Na topie

Historia Instagrama - czy podąża w dobrym kierunku dodając albumy ze zdjęciami?

Autor:

więcej artykułów ze strefy:
Technologie i Firma

Kategoria: Aplikacje mobilne Technologie i Firma Tematyka: Instagram

Jaka powinna być aplikacja mobilna, która przyniesie nam sukces? Prosta czy rozbudowana? Uczmy się podglądając zmiany w Instagramie.

  • Historia Instagrama - czy podąża w dobrym kierunku dodając albumy ze zdjęciami?
A A

Tym razem nie pokażemy Wam drogi do idealnej aplikacji mobilnej, która Waszemu przedsięwzięciu zapewni niesamowity sukces. Bo i taką drogę trudno wskazać, nie znając szczegółów danego projektu. Zapamiętajcie jednak pewną bardzo ważną poradę - warto uczyć się podglądając innych i analizując popełniane przez nich błędy. A także przysłuchując się opiniom internetowej i mobilnej społeczności, której to oczekiwania Wasza aplikacja ma spełnić.

By pokazać o co w tym wszystkim chodzi, przyjrzyjmy się historii Instagrama. Ta bardzo popularna, czego nie da się ukryć, aplikacja dla miłośników fotografii ostatnio jest tematem rozważań. Rozważań na temat jej przyszłości, która zależy być może od decyzji podejmowanych przez jej deweloperów właśnie w ostatnich miesiącach.

Przyczyny sukcesu Instagrama

Aplikacje mobilne stały się solą dnia powszedniego. Ponieważ smartfony towarzyszą nam 24 godziny na dobę, każde przedsięwzięcie jakie planują ambitni biznesmeni, jest obmyślane z założeniem, by mobilne urządzenie było jego istotnym elementem. I tak, gdy tworzymy jakieś urządzenie, dajmy na to drukarkę, nie możemy obyć się bez aplikacji do sterowania jej funkcjami z poziomu smartfona. Gdy tworzymy urządzenia inteligentne to smartfon wręcz sam się narzuca jako narzędzie potrzebne. Projekt zakładający tworzenie treści przez użytkowników również nie obyłby się bez usługi internetowej, a z internetu najchętniej korzystamy za pomocą smartfona.

Smartfon jako dzisiejsze osobiste centrum komunikacji przejął rolę telefonu (to naturalna kolej rzeczy), notatnika (to też samo się narzuca), a także katalogu ulotek, cyfrowego punktu dostępowego do dowolnej prawie usługi, która wiąże się z przepływem gotówki. Bo jeśli za coś można zapłacić, to da się to ubrać w formę aplikacji mobilnej.

Jednak nie tylko płatne usługi mają wzięcie wśród internetowej społeczności. Instagram w swojej najbardziej naturalnej formie jest darmową usługa. Pozwala dzielić się zdjęciami, zbierać o nich opinie w postaci komentarzy lub zwykłych polubień.

Twórcy Instagrama uczyli się nie tylko na błędach innych, ale przede wszystkim własnym. Ich pierwszym dziełem była aplikacja Burbn. Mniejsza z tym do czego służyła, istotne jest to, że była zbyt rozbudowana pod względem funkcji.

Dlatego projekt porzucono, a wkrótce narodził się Instagram, którego sukces polegał na prostocie, ale jednocześnie zapewnieniu dokładnie tego czego oczekuje użytkownik. Podobnie należy postępować zabierając się do tworzenia własnego narzędzia.

Jednak sama prostota nie wystarczy, jeśli nie pozwoli nam korzystać w pełni z naszej oferty. Dlatego należy wyważyć stopień skomplikowania aplikacji i jej funkcjonalność. Na przykład oferta lokalu gastronomicznego powinna uwzględniać wszelkie dostępne opcje, ale nie wprowadzać niczego co odbiega od podstawowego celu naszej działalności. W szczególności funkcji, które nie pomogą w zwiększaniu liczby klientów, a jedynie zamieszają im w głowach.

Pod tym względem Instagram zawsze prezentował się bardzo dobrze. Oferując prosty interfejs z minimalną liczbą przycisków i funkcji, które służą do „niczego”. Przyzwyczailiśmy się nawet do Instagramowego ograniczenia proporcji wrzucanego obrazu do kwadratu, choć koniec końców deweloperzy ulegli presji części użytkowników i znieśli częściowo to ograniczenia.

Liczba użytkowników Instagrama stopniowo rosła. Powstał on w 2010 roku jako narzędzie dla smartfonów Apple (pierwszego dnia zarejestrowało się 25 tysięcy osób), dwa lata później miał kilkadziesiąt milionów użytkowników. W kwietniu 2012 roku trafił na smartfony z Androidem, co jeszcze przyśpieszyło wzrost, a także doprowadziło do zwiększenia liczby użytkowników poza USA. Dziś liczba aktywnych użytkowników jest ponad 10 razy większa niż 5 lat temu.

Firma stała się tak atrakcyjna, że w końcu ktoś jeszcze większy zdecydował się ją kupić. Tak Instagram wpadł w 2012 roku w ręce Facebooka, który wyłożył wcale nie tak dużą kwotę miliarda dolarów.

Instagram do wszystkiego…

Choć sam interfejs Instagrama nie zmienił się znacznie w ciągu jego 10-letniej historii, to ostatnie lata i miesiące przyniosły sporą zmianę profilu samej aplikacji. Już wiele lat temu Instagram odszedł od formuły narzędzia dla użytkowników smartfonów (stąd te kwadratowe zdjęcia) i stał się przystanią dla różnej maści twórców treści fotograficznych.

Instagram 2012 - 2013
Instagram kilka lat temu

Instagram 2017
Instagram obecnie

Na Instagramie można zatem znaleźć mówiąc literalnie totalne gnioty, ale i prawdziwe perełki. To co widzimy na naszym profilu zależy od społeczności śledzących i śledzonych, którą sobie stworzymy, oraz ich gustów. A ostatnio w większym stopniu decyzji samego silnika Instagrama, który wtrąca się w proces decyzyjny i decyduje co warto pokazać nam w pierwszej kolejności.

Stopniowo Instagram zaczął zrzucać kajdany prostoty. Zwiększał liczbę filtrów, rozszerzył funkcje edycyjne. Dziś możemy wrzucać także zdjęcia prostokątne (choć podgląd nadal jest kwadratowy), dodawać klipy wideo (początkowo króciutkie, teraz nawet minutowe), tworzyć 10-sekundowe historie wideo (czyli Stories), transmitować wydarzenia.

Część z tych funkcji to pokłosie nieudanych prób przejęcia na przykład Snapchata. Skoro to się nie udało, to Instagram wdrożył własną alternatywę, by użytkownicy nie byli odciągani przez inne narzędzie. I nie można zapomnieć o reklamach, które coraz chętniej pojawiają się pomiędzy proponowanymi zdjęciami.

Instagram stał się także podstawą dla innych projektów, które pozwalają monetyzować treści pokazywane na tym serwisie. Przez samego Instagrama póki co nie możemy prowadzić sprzedaży, co najwyżej możemy się na nim zareklamować - oprócz zdjęć podając nasz kontakt. To wystarczy, by marketingowcy nie ignorowali Instagrama jako ważnego kanału komunikacji. Dużą popularnością cieszą się profile firmowe - marki na Instagramie śledzi połowa jego użytkowników, a najczęściej stosowane hashtagi odnoszą się do nazw produktów.

Teraz Instagram wdraża coś nowego, co nadaje nowe znaczenie aplikacji. Albumy (nie kolaże), które składają się z więcej niż jednego zdjęcia. Album to według Instagrama grupa do 10 zdjęć, które kryją się pod wybraną miniaturą na profilu instagramowym. Przeglądając zdjęcia trzeba będzie nacisnąć na chwilę na nakładkę z ikonką albumu, by otworzyć całą kolekcję fotografii.

…czy jednak do niczego

W tym miejscu dochodzimy do kluczowego pytania, które zadaje wideo stworzone przez DigitalRev. Czy Instagram oby nie powtarza własnych błędów? Tak jak 10 lat temu. Proponując tyle funkcji, że doprowadzi to do fragmentacji społeczności. Osobiście nie wyobrażam sobie korzystania ze wszystkich funkcji w tym samym czasie. Lubię Instagram za to, że jest taką tablicą, na której przyklejam zdjęcia, chwalę się swoją pasją i czasem kultywuję znajomości wśród osób o podobnych zainteresowaniach.

Można powiedzieć, że przecież Facebook jest rozbudowany, a mimo to i wbrew krytycznym ocenom, radzi sobie dobrze. Choć ostatnio musiał się zgodzić na ewaluację dokonaną przez zewnętrzną firmę, gdyż wewnętrzne statystyki wydają się podejrzane.

Instagram aplikacje
Obecnie Instagram to nie tylko sama aplikacja o tej nazwie, to także kilka dodatkowych, oddzielnych, narzędzi - Layout, Boomerang, Hyperlapse

Jednak Instagram taki nie jest. To inny typ narzędzia i jego rozbudowa powinna być dokonywana w minimalnym stopniu. I podobnie jeśli sami myślicie nad mobilną aplikacją, przemyślcie jakim ma być ona narzędziem w przyszłości. Owszem, Mark Zuckerberg nawet jeśli nie sądził, że Facebook będzie takim sukcesem, to zapewne już wcześniej myślał, co by zrobił, gdyby tak się stało.

Najbliższe miesiące, być może lata, pokażą czy Instagram podąża we właściwym kierunku. Na razie Instagram jest wart kilkadziesiąt razy więcej niż Facebook zapłacił w 2012 roku. Zakup wbrew mrocznym prognozom okazał się świetnym posunięciem. Analizy rynkowe wskazują nawet kilkukrotny wzrost dochodów do 2021 roku.

Niepokoi mnie jednak coraz większa liczba użytkowników, przekładająca się na zalew treści, które przeglądane są coraz bardziej po łebkach. Na szczęście na razie nie jesteśmy zmuszeni do przeglądania całej zawartości.

Źródło: inf. własna

Odsłon: 2509 Skomentuj newsa
Komentarze

0

Udostępnij

Nie dodano jeszcze komentarzy!

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!