Voyager 1 zgłupiał w przestrzeni kosmicznej? Takie można odnieść wrażenie

Voyager 1 to pojazd wykonany ludzką ręką, który znajduje się najdalej w kosmosie od Słońca. Wciąż nadaje, lecz to co do nas wysyła brzmi bardzo dziwnie. Tak dziwnie, że nie daje to spokoju naukowcom wciąż kontrolującym przebieg misji.

Image
Karol Żebruń

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Voyager 1 został wyniesiony na orbitę Ziemi 5 września 1977 roku. Dwadzieścia lat przed powstaniem serwisu benchmark.pl, kilka miesięcy po dziewiczym locie wahadłowca Enterprise w ziemskiej atmosferze, kilkanaście dni po starcie Voyagera 2, na rok przed zaprezentowaniem procesora Intel 8086.

Voyager 1 - najdalej znajdujący się od Ziemi pojazd zbudowany przez człowieka

Po 44 latach i dziesięciu miesiącach, sonda wciąż niesie przesłanie od ludzkości w kosmos. Wciąż nadaje, co oznacza, że antena komunikacyjna jest prawidłowo skierowana w stronę wnętrza Układu Słonecznego. Przy tak dużej odległości od Słońca, która w przypadku Voyagera 1 wynosi około 156 jednostek astronomicznych (ponad 23 miliardy kilometrów), nawet drobna pomyłka w pozycjonowaniu nadajnika znacząco odbiłaby się na sile sygnału docierającego do Ziemi. Jest on tak słaby, że do jego rejestracji wykorzystywane są największe 70 m anteny Deep Space Network.

Voyager 1
Voyager 1 podczas budowy i jego start w 1977 roku

Fakt, że Voyager 1 wciąż nadaje już jest ogromnym sukcesem. Pozostałe wciąż komunikujące się z Ziemią pojazdy wysłane na zewnątrz Układu Słonecznego to Voyager 2 oraz New Horizons. W trakcie swojego przelotu Voyager 1 dostarczył nam niezwykłych zdjęć Jowisza i Saturna, jako pierwszy badał atmosferę Tytana. W przeciwieństwie do Voyagera 2 nie odwiedził Urana i Neptuna.

Oddala się od nas z prędkością około 15 km/s. W 2004 roku sonda minęła granicę strefy, w której wiatr słoneczny porusza się z prędkościami naddźwiękowymi, wkraczając w obszar, w którym wpływ Słońca nie jest już tak znaczący w porównaniu z oddziaływaniem materii międzygwiazdowej. W 2012 roku, w odległości niespełna 17 godzin świetlnych od Ziemi, Voyager 1 wkroczył w przestrzeń międzygwiezdną, choć wcale to nie oznaczało zaprzestania badań Układu Słonecznego.

Voyager 1 w przestrzeni kosmicznej
Wizualizacja Voyagera 1 w przestrzeni kosmicznej, Voyager 2 osiągnął ją sześć lat później

Z jedenastu instrumentów naukowych działają dziś tylko cztery, ale problem nie leży w nich

Voyager 1 wciąż dysponuje zapasami hydrazyny jako materiału pędnego, co zapewnia utrzymanie właściwej orientacji sondy. Z 11 instrumentów, działają dziś już tylko 4 - magnetometr, czujnik cząstek naładowanych o niskiej energii, miernik promieniowania kosmicznego oraz detektor plazmy. Informacje zbierane przez te instrumenty są co pewien czas przesyłane na Ziemię wraz z innymi danymi telemetrycznymi. I w zawartości tych danych, które dotyczą system AACS tkwi problem.

Detektor cząstek o niskim ładunku
Konstrukcja jednego z wciąż działających instrumentów, detektora cząstek naładowanych o niskiej energii, pokazuje, na jakim etapie rozwoju technologii powstawał Voyager 1

AACS czyli Attitude Articulation Control Subsystem dba o właściwą orientację sondy, a szczególnie jej anteny nadawczej. Odbiór danych z Voyagera 1 na Ziemi świadczy o tym, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jednak dane AACS dla naukowców brzmią jak bełkot. Kompletnie nie odzwierciedlają tego co faktycznie powinno dziać się z Voyagerem 1, na dodatek wyglądają na generowane losowo.

Dane telemetryczne przesyłane przez Voyagera 1 kompletnie nie odzwierciedlają jego faktycznego stanu, na dodatek wyglądają na generowane losowo

Teoretycznie napływ takich danych z systemu AACS powinien oznaczać, że Voyager 1 jest w kiepskim stanie, a jego instrumenty powinny być wprowadzone w tryb bezpieczny do momentu wyjaśnienia problemu. Lecz nic takiego się nie stało, sygnał Voyagera 1 jak donosi NASA wciąż ma „dobrą moc”.

Zagadka z danymi telemetrycznymi z AACS może mieć proste wyjaśnienie

Wyjaśnienie zagadki z AACS nie będzie prawdopodobnie proste, chyba że błędy danych z AACS są wynikiem problemów z innym elementem sondy, który jest częścią ścieżki transmisji danych. Sonda znajduje się około 20,5 godziny świetlnej od Ziemi. Czas na odpowiedź Voyagera 1 to dwukrotność tego czasu, czyli trzeba ponad 1,5 dnia, by dowiedzieć się czegokolwiek. I to przy założeniu dobrego położenia anten systemu DSN na Ziemi względem sondy. Gdyby udało się znaleźć przyczynę problemu, można rozważyć aktualizację oprogramowania lub przełączyć się na elementy zapasowe, których Voyager 1 ma sporo, a które nie będą sprawiać kłopotów.

Suzanne Dodd z NASA zwraca uwagę, że Voyager 1 ma już prawie 45 lat, a jego dotychczasowe osiągnięcia w ogromnym stopniu przekraczają to co dla niego zaplanowano w latach 70. XX wieku. Jest więc to już bardzo stary instrument, który na dodatek znajduje się w przestrzeni kosmicznej, która nie jest łagodna dla elektroniki. Problemy z AACS nie muszą być więc znakiem tego, że Voyager 1 „postradał zmysły”, lecz po prostu pora odesłać go na zasłużoną emeryturę lub zaakceptować jego humory.

Źródło: NASA, inf. własna

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE