Opierająca się na podobnych zasadach akcja już od jakiegoś czasu funkcjonowała w odniesieniu do przeglądarki internetowej Chrome. Teraz jednak gigant planuje rozszerzyć ją na swoje sieciowe produkcje. Sieciowe - czyli dostępne tylko z poziomu internetu. Niestety póki co odpada więc pobieralny program Picasy czy system operacyjny Android.
Co przede wszystkim wchodzi w grę? Na pewno wyszukiwarka Google, YouTube, serwis Blogspot czy konkurent Facebooka - Orkut, popularny w zasadzie tylko w Indiach i Brazylii. Ważne jest żeby znaleziony błąd był luką związaną z bezpieczeństwem i nikt wcześniej na niego nie doniósł, a po bardziej szczegółowe informacje zainteresowanych odsylamy na blog Google.
Tego typu akcje mają dwojaki wymiar. Z jednej strony rzeczywiście eliminują błędy w usługach Google. Z tej drugiej, czysto marketingowej, jawią giganta jako firmę, której naprawdę zależy. A ludzie im ufają, co jest rezultatem wspaniałym, choć czasem bycie bezkrytycznym może mieć nieprzyjemne skutki.
Źródło: Google Blog