• benchmark.pl
  • Gry
  • W Niemczech nie można już sprzedawać gier bez podania dokładnej daty premiery
Gry

W Niemczech nie można już sprzedawać gier bez podania dokładnej daty premiery

opublikowano przez w dniu 2018-07-19

Gracze powinni wiedzieć, kiedy pojawi się zamawiana przez nich gra. Pomysł ma wielu sympatyków, ale nowy przepis można bardzo łatwo obejść.

Niektórzy gracze określają się mianem wielkich przeciwników przedpremierowych zamówień gier. Ofert tego typu jest jednak mnóstwo, a to najlepiej pokazuje, że omawiane rozwiązanie ma też sympatyków. Obydwie strony zainteresować powinny zmiany, jakie zachodzą właśnie na niemieckim rynku.

W życie wchodzą tam nowe przepisy, na mocy których nie można już sprzedawać gier bez podania dokładnej daty premiery. Stosowne orzeczenie wydał sąd w Monachium, ku uciesze wszystkich walczących o takie właśnie rozstrzygnięcie.

„Jeśli konsumenci zamawiają towary w Internecie, dostawcy muszą określić, kiedy dokładnie towary zostaną dostarczone.” - Wolfgang Schuldzinski, CEO Düsseldorf Consumer

Niemcy gry pre-order

Problem w tym, iż przepis wymaga doprecyzowanie. Niemieccy sprzedawcy mogą podać bowiem „graniczną datę premiery”. Przykład? Jeśli poszukacie Cyberpunk 2077 na niemieckim Amazonie znajdziecie kartę gry z datą premiery... 31 grudnia 2099 roku.

Sam pomysł, jak wiele innych, ma zwolenników oraz przeciwników. Po stronie których się opowiadacie?

Źródło: dualshockers, ausgamers

marketplace

Komentarze

15
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Od jakiegoś czasu nie kupuje już gier przed premierą bo na filmikach,zdjęciach i gadaniu jaka to gra będzie dobra można się tylko przejechać,wychodzi gra i się okazuje zupełnie co innego niż było nam mówione.
    Wole poczekać dwa tygodnie po premierze i poczytać recenzję graczy lub obejrzeć co i jak na you tube i dopiero wtedy sięgam po portfel.

    Pod koniec lat 90 zawsze mieliśmy wersję demonstracyjne i mogliśmy sobie zobaczyć co w trawie piszczy.

    Jedyne gry jakie kupuję w ciemno to kolejne dodatki do world of warcraft produkcji Blizzarda i gry wydane przez CD-Project lub Techland bo jak na razie nigdy się na tych firmach nie zawiodłem a granie sprawiało mi przyjemność.
    Zaloguj się
    15
  • avatar
    No dobra, a kto ochroni teraz klienta jak kupi sobie Cyberpunk 2077 w amazonie, a sprzedawcą mu tej gry podczas jej premiery nie wyśle bo napisał jasno i wyraźnie, że premiera w 2099 roku. Niemcy chcąc zakopać jeden dół rozkopali ich kilka.
    Zaloguj się
  • avatar
    Gry są za drogie w momencie premiery. Lepiej poczekać na obniżkę/wersję GOTY/patche-nawet rok nie zbawi, a przynajmniej jest szansa, że nie nadziejemy się na gamebreaking babola
    Zaloguj się
  • avatar
    Nie kupuję gier przed premierą bo nie wiem co mi to w ogóle ma dać. Jakieś preorderowe dodatki? Zazwyczaj i tak są w pudełkowych wersjach (a takie kupuję przede wszystkim jeśli są dostępne bo lubię kolekcjonować) pomijając jakieś szczególne przypadki (FarCry5). Preordery to dla mnie największa bzdura w branży. Nie daje to absolutnie NIC.
  • avatar
    Omg, ludzie kupuja mieszkania za setki tysiecy zanim budynek wyjdzie z ziemi, a tu sie nad grami za pare zlotych zamartwiaja.
  • avatar
    Niepotrzebny przepis, którego właśnie można ominąć podając abstrakcyjną datę premiery. Ewentualnie zamiast zakupu gry będzie widniał napis "access to pre alpha" :) Gdyby ludzie się przejechali na tym kilka razy to by się sami nauczyli i przestali tak kupować.
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    Ta sprawa ma dwa oblicza. Po pierwsze jak widać głupota ustawodawców jest obecna w każdym kraju. Jaki jest sens tworzenia prawa, które każdy może tak łatwo obejść? Jedyne uzasadnienie jest chyba takie, że się za to dostanie wynagrodzenie, albo premię, ale przecież nie po to powinno być tworzone prawo. Po drugie przecież nikt nikogo nie zmusza do kupowania gier przed premierą, więc problem jest całkowicie fikcyjny.
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    Kiedyś było to dla mnie nie do pomyślenia, ale teraz już stało się normą. Kupuję gry w rok-dwa lata po premierze. Wtedy kiedy gra jest już w 100% grywalna. Do teraz nie grałem w np. Dishonored 2.