HiLight zastępuje termometr, który obecny był w trzech wcześniejszych generacjach. Przy czym nie jest tak, że Google umieścił zupełnie nowy komponent, bo to po prostu przeprojektowana dioda doświetlająca, która - oprócz emitowania białego światła - potrafi generować proste animacje RGB.
Osobiście nie będę za termometrem tęsknił, bo i tak nigdy nie działał zbyt dobrze. Problem jednak w tym, że HiLight też nie zachwyca, bo tak naprawdę ma niewiele okazji do działania.
WIDEO
HiLight w Pixelu 11 Pro potrafi trzy rzeczy. A Google chwali się dwiema
Główną funkcją HiLight jest sygnalizowanie rozmowy z Gemini, gdy plecki telefonu skierowane są w górę. Pixel 11 Pro wyświetla przy aparacie inną animację, gdy asystent nasłuchuje, przetwarza zapytanie i odpowiada, dając w ten sposób czytelne informacje zwrotne.
Druga funkcja to sygnalizowanie połączeń telefonicznych od ulubionych kontaktów.
Poza tym - choć nie zauważyłem, by Google gdziekolwiek się tym chwalił - HiLight sygnalizuje upływ czasu do wyzwolenia spustu migawki, gdy w aparacie aktywny jest samowyzwalacz.
Po kilkunastu dniach testów funkcja ta jest mi absolutnie obojętna. Podczas rozmowy głosowej z Gemini nie potrzebuję świetlnych informacji zwrotnych, bo wystarczająco intuicyjną informacją zwrotną jest dla mnie - wiecie - głos. Przecież słyszę, kiedy asystent nasłuchuje, a kiedy zaczyna odpowiadać, więc dodatkowe światełka - choć miłe dla oka - są zbędne.
Sygnalizowanie połączeń jest bardziej przydatne, ale nie jest to coś, bez czego nie będę mógł się obyć po zakończeniu testów. Przy czym mam wrażenie, że i to dało się zrobić lepiej, bo różne kolory można przypisać do raptem pięciu kontaktów.
Jest długa lista rzeczy, których HiLight w Pixeli 11 Pro nie potrafi
Najbardziej oczywistą funkcją, która przychodzi mi do głowy, jest sygnalizowanie poziomu baterii podczas ładowania. Przecież Pixel 11 Pro mógłby wyświetlać czerwoną kropkę, gdy akumulator jest bliski wyczerpania oraz zieloną, gdy jest pełny. Ale tego nie robi.
HiLight nie potrafi nawet sygnalizować innych powiadomień niż połączenia przychodzące. Aż się prosi o możliwość przypisania zielonego koloru do notyfikacji z WhatsAppa i niebieskiego do Messengera.
Nagrywanie wideo mogłoby być sygnalizowane czerwonym światłem. Gdyby ktoś np. nagrywał samego siebie aparatem głównym, przynajmniej wiedziałby, że kamera jest włączona.
Dioda mogłaby także zostać zintegrowana z powiadomieniami Live Updates, a dzięki temu animacja mogłaby symbolizować upływ czasu do przyjazdu taksówki czy dostawy jedzenia. Ale i o tym Google nie pomyślał.
I ja nawet nie musiałem tych potencjalnych zastosowań wymyślać, bo smartfony Nothing potrafią to wszystko od lat. Brytyjski startup przerobił kilka różnych interfejsów świetlnych - od różnych układów pasków LED po niewielkie ekrany - i w mojej ocenie każdy został zaimplementowany lepiej niż HiLight.
Pocieszające jest to, że Pixel 11 Pro będzie otrzymywał kwartalne aktualizacje Pixel Drop przez 7 najbliższych lat, więc być może na którymś etapie funkcja HiLight zostanie rozbudowana. Na razie szału jednak nie ma.