GeForce RTX 3060 to karta z generacji NVIDIA Ampere, która zadebiutowała w 2021 r. Wówczas miała być rozsądnym wyborem dla graczy celujących w rozgrywkę w Full HD. W praktyce jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia. Rynek kart graficznych przypominał wtedy pole bitwy – trwał boom na kryptowaluty, sprzęt znikał ze sklepów w błyskawicznym tempie, a ceny potrafiły osiągać poziomy, które trudno było traktować poważnie.
Najtańszy komputer do gier. Podpowiadamy, jakie cześci wybrać
Kiedyś średniak, dziś słabiak
Minęło jednak pięć lat, a świat sprzętu wygląda zupełnie inaczej. Kolejne generacje – GeForce RTX 40 (Ada Lovelace) i GeForce RTX 50 (Blackwell) – przesunęły poprzeczkę wydajności i funkcjonalności daleko do przodu. I nagle karta, która kiedyś była "środkiem stawki", dziś zaczyna wyglądać jak sprzęt z poprzedniej epoki.
RTX 3060 wciąż ma swoje atuty. 12 GB pamięci VRAM robiło wrażenie i nadal potrafi się obronić w niektórych scenariuszach. Problem w tym, że to już nie wystarcza, by konkurować z tym, co dzieje się obecnie na rynku. W hierarchii wydajności ląduje on dziś poniżej nawet najsłabszych modeli z nowej generacji, co mogliście zobaczyć w teście GeForce RTX 5050.
GeForce RTX 3060 wrócił do sklepów
Sprawdziłem ofertę w polskich sklepach i GeForce RTX 3060 ponownie pojawia się w sprzedaży. Dostępne są m.in. modele ASUS Dual GeForce RTX 3060 OC oraz Gigabyte GeForce RTX 3060 Windforce OC LHR. Co istotne – nie są to zalegające stany magazynowe, ale świeże dostawy, często liczone w dziesiątkach sztuk.
Ceny? Ok. 1650 zł za ASUS-a i nawet 1750 zł za Gigabyte’a.
Nie no, za tyle to nie
I właśnie w tym momencie cała historia zaczyna się rozpadać. Bo mówimy o kwotach, które ocierają się o poziom wyraźnie lepszych kart – w tym modeli z serii GeForce RTX 5060 Ti (w wersji 8 GB), które oferują wyraźnie wyższą wydajność i wsparcie dla nowszych technologii, takich jak DLSS 4.5 czy Multi Frame Generation (MFG).
W tej sytuacji trudno nie zadać prostego pytania: jaki jest sens tego powrotu? GeForce RTX 3060 w tej cenie nie jest ani okazją, ani "budżetowym ratunkiem". Nie jest też sprzętem przyszłościowym. Jest kartą, która wraca w momencie, gdy rynek poszedł już kilka kroków dalej – i próbuje udawać, że wciąż ma coś do zaoferowania.
Można oczywiście założyć scenariusz alternatywny: że to chwilowe zaburzenie, że nowsze modele jeszcze podrożeją, a RTX 3060 nagle stanie się "tańszą alternatywą". Ale to bardziej myślenie życzeniowe niż realna strategia zakupowa.
Na dziś sprawa jest prosta: powrót RTX 3060 nie rozwiązuje żadnego problemu, bo jego cena kompletnie rozmija się z tym, co ta karta ma do zaoferowania.