Gadżety

Fitbit w rękach Google - gigant zapłaci ponad 2 miliardy dolarów

opublikowano przez Wojciech Kulik w dniu 2019-11-02

Od dłuższego czasu mówiło się, że Fitbit może mieć nowego właściciela, a że to łakomy kąsek, to pokusiło się na niego samo Google. Aby transakcja doszła do skutku, musiało przygotować sporo gotówki.

Google kupuje Fitbit - płaci ponad 2 miliardy dolarów

Zaledwie kilka dni temu pojawiła się informacja, że spółka-matka Google – Alphabet jest zainteresowana zakupem Fibit. Teraz okazuje się, że trzeci najpopularniejszy producent smartwatchy na świecie rzeczywiście zasili zespół amerykańskiego giganta i pomoże mu w rozbudowie katalogu gadżetów typu wearables, zwanych też ubieralnymi.

W grę weszły naprawdę duże pieniądze. Google zapłaci 2,1 miliarda dolarów za Fitbit – w całości w gotówce. To spora kwota, szczególnie że kapitalizacja rynkowa nowego nabytku z 12-letnim doświadczeniem wynosi około 1,6 miliarda (po wzroście o kilkadziesiąt procent, wynikającym z pojawienia się plotek o możliwej transakcji). 

Po co Google kupuje Fitbit? Są co najmniej dwa powody

Tylko w drugim kwartale bieżącego roku Fitbit sprzedał 1,2 miliona smartwatchy. Firma Google, która rozwija autorski system Wear OS ma więc powód, by chcieć takiego producenta pod swoimi skrzydłami. Jego kolejne modele będą wykorzystywały właśnie ten system, co pomoże w jego popularyzacji – tak wśród użytkowników, jak i autorów aplikacji.

Po drugie – amerykański gigant przymierza się do stworzenia swojego pierwszego smartwatcha. Google Pixel Watch – bo taką najpewniej będzie nosić nazwę – będzie mógł zostać zaprojektowany z wykorzystaniem wieloletniego dorobku firmy Fitbit. To ważne, bo mówimy o gadżecie, który ma stanąć do walki z najchętniej kupowanym zegarkiem: Apple Watch.

A co to oznacza dla firmy Fitbit i użytkowników jej gadżetów?

W oficjalnym komunikacie przedstawiciele firmy Fitbit zapewniają, że dla użytkowników nic nie zmieni się na gorsze. Obecne i przyszłe gadżety nadal będą współpracować równie dobrze z iOS-em co z Androidem, a dane dotyczące zdrowia i aktywności nie będą przetwarzane w celach reklamowych. 

Fitbit gadżety

W typowo marketingowym tonie dyrektorzy Fitbit podkreślili też, że cieszą się z możliwości wykorzystania doświadczenia Google i tym samym „przyspieszenia innowacji”. To samo zresztą mogliśmy usłyszeć z drugiej strony. A to, jakie będą tego wszystkiego efekty, okaże się w najbliższej przyszłości. 

Źródło: Engadget, The Verge, Google, Fitbit

Warto zobaczyć również:

marketplace

Komentarze

2
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    już ja to widzę jak nie będą wykorzystywać danych dla własnych celów, jak nie wyrazisz zgody to żegnaj kliencie, w polin nawet nie będą pytać czy jakieś dane mogą przetwarzać, kto im zabroni
  • avatar
    dokładnie tak samo to widzę. jeśli te wszystkie werable składują dane lokalnie, ewentualnie z kopią do komputera w jakimś znośnym formacie, to ok. ale tu? gdzie tam. wszystko musi być online "w celu poprawienia jakości produktu". nie tędy droga. nie wchodzę w to.