Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google
Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google
Agencja federalna badająca bezpieczeństwo transportu poinformowała, że podczas nocnego wypadku w rejonie gór Capitan prowadzono operacje wojskowe wpływające na pracę systemów nawigacji satelitarnej. W katastrofie zginęły cztery osoby lecące medycznym samolotem, który wykonywał rutynowy przelot bez pacjentów. Z dotychczas zebranych informacji wynika też, że przebieg rejsu można powiązać z elektronicznymi testami realizowanymi niedaleko poligonu White Sands Missile Range.
We wstępnym raporcie opisano, że Beechcraft King Air 90 należący do Trans Aero MedEvac wystartował tuż przed północą z Roswell Air Center. Załoga leciała na Sierra Blanca Regional Airport w pobliżu Ruidoso w ramach lotu związanego z relokacją medyczną. W trakcie rejsu piloci zgłosili jednak poważne kłopoty z orientacją — według ustaleń śledczych system GPS przestał działać prawidłowo, co znacząco utrudniło nawigację.
Po informacji od załogi o utracie podstawowych możliwości nawigacyjnych kontrolerzy ruchu lotniczego skontaktowali się z wojskową bazą. Efektem była czasowa przerwa w zakłócaniu sygnału GPS, dzięki czemu piloci częściowo odzyskali świadomość sytuacyjną. Z dokumentu wynika, że po krótkim okresie bez zakłóceń załoga ponownie zobaczyła pas lotniska docelowego i otrzymała zgodę na podejście z widocznością.
Cessna nie doleciała do lotniska. Rozbiła się na autostradzie
Niedługo po udzieleniu zgody na podejście operacje zakłócające GPS zostały wznowione. Śledczy wskazują, że moment powrotu zagłuszania zbiegł się z końcową fazą zniżania: samolot schodził w kierunku lotniska, ale zderzył się z górskim stokiem około 70 metrów poniżej szczytu. Na pokładzie zginęli obaj piloci oraz dwie pielęgniarki.
Uderzenie miało na tyle dużą siłę, że doprowadziło do pożaru lasu na terenie Lincoln National Forest. W suchych i wietrznych warunkach ogień rozprzestrzenił się na obszar liczony w setkach hektarów. W raporcie odnotowano również, że tej samej nocy wielu innych pilotów operujących w regionie sygnalizowało problemy z sygnałem GPS.
Wstępne ustalenia sugerują bezpośrednią zależność między harmonogramem wojskowych testów elektronicznych a ostatnimi minutami feralnego lotu, ale dochodzenie wciąż trwa. Zespół bada m.in. dane radarowe, decyzje podejmowane przez załogę oraz kwestie bezpieczeństwa związane z planowanymi zakłóceniami wojskowymi w cywilnej przestrzeni powietrznej. Ostateczne wnioski dotyczące przyczyn tragedii mogą zostać opublikowane dopiero za rok lub dwa.