Księżycowy regolit a technosygnatury. Naukowiec wskazuje nowy trop

Nowe opracowanie brytyjskiego astrofizyka Briana C. Lackiego przekonuje, że księżycowy pył może być nietypowym "archiwum" śladów dawnej, zaawansowanej technologii. Zamiast skupiać się na wychwytywaniu sygnałów od aktywnych cywilizacji, badacz proponuje szukanie tzw. pasywnych technosygnatur ukrytych w regolicie.
Chiny dokonały odkrycia w próbce z KsiężycaChiny dokonały odkrycia w próbce z Księżyca
Źródło zdjęć: © Pexels | Helder Sato
Radosław Kosarzycki

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Koncepcja, by tropić ślady obcej technologii właśnie w księżycowym pyle, pojawia się w najnowszej pracy Briana C. Lackiego. Autor zwraca uwagę, że wykrycie czynnych technosygnatur — a więc sygnałów wytwarzanych przez nadal działające cywilizacje — jest skrajnie mało prawdopodobne. W jego ocenie większe szanse daje poszukiwanie trwałych pozostałości technologicznych, które mogą przetrwać bardzo długo bez jakiejkolwiek "obsługi" ze strony twórców.
Dotychczas wiele działań kojarzonych z SETI koncentrowało się na nasłuchiwaniu radiowych komunikatów z kosmosu. Lacki podkreśla jednak, że nawet w przypadku Ziemi taki etap intensywnej emisji mógł trwać zaledwie około stu lat. Ponieważ rozwiązania komunikacyjne szybko ewoluują, a technologie ograniczają "ucieczkę" sygnałów w przestrzeń, ilość radiowych śladów naszej cywilizacji ma z czasem maleć — co utrudniałoby podobne poszukiwania w odniesieniu do innych światów.
W swojej analizie astrofizyk proponuje, by przenieść akcent na pasywne technosygnatury, czyli materialne pozostałości po dawnych cywilizacjach kosmicznych. Dzieli je na trzy kategorie: rozpraszacze, okultory oraz odbłyśniki. Jak wskazuje, każdy z takich obiektów — jeśli powstał i funkcjonował w sprzyjających warunkach — mógłby zostawić subtelne, ale możliwe do wykrycia sygnały, nie wymagając żadnej aktywności ze strony hipotetycznych konstruktorów.

WIDEO
Już za kilka dni. W pobliżu Ziemi przeleci dawno nie widziany gość


Lacki rozważa też scenariusz, w którym ogromne konstrukcje, takie jak często przywoływana sfera Dysona, z biegiem czasu ulegałyby zniszczeniu i rozpadowi na drobiny. W efekcie mogłyby powstawać tzw. technopyły, które następnie rozpraszałyby się w przestrzeni kosmicznej. Autor porównuje to do mechanizmu znanego z zjawiska Kesslera na orbicie Ziemi, gdzie kolejne zderzenia prowadzą do narastania ilości odłamków i śmieci kosmicznych.

Choć większość takiego pyłu z rozbitych struktur mogłaby bezpowrotnie zniknąć w kosmicznej przestrzeni, część drobin — niesiona przez wiatr słoneczny — mogłaby dotrzeć także w okolice naszego układu planetarnego. W tym kontekście szczególnie interesujący ma być Księżyc: jego pył ma miliardy lat, a warunki na powierzchni sprzyjają temu, by materiał ulegał bardzo niewielkim zmianom. Zdaniem Lackiego regolit mógł więc przez ogromne okresy akumulować mikroskopijne pozostałości, jeśli takie kiedykolwiek pojawiały się w pobliżu.

Astrofizyk podkreśla również, że przełom nie musi oznaczać budowy kolejnych instrumentów obserwacyjnych. Czasem wystarczyć może wnikliwa, bardzo precyzyjna analiza tego, co już znajduje się w próbkach księżycowego regolitu. Wykrycie nawet pojedynczych, mikroskopijnych cząstek o pochodzeniu technologicznym mogłoby — jak sugeruje autor — radykalnie zmienić nasze myślenie o dziejach cywilizacji w galaktyce.
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ