Ekstremalne temperatury są wymagające dla samochodów – zarówno zimowe mrozy, jak i letnie fale upałów. W krajach o cieplejszym klimacie właściciele aut od lat szukają prostych metod, które pozwolą zmniejszyć wpływ wysokiej temperatury i intensywnego promieniowania słonecznego na karoserię oraz elementy wykonane z tworzyw sztucznych.
Podczas wakacyjnych wyjazdów na południe Europy łatwo zauważyć samochody z kołami osłoniętymi kawałkami kartonu. Taka prowizoryczna bariera ma chronić opony przed długotrwałym działaniem słońca. Podobne rozwiązania stosują również niektórzy użytkownicy kamperów, którzy pozostawiają pojazdy na otwartych parkingach bez cienia.
To jednak nie jedyny sposób walki z upałem. W niektórych miejscach standardem stało się także zakrywanie reflektorów, na przykład ręcznikiem. Choć może to wyglądać nietypowo, rozwiązanie ma swoje uzasadnienie techniczne.
Klosze reflektorów powstają z różnych tworzyw sztucznych. Na ich stan wpływają nie tylko drobiny piasku czy zimowa sól, lecz także promieniowanie UV. Wysoka ekspozycja na słońce sprawia, że powierzchnia może z czasem wyblaknąć i zmatowieć, a to bezpośrednio przekłada się na gorszą skuteczność oświetlenia.
Jeżeli samochód przez wiele godzin stoi latem na niezadaszonym parkingu, przykrycie najbardziej narażonych elementów można potraktować jako tani i łatwy sposób na spowolnienie ich zużycia. Nawet jeśli dla postronnych obserwatorów taki widok wydaje się nieco zabawny, w praktyce ma on całkiem racjonalne podstawy.