Strona została zamknięta przez policję w maju 2007 roku wraz z zarzutami wystosowanymi przez rodzimych dystrybutorów filmów. Administratorem był handlowiec z Zabrza, a tłumaczeniami filmów ze słuchu za darmo zajmowali się dwaj studenci z Bielska-Białej, kierowca tira z Jastrzębia oraz bezrobotny z Krakowa - pisze Gazeta Wyborcza.
Zdaniem śledczych tłumaczenie filmów "ze słuchu" nie narusza prawa autorskiego. Tłumacze, internauci, nie pobierali za swoją pracę wynagrodzenia, robili to z pasji. Na dodatek tłumaczenia zdaniem ich twórców stanowiły osobne dzieło, niepowiązane bezpośrednio z filmem, którego dotyczyły.
Zdaniem śledczych rodzime prawo nie posiada konstrukcji pozwalających na postawienie jakichkolwiek zarzutów względem tłumaczy. Również wydawcy filmów nie zamierzają wdawać się w przepychanki, zdając sobie sprawę, że tego typu zamieszanie byłoby tylko walką z wiatrakami.
Źródło: GW Katowice