Nauka

Sonda Rosetta pokazuje po raz pierwszy tak dokładne zdjęcia komety

opublikowano przez Karol Żebruń w dniu 2014-08-06

Po 10 latach podróży, sonda ESA dotarła do komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Zostanie tam co najmniej rok i zbada całą kometę.

Rosetta obrazek

Ostatnie dni w historii astronomii na pewno zostaną zapamiętane jako moment, gdy po raz pierwszy doszło do bardzo bliskiego spotkania komety z sondą badawczą. Szczęśliwym wybrańcem okazała się krótkookresowa kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko, której okres orbitalny wynosi 6,45 roku. Sonda Rosetta wśród 21 instrumentów naukowych, w tym 10 na lądowniku, dysponuje także powstałym w Centrum Badań Kosmicznych narzędziem MUPUS (MUlti PUrpose Sensor for surface and subsurface science), które pomoże zbadać własności powierzchni i wnętrza komety.

Komety to bardzo ciekawe obiekty. W dawnych czasach budziły grozę, potem gdy już myśleliśmy, że wszystko o nich wiemy pojawiły się wątpliwości. Te ciała niebieskie uznawane są za źródło wody na Ziemi, choć także ta kwestia w świetle ostatnich badań sugerujących istnienie podziemnych rezerwuarów wody nie tylko na odległych księżycach planet gigantów, ale także i na naszej planecie, także wymaga ponownego przemyślenia. Zostawmy jednak te kwestię na później, a przyjrzyjmy się jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym, w historii zdjęciom jądra komety. Wykonała je Rosetta, którą ESA wystrzeliła w lutym 2004 roku. Dotarcie do komety i zajęcie odpowiedniej pozycji, która umożliwi pozostawanie przez rok z towarzystwie komety i zrzucenie próbnika na powierzchnię, zajęło zatem aż 10 lat. To nie pierwsza sonda ESA, która spotkała się z kometą. To miano przysługuje Giotto, który w 1986 minął kometę Halleya w odległości 596 kilometrów. Jednak pierwsza sonda, która podleciała tak blisko (prędkość względna w stosunku do komety zmniejszona została w ciągu ostatnich dwóch miesięcy z 775 m/s do 1m/s) i pierwsza, która pozostanie w sąsiedztwie komety na dłużej. Co najmniej do sierpnia 2015 roku, kiedy to kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko znajdzie się najbliżej Słońca. Choć i tak będzie to nadal daleko - gdzieś pomiędzy orbitami Ziemi i Marsa.

67P/Czuriumow-Gierasimienko
Wymiary komety to mniej więcej 4 x 3,5 kilometra

67P/Czuriumow-Gierasimienko
Kometa widziana z innej perspektywy

Na zdjęciach wykonanych 3 sierpnia z odległości 285 kilometrów wąskokątną kamerą CCD instrumentu OSIRIS (o rozdzielczości 2048 x 2048 pikseli) pokazuje obiekt o kształcie kości. Oryginalny choć już wcześniej spotykany przez astronomów, na przykład podczas rozszerzonej misji NASA Deep Impact (EPOXI) podczas badań komety Hartley 2. Rozdzielczość zdjęć wynosi 5,3 metra na piksel. A to nie koniec, sonda podleci na około 50 kilometrów od powierzchni, a w końcu (w listopadzie) opuści lądownik Philae na jej powierzchnię. Ten także wykona zdjęcia (za pomocą kamery CCD o rozdzielczości 1024 x 1024 piksele), w trakcie opadania jak i podczas pobytu na powierzchni. Wcześniej jednak Rosetta wykona dokładne obserwacje by wybrać jak najlepsze miejsce lądowania. Kontrola misji liczy, że w przyszłości uda się nawet wprowadzić sondę na jeszcze ciaśniejszą kołową orbitę wokół komety. Wspomniane 50 km zredukowane zostanie do 30 i mniej kilometrów od powierzchni. Tymczasem Rosetta kontynuuje sesję foto komety. Kolejne zdjęcia wykonano z odległości już tylko 130 kilometrów z rozdzielczością 2,4 metra na piksel oraz 120 kilometrów z rozdzielczością 2,2 metra na piksel.

Kometa widziana ze 130 km
Temperatura powierzchni komety wynosi około -70 stopni C, co wskazuje, że jest ona pokryta w dużym stopniu przez pył.

Kometa widziana ze 120 km

O tym jak  będzie przebiegała część fotograficzna misji, zdecyduje sprawność sprzętu, w tym zainstalowanej migawki. Planowane jej obciążenie to co najmniej 50 tysięcy cykli. Pozwoli ona wykonywać zdjęcia w tempie maksymalnie 1 kl/s. Czasy naświetlania mogą być zmieniane od 1/100 sekundy do 100 sekund.

To co nas także cieszy, to nie tylko fotografie, ale też fakt, że mimo tak długiego okresu przebywania w przestrzeni kosmicznej nie wydarzyło się nic co znacząco zaszkodziłoby misji. Instrumenty działają bez zarzutów. To zasługa między innymi tej oto grupy ludzi. A przed nimi jeszcze długa praca. Kometa będzie coraz aktywniejsza, warto zatem zadbać by te 1,3 miliarda euro - koszt całej misji - się nie zmarnowało.

Rosetta centrum kontroli nawigatorzy

A już za niespełna rok Układ Słoneczny ujawni nam kolejny ze swych sekretów. W połowie lipca (14.07.2015) w pobliżu Plutona i jego księżyców przeleci sonda New Horizons. Po prawie 10 latach od startu. To spotkanie, choć dużo krótsze niż Rosetty z kometą, będzie nie mniej ekscytujące. Zobaczymy bowiem po raz pierwszy dokładnie powierzchnię obiektu (kiedyś uznawanego za planetę), którą obecnie widzimy w najlepszych instrumentach jedynie jako mocno spikselizowany obraz.

Źródło: ESA

marketplace

Komentarze

17
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Druga fota "Kometa widziana z innej perspektywy" znajdz twarz kosmity :)
    Zaloguj się
  • avatar
    W przyszłym roku satelita doleci do plutona, stwierdzimy, że to tak naprawdę przekaźnik Charona, a potem przylecą Turianie :).
    Zaloguj się
  • avatar
    Gdy bylem nastolatkiem, przez kilka miesiecy bylo wyraznie widac komete, (nawet w miastach). Kto by pomyslal, ze z komety bliska krzywe takie i brzydkie...
  • avatar
    Ciekawe dlaczego temperatura komety wynosi -70 stopni C. Przecież nie ma atmosfery, pierwotnego ciepła wewnętrznego. Chyba, że zasuwa szybko po elipsie ciężkiego ciała i jego pole grawitacyjne cyklicznie ją deformuje.

    Osobiście to czekam na misję na księżyc Europa. Aby dać dowód eksplicite wszystkim szamanom.
    Choć wygląda na to, że szybciej na ziemi uda się zbudować jednokomórkowca w labie (są już spore postępy).
    Zaloguj się
  • avatar
    No wreszcie piszecie o bliższych nam sprawach, a nie jakichś hamburgerach...
  • avatar
    Wygląda jak prehistoryczne skrzydełko z KFC. Powinni to wykorzystać do reklamy ;-)