Co koncern niniejszym uczynił. A wszystko za sprawą reklamy, która jakiś czas temu reklamowała możliwości nowej wersji przeglądarki. Otóż czas wczytywania stron internetowych miał wskazywać, jakoby dochodziło do tego w tempie ekspresowym. I rzeczywiście tak było... tylko owe witryny otwierano bezpośrednio z twardego dysku!
Dociekliwi internauci szybko zauważyli pewne nieścisłości, a koncern wyjaśnia, że tego typu zabieg został zastosowany, by zapewnić właściwą synchronizację z pozostałymi wydarzeniami widocznymi w reklamie. Dla jasności Google dodało stosowne wyjaśnienia w opisie filmiku, tak, by nie wprowadzać nikogo w błąd.
Niezależnie od intencji producenta, nowa reklama jest świetna. I kto wie, czy ten mały skandal wokół niej tak naprawdę nie pomógł w promocji przeglądarki? A jak dobrze wiemy, takie sytuacje nieraz już miały miejsce.
Źródło: NeoWin