Już za nami konferencja Zuckerberga, podczas której - zgodnie z przewidywaniami - dowiedzieliśmy się nieco więcej na temat nowej usługi największego serwisu społecznościowego świata. Mózg tego interesu o swoim nowym pomyśle woli jednak mówić "internetowy system multikomunikacji". Zresztą jego słowa "It's not E-Mail" zdają się być dość wyraźną sugestią.
Co takiego kryje się w głowie Zuckerberga? Na pewno adres e-mailowy w domenie @facebook.com - tego doczekamy się już w przeciągu kilku miesięcy (choć plotki mówiły, że wystartuje już w nowym tygodniu). Ciekawostką jest również fakt, że być może zyskamy także maile w domenie @fb.com, ponieważ ledwie kilka dni temu serwis odkupił wreszcie skróconą wersję swojej nazwy od organizacji o nazwie... The American Farm Bureau.
Co jeszcze wyróżniać ma nową usługę? Magazynować ma wszystkie wiadomości jakie przesyłamy - zarówno te w obrębie poczty elektronicznej, jak i wewnętrznej korespodencji facebookowej, facebookowego czata, a nawet... SMS'ów. To naprawdę pomysłowe i praktyczne. "Fmail" ma także korzystać z naszych profilowych danych i na podstawie tego wyróżniać na przykład wiadomości od prawdziwych przyjaciół, segregując te od dalszych partnerów biznesowych czy "przyjaciół z Nigerii" na osobnym miejscu. Zuckerberg wymienił również kilka innych patentów, jednak dość dobrze znanych już użytkownikom konkurencyjnego Gmaila.
Szef Facebooka nie nawiązał wprost do sytuacji z Google, choć zasugerował, że w przyszłości nowa usługa może stać się podstawowym medium komunikacji. Kto wie, czy firma kierowana przez Erica Schmidta nie sprawiła sobie tylko kłopotów, kilka dni temu prowokując niemal otwartą wojnę z Facebookiem.
Facebook wkurzony na Google. Wojna?
Miarka się przebrała. Facebook być może już nawet w przyszłym tygodniu uruchomi własną usługę pocztową.
Choć o tym, że serwis społecznościowy Marka Zuckerberga pracuje nad własnym e-mailem wiadomo już od co najmniej trzech kwartałów, to jednak do tej pory sprawa była kilkukrotnie bagatelizowana, mówiono nawet o upadku idei. Okazuje się, że nic z tych rzeczy.
Do wzmożonego działania zmotywował sztab Facebooka głośny incydent sprzed kilku dni. Google, które po trzech porażkach na arenie społeczności (Orkut, Buzz, Wave) szykuje się do ostatecznego starcia (Google Me) zablokowało możliwość przeszukiwania znajomych w skrzynce kontaktów Gmaila przez moduł znajdowania przyjaciół na Facebooku.
To była zapowiedź ewentualnego sporu. I rzeczywiście, Facebook odpowiada szybko. Wiadomo, że nowa usługa pocztowa nie będzie przypominać systemu wewnętrznych wiadomości, lecz stanie się rozbudowanym klientem - na kształt konkurencyjnego Gmaila czy Hotmaila. Jej szanse na sukces są olbrzymie, bowiem Facebook dysponuje gigantycznym i aktywnym kapitałem ludzkim. Nawet jeśli nie będzie wybierany jako skrzynka biznesowa, zapewne wielu osobom przypadnie do gustu jako adres prywatny.
Dotychczasowe relacje Google i Facebooka można opisać słowem "neutralność". Oba strały się nie wchodzić sobie przesadnie w drogę, choć w swoich rękach dzierżą naprawdę sporą część internetu. Próba wejścia Google na rynek serwisów społecznościowych może się dla firmy skończyć kolejnym rozczarowaniem. Raz, że rynek ten raczej giganta nie lubi. Dwa - pozycja Facebooka jest trudna do podważenia. Trzy - już wkrótce Google może być zmęczone walką na przynajmniej kilkunastu frontach, gdzie wśród głównych rywali można wymienić marki takie jak Apple czy Microsoft.
Źródło: TechCrunch