lata z rzędu zdobyła nagrody za jakość obrazu!) została w tym przypadku dosłownie zdeklasowana. Nowa BRAVIA 9 Mk 2 zdaje się tworzyć zupełnie nowy segment telewizorów - tak przynajmniej to wygląda na pierwszy rzut oka podczas porównań, jakie miałem okazję podziwiać w centrali Sony. Model ten ma trafić do sprzedaży w drugiej połowie roku i dostępny będzie w czterech wariantach: 65”, 75”, 85” oraz ogromnym 115”. Ten ostatni wariant różni się konstrukcją z uwagi na swoje gabaryty, ale też dostał nieco skromniejszy system nagłośnienia.
Niezależnie od rozmiaru BRAVIA 9 Mk 2 będzie jedynym modelem z nową powłoką “Immersive Black Screen Pro”, co w uproszczeniu oznacza matową powłokę ekranu, o której pisałem wcześniej. Brak refleksów, minimalna poświata i głęboka czerń nawet w jasnym otoczeniu. Ten model będzie też oferować najwięcej niezależnych stref wygaszania RGB - Sony nie chciało zdradzić, czy większe panele będą miały ich więcej, ale nawet w pokazywanym nam modelu 65” jest ich więcej niż wystarczająco. To oznacza też większą jasność i lepsze efekty HDR.
Po stronie nagłośnienia dostajemy dobrze zarysowaną scenę przednią, głośniki efektowe skierowane w sufit oraz oczywiście przetworniki niskotonowe pełniące rolę subwoofera. Brzmienia nie było nam dane sprawdzić, ale w tej kwestii Sony nigdy nie wypada źle i często ich wbudowane nagłośnienie zrównuje się z podstawowymi soundbarami. Zmiany dotyczą też designu telewizora - Sony w tym roku postawiło na centralną podstawkę, w której zastosowano specjalny rodzaj rozpraszającego światło i częściowo przezroczystego wypełnienia, które skutecznie maskuje przewody, sprawiając wrażenie, że telewizor lewituje nad podstawą.
Drugi w kolejności spośród prezentowanych modeli to BRAVIA 7 Mk 2 - ten będzie dostępny nawet w rozmiarach 50” i 55”, ale powyżej 85” czeka już tylko wariant o przekątnej 98”. Powłoka ekranu w przypadku BRAVIA 7 Mk 2 to rozwiązanie znane już z poprzednich modeli, zatem połączenie błyszczącej matrycy z powłoką antyrefleksyjną - takie rozwiązanie dobrze sprawdza się w mniej naświetlonych pomieszczeniach, choć nawet w tych bardziej nasłonecznionych wysoka jasność panelu powinna wystarczyć, aby nadal komfortowo oglądać typowe treści. Redukcji uległa też ilość niezależnych stref RGB, ale sama technologia pozostaje bez zmian, zatem największe korzyści wynikające z zastosowania True RGB, jak chociażby pokrycie gamutów, przejścia tonalne oraz szerokie kąty widzenia, nadal są tu obecne.
To, co wypada nieco gorzej, to redukcja efektu aureoli (halo effect), jako że liczba stref jest niższa i nie zawsze uda się idealnie pogodzić wysoką jasność detali z kontrastem danej sceny. W konsekwencji niższa jest też szczytowa jasność tego modelu (w porównaniu do BRAVIA 9 Mk 2), choć nadal powinna być wyższa niż w poprzednim BRAVIA 7 (Mk 1). Nagłośnienie w tym modelu pozbawione jest głośników sufitowych, ale też nieco słabsze są przetworniki niskotonowe. Wspólna z BRAVIA 9 jest natomiast podstawa imitująca lewitowanie telewizora.
W obu nowych modelach pojawił się też nowy pilot sterowania. Wyglądem przypomina dosyć mocno zeszłoroczne modele, jest ładowany na USB-C oraz posiada podświetlenie przycisków. Jakość wykonania nie zachwyca, jako że producent postawił tu ponownie na plastik z odzysku. Niemniej dosyć dobrze leży w dłoni i powinien wytrzymać przynajmniej kilka upadków z wysokości.
Będą też nowe modele w niskim segmencie - BRAVIA 2 II oraz BRAVIA 3 II
Obecnie już w przedsprzedaży dostępne są modele BRAVIA 2 II oraz Bravia 3 II, które również mogliśmy obejrzeć na miejscu. Te wyposażono w standardowe podświetlenie Direct LED, zatem mówimy tu o najniższym segmencie, ale nadal wykonanym zgodnie ze sztuką i standardami Sony. W tym przypadku rozpiętość przekątnych jest największa - od malutkich modeli 43” aż po masywne 100” w przypadku BRAVIA 3 II (model BRAVIA 2 II kończy się na 75”). Tańszy model ma oferować podstawowe odświeżanie 60 Hz, podczas gdy BRAVIA 3 II to już 120 Hz. W obu przypadkach najczęściej spotykane będą panele ADS-IPS (tylko przekątna 50” to matryce VA), co oznacza dobre kąty widzenia kosztem natywnego kontrastu, a że nie mamy tu strefowego wygaszania, to trzeba się liczyć z całkowitym brakiem czerni.
Nagłośnienie w tych modelach to klasyczne stereo, design stawia na klasyczne dwie nóżki, a pilot to podstawowa jednostka na baterię bez podświetlenia. Cenowo wypadają faktycznie dosyć korzystnie, bo za wspomniane 100” przyjdzie wam zapłacić 12 000 złotych, a i tak duży BRAVIA 2 II 75” to koszt nieco tylko ponad 5000 zł.
Nowości w świecie audio od Sony
Sporą nowością, której przyznam, że się nie spodziewałem, jest nowy system nagłośnienia, który powoli zaczyna wymykać się ramom pojęcia soundbar. Otóż Sony zaprezentowało BRAVIA Theater Trio - “soundbar”, który składa się z dwóch kolumn bocznych i głośnika centralnego… Do tego osobno można dokupić kolejne dwie kolumny efektowe tylne oraz głośnik (lub nawet dwa) niskotonowy w formie wolnostojącego subwoofera. Jeśli ten rozwój pójdzie dalej w tę stronę, to Sony niebawem zaprezentuje nowość w postaci soundbara z siedmioma niezależnymi głośnikami i centralnym wzmacniaczem ;)
Ale już tak całkiem na poważnie - większa separacja kanałów przednich jest kluczowa w przypadku coraz większych przekątnych, a nadal mówimy o głośnikach, które wymagają tylko (i aż) niezależnego zasilania, jako że komunikują się między sobą bezprzewodowo. Dodatkowo taki system nagłośnienia lepiej wygląda i pozwala uzyskać lepszy efekt z kanałów sufitowych (głośniki boczne docelowo montujemy wyżej, po bokach telewizora).
Ciekawą nowością jest też możliwość podłączenia do telewizora… samego subwoofera bezprzewodowego (SUB 7/8/9) lub głośników efektowych (zestaw SARS 9), albo obu tych akcesoriów, bez posiadania jednocześnie soundbara. To powinno być wyjątkowo skuteczne rozwiązanie w przypadku BRAVIA 9 Mk 2, którego wbudowane nagłośnienie bez problemu obsłuży scenę przednią i faktycznie przyda się tylko dołożyć najniższy zakres oraz głośniki efektowe. Takie rozwiązanie ma trafić też do starszych modeli BRAVIA 5/7/8/9 w formie aktualizacji oprogramowania, choć jeszcze nie potwierdzono, kiedy dokładnie to nastąpi.
Daty premier oraz ceny
Sony niestety nie zdradza żadnych konkretów dotyczących cen oraz daty premiery nowych modeli True RGB. Potwierdzono jedynie, że będzie to druga połowa bieżącego roku i że ceny nie będą niższe niż w przypadku obecnych modeli BRAVIA 7 Mk 1 i BRAVIA 9 Mk 1. Nie są to najlepsze wieści dla łowców okazji, jako że topowe modele Sony BRAVIA nigdy nie należały do produktów tanich, ale też naturalnym jest, że najbardziej zaawansowane technologicznie produkty zawsze są nieproporcjonalnie droższe - za najwyższą jakość zawsze trzeba wydać odczuwalnie więcej. Mnie pozostaje tylko czekać na dostawę sampli testowych i jak tylko to nastąpi, to przygotuję dla was kompleksową recenzję.
Organizatorem wyjazdu na prezentację w Londynie była firma Sony.