Firma Nasz Prąd, zajmująca się m.in. pompami ciepła, kotłami na pellet, fotowoltaiką i termomodernizacją, dostała od UOKiK 21 475 000 zł kary. Urząd zakwestionował aż 21 zapisów stosowanych w umowach z klientami. Niektóre z nich mogły prowadzić do bardzo dotkliwych konsekwencji dla konsumentów.
iPhone 18 Pro ze zmienną przysłoną. Jak działa nowy aparat?
Firma mogła zmienić pompę i cenę po podpisaniu umowy
Jednym z zakwestionowanych zapisów była możliwość zmiany mocy pompy ciepła już po zawarciu umowy. Nasz Prąd zastrzegał sobie prawo do dokonania takiej zmiany na podstawie późniejszej "szczegółowej technicznej weryfikacji". Problem w tym, że wraz z mocą mogła zmienić się również cena urządzenia, a klient nie miał zagwarantowanej możliwości rezygnacji z umowy.
Według UOKiK to przedsiębiorca powinien przed podpisaniem umowy sprawdzić nieruchomość i dobrać odpowiednie urządzenie. Jeśli później okazuje się, że konieczna jest zmiana parametrów lub ceny, konsument powinien móc zaakceptować nowe warunki albo odstąpić od umowy.
1000 zł za każdy dzień opóźnienia
Jeszcze bardziej dotkliwy był zapis dotyczący przygotowania nieruchomości do termomodernizacji. Jeżeli budynek nie był gotowy do rozpoczęcia prac, a w ciągu dwóch godzin sytuacja się nie zmieniła, firma mogła naliczyć klientowi 1000 zł kary za każdy dzień opóźnienia.
W skrajnym przypadku kara mogła przekroczyć wartość całej inwestycji. Co istotne, umowa nie przewidywała podobnej sankcji, gdyby swoich obowiązków nie wykonała firma. UOKiK zwrócił też uwagę, że klient przed podpisaniem umowy nie wiedział dokładnie, w jakim stanie musi znajdować się nieruchomość, aby prace mogły się rozpocząć.
Zapłaciłeś 90 proc., a instalację można było zdemontować
Kolejny zakwestionowany zapis dotyczył sytuacji, gdy klient nie dopłacił reszty pieniędzy w ciągu 14 dni od odbioru pompy ciepła lub kotła na pellet. Nasz Prąd mógł wówczas zdemontować urządzenie i obciążyć klienta kosztami montażu, demontażu oraz elementów, których nie dało się ponownie wykorzystać. Konsument miał również pokryć różnicę między wartością używanego i nowego sprzętu.
Problem w tym, że firma wymagała od klienta wpłaty aż 90 proc. ceny jeszcze przed rozpoczęciem instalacji. W efekcie konsument mógł zostać bez urządzenia, mimo że wcześniej zapłacił zdecydowaną większość jego ceny. Dodatkowo demontaż mógł oznaczać ryzyko uszkodzenia budynku.
"Twój dach, twój problem"
UOKiK zakwestionował również zapis, w którym klient potwierdzał, że zna ciężar instalacji OZE i że konstrukcja jego dachu wytrzyma dodatkowe obciążenie. Zdaniem urzędu taki zapis przerzucał na konsumenta odpowiedzialność za ewentualne problemy z konstrukcją, nawet gdyby doszło do poważnego uszkodzenia dachu.
To nie koniec problemów Nasz Prąd
Łącznie UOKiK uznał 21 klauzul za niedozwolone i nałożył na spółkę karę w wysokości 21,475 mln zł.
To jednak nie koniec sprawy. Do urzędu nadal trafiają skargi klientów Nasz Prąd. Dotyczą m.in. dofinansowania, sposobu finansowania inwestycji, umów kredytowych, przedstawiania się handlowców oraz problemów z odstąpieniem od umowy. UOKiK prowadzi w tej sprawie postępowanie wyjaśniające. Sprawdza m.in., czy klienci mogli być wprowadzani w błąd co do tożsamości przedstawicieli firmy, celu ich wizyt, zasad finansowania czy prawa do odstąpienia od umowy.
Sprawa trafiła również do prokuratury. UOKiK zawiadomił ją o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z nieprawidłowościami przy zawieraniu umów. Decyzja UOKiK nie jest prawomocna. Nasz Prąd może odwołać się od niej do sądu.