Dla wielu osób nazwa Commodore natychmiast przywołuje wspomnienia związane z komputerem Commodore 64. Kultowa maszyna w latach 80. była marzeniem całego pokolenia graczy i miłośników elektroniki. Teraz marka próbuje wykorzystać ten sentyment, ale zamiast kolejnego komputera czy konsoli stawia na telefon komórkowy.
Nowy Commodore Callback 8020 to urządzenie, które trudno jednoznacznie sklasyfikować. Nie jest typowym smartfonem, ale też nie można nazwać go zwykłym telefonem. Producent stworzył sprzęt dla osób, które chcą pozostać w kontakcie ze światem, jednocześnie ograniczając wpływ mediów społecznościowych i innych cyfrowych pokus.
WIDEOiOS 27 kontra iOS 26. Gumka AI zmieniła się nie do poznania
Komunikacja, ale bez rozpraszaczy
Współczesne smartfony konkurują głównie wydajnością, aparatami i funkcjami sztucznej inteligencji. Commodore obrało odwrotną drogę.
Callback 8020 został zaprojektowany przede wszystkim do komunikacji. Producent celowo zablokował przeglądarkę internetową, media społecznościowe, aplikacje pocztowe oraz narzędzia związane z pracą. Ograniczenia są wprowadzone na poziomie systemu operacyjnego, dlatego użytkownik nie może ich po prostu ominąć instalacją dodatkowych aplikacji.
Urządzenie działa pod kontrolą Sailfish OS, systemu opartego na Linuksie, który pozwala uruchamiać wybrane aplikacje z Androida. Dzięki temu użytkownicy mogą korzystać między innymi z WhatsAppa, Signala czy Telegrama. Co ciekawe, telefon obsługuje również iMessage. Jest to możliwe dzięki aplikacji OpenBubbles, choć wymaga jednorazowego sparowania z komputerem Mac.
Commodore przekonuje również, że Callback 8020 został zaprojektowany z myślą o większej prywatności użytkowników. Warstwa odpowiedzialna za obsługę aplikacji androidowych została zmodyfikowana tak, aby ograniczyć zależność od usług Google. Producent deklaruje także, że nie sprzedaje danych użytkowników reklamodawcom.
Klapka wraca do łask
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Callbacka 8020 jest konstrukcja typu flip, czyli klasyczna klapka. Zamiast dużego ekranu dotykowego użytkownik otrzymuje fizyczną klawiaturę oraz dobrze znany system wprowadzania tekstu T9. Dla młodszych użytkowników może to być egzotyka, ale starsi z pewnością pamiętają czasy, gdy w ten sposób pisało się tysiące wiadomości SMS.
Pod względem parametrów Callback 8020 nie zamierza rywalizować z flagowymi smartfonami. W środku znalazł się procesor MediaTek Helio G81, 4 GB pamięci RAM i 64 GB pamięci na dane. Telefon obsługuje Wi-Fi i sieci 4G, ale producent celowo zrezygnował z 5G.
Według Commodore ma to przełożyć się na dłuższy czas pracy na baterii i jednocześnie ograniczyć korzystanie z usług wymagających dużej przepustowości, takich jak streaming wideo.
Aparat i muzyka z nutą nostalgii
Choć telefon promowany jest jako urządzenie do komunikacji, nie zabrakło również nowoczesnych dodatków. Na pleckach znalazł się aparat Sony o rozdzielczości 48 MP z autofokusem i lampą błyskową. Z przodu umieszczono kamerę do wideorozmów.
Producent mocno podkreśla także możliwości muzyczne urządzenia. Callback 8020 otrzymał wysokiej klasy przetwornik DAC obsługujący dźwięk HD i pliki bezstratne. W zestawie mają znaleźć się również słuchawki dokanałowe.
Nie zabrakło także ukłonu w stronę fanów dawnego Commodore. Telefon oferuje dzwonki inspirowane legendarnym układem dźwiękowym SID, który odpowiadał za charakterystyczne brzmienie wielu gier z Commodore 64.
W sprzedaży kilka wersji kolorystycznych
Firma przygotowała kilka wersji kolorystycznych urządzenia, w tym charakterystyczną beżową edycję nawiązującą do wyglądu klasycznego Commodore 64. Pojawią się także wymienne tylne obudowy Snapback oraz dodatkowe akcesoria ochronne utrzymane w stylistyce retro. To kolejny element, który ma wyróżnić telefon na tle niemal identycznych współczesnych smartfonów.
Przedsprzedaż telefonu ruszy 30 czerwca 2026 r. Standardowa cena została ustalona na 549 dolarów, jednak osoby składające zamówienie przedpremierowe zapłacą 499 dolarów - po przeliczeniu daje to niecałe 2 tys. zł. Tanio nie jest.