Na szczęście koncepcja bonusowych wydatków nie wiąże się z podstawowymi opcjami aplikacji, czyli przeglądaniem stron internetowych. Chodzi przede wszystkim o zespół licznych dodatków, które już teraz wspierają aplikację Firefox. To właśnie ich producenci domagają się internetowego sklepu, w którym będą mogli dystrybuować swoje add-ony.
Mozilla uspokaja - wypuszczone do tej pory dodatki (jak np. kultowy FlashGot czy AdBlock) raczej pozostaną darmowe. Podobnie bezpłatne będą i nowe rozszerzenia, jeśli taka będzie wola ich twórców. Przyjdzie nam zapłacić jedynie za ulepszone wersje już istniejących lub też zupełnie nowe, pomysłowe rozwiązania.
Choć jest to ogromnym zaskoczeniem dla miłośników aplikacji - jeden z product managerów, Justin Scott z Mozilli przyznał nawet, że i on nie jest pewien czy użytkownicy zdecydują się na bonusowe wydatki. Podkreśla, że tego typu usługi - jego zdaniem - powinny pozostać darmowe. Widzimy więc, że korporacja wbrew własnej polityce w tym wypadku idzie raczej na rękę drobnym, często pracującym w domowym zaciszu producentom.
Przypomina to nieco sytuację, o której pisaliśmy kilka dni temu. Całkowicie zewnętrzny podmiot postanowił na własną rękę rozwijać zastosowanie darmowej usługi i stworzył klawiaturę specjalnie zintegrowaną z Gmailem. W całej tej sytuacji trudno jednoznacznie obwiniać Mozillę lub producentów wtyczek. Ci pierwsi mają przecież na uwadze rozwój swojej przeglądarki, drudzy z kolei - chcą zarabiać.
A to z kolei sprawi zapewne, że już wkrótce powstanie szeroka gama naprawdę zawodowych dodatków do FireFoxa, które być może okażą się warte swojej ceny. Pozostaje jednak trzymać kciuki, by ich zakup miał charakter czysto fakultatywny, a najważniejsze rozszerzenia pozostaną darmowe.
Źródło: The Register