NEWS [21.07.2015]: Drony w Polsce cieszą się coraz większą popularnością. Niestety nie wszyscy wiedzą jak powinno się z nimi obchodzić. Wczoraj (20 lipca) na lotnisku Chopina w Warszawie Embraer 195, samolot Lufthansy, minął się z bezzałogowcem pilotowanym przez nieodpowiedzialnego użytkownika. Gdyby nie szybka reakcja mogło dojść do tragedii.
Wczoraj około godziny 16 piloci lecącego z Monachium Embraera 195 niemieckich linii Lufthansa już przymierzali się do lądowania na lotnisku Chopina. Zauważyli jednak nagle, że jedynie 100 metrów od samolotu lata dron. Poinformowali o tym (w ostrych słowach) kontrolerów, którzy szybko skierowali ich w innym kierunku.
Samolot bezpiecznie wylądował, ale gdyby piloci nie zauważyli drona sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Bezzałogowce są zbyt małe, by mógł zauważyć je radar, a jednocześnie wystarczająco duże, by w przypadku dostania się do silnika samolotu doprowadzić do awarii lub wybuchu, która to z kolei mogłaby zakończyć się tragedią.
Użytkownik tego drona zdecydowanie zasłużył na karę. Jesteśmy jednak naprawdę dalecy od krytykowania bezzałogowców w ogóle. Urządzenia te mogą dostarczyć wiele frajdy, jak również zostać wykorzystane w celach profesjonalnych (np. fotografii). Należy jednak przede wszystkim latać z głową i zapoznać się z regulacjami dotyczącymi lotów rekreacyjnych i sportowych.
Podobnie jak jeżdżąc samochodem, należy myśleć podczas kierowania i przewidywać konsekwencje swoich czynów. Wkrótce także i u nas znajdziecie poradnik dla dronomaniaków, do którego lektury gorąco zachęcamy. Cóż, mamy tylko nadzieję, że wczorajszy incydent nie odbije się zbytnio na zwykłych, myślących użytkownikach dronów.
AKTUALIZACJA [22.07.2015]: Stołeczna policja zatrzymała 39-latka, który prawdopodobnie jest właścicielem drona będącego obiektem tego incydentu. Jeśli w wyniku śledztwa okaże się, że mężczyzna rzeczywiście jest winny, może mu grozić nawet 8 lat więzienia.
Doczekaliśmy się też komentarzu ze strony rzecznika lotniska Chopina, Przemysława Przybylskiego: „To jest przestępstwo, ponieważ jest to bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego. Nasze służby nie wyjeżdżają poza lotnisko. Nie mamy takich możliwości, żeby obserwować całą Warszawę i wszystkie okoliczne miejscowości i sprawdzać, czy nie znajdzie się jakiś idiota, który zechce akurat wypuścić drona przed lądujący samolot” – powiedział w rozmowie z TVN24.
Źródło: TVN24, Radio ZET