"Nigdy wcześniej nie odnotowaliśmy tak dużego i tak szybkiego wzrostu cen komponentów. Do tej pory chroniliśmy naszych klientów przed tymi podwyżkami, ale dotarliśmy do punktu, w którym musimy zacząć podnosić ceny wielu produktów, wliczając w to dzisiejsze podwyżki cen iPadów i komputerów Mac" - przyznał Apple w oświadczeniu prasowym.
Firma odnosi się oczywiście do głośnego kryzysu na rynku elektroniki konsumenckiej, wywołanego przez miliardowe inwestycje w infrastrukturę sztucznej inteligencji. Giganci technologiczni masowo wykupują kości pamięci o wysokiej przepustowości do serwerów AI, co drastycznie ogranicza podaż pamięci konsumenckich, przekładając się na nawet kilkusetprocentowe wzrosty cen komponentów. A to odbija się na cenach urządzeń.
WIDEO
Apple podnosi ceny. Za iPady i Maki klienci zapłacą więcej
Co ciekawe, podwyżki cen na razie nie objęły iPhone'ów, choć nie można wykluczyć, że jest to jedynie kwestia czasu. W pierwszej kolejności producent zmodernizował cennik tabletów oraz komputerów.
Oto przykładowe podwyżki bazowych modeli w internetowym sklepie Apple'a:
- iPad - 2199 zamiast 1699 zł (wzrost o 29 proc.);
- iPad Air - 3699 zamiast 2899 zł (wzrost o 28 proc.);
- iPad mini - 2999 zamiast 2499 zł (wzrost o 20 proc.);
- iPad Pro - 5999 zamiast 4999 zł (wzrost o 20 proc.);
- MacBook Neo - 3499 zamiast 2999 zł (wzrost o 17 proc.);
- Apple TV 4K - 999 zamiast 829 zł (wzrost o 21 proc.).
Jedną z ofiar rosnących cen komponentów został MacBook Neo, który ujrzał światło dzienne w marcu i od początku promowany był jako laptop budżetowy. Aktualnie nie jest już aż tak budżetowy.
Do dziwnej sytuacji doszło w przypadku komputera Mac mini, bo Apple przywrócił najtańszą wersję pamięciową, która w maju została wycofana z oferty. Wariant 256 GB kosztuje teraz 3999 zł, czyli tyle, na ile jeszcze dzień wcześniej wyceniona była konfiguracja 512 GB.
Bank inwestycyjny Jefferies przewiduje, że to nie koniec podwyżek. Według analityków, w 2027 roku ceny pamięci mogą wzrosnąć o kolejne 40-45 proc.