Laik na e-bike'u u podnóża Tatr
Nie jestem zapalonym rowerzystą. Znaczy: jeżdżę, ale tak jak większość ludzi jeździ, czyli od czasu do czasu i bez specjalnej filozofii. Kiedy Bosch zaproponował mi trzy dni w Pieninach na e-bike'u, powiedziałem "tak", bo krajobraz był zbyt kuszący, żeby odmówić. 80 km dookoła Jeziora Czorsztyńskiego, zamek Niedzica, Tatry w tle i rower, który kosztuje tyle co używany samochód. Sprawdzałem, czy da się to wszystko pokochać bez bycia rowerowym freakiem.