kategoria:
producenci:

Po dłuższym używaniu komputera wielu użytkowników dochodzi do wniosku, że chciałoby mieć możliwość przetestowania czy używania jakichś programów "w odosobnieniu". Dzieje się tak niezależnie od tego czy pracują z Windows, jakąś dystrybucją Linuksa, czy innym systemem operacyjnym. Jak tego dokonać ?
W artykule przedstawione zostały wady i zalety przykładowych darmowych rozwiązań. Została też podjęta próba oceny tego, jak bardzo spowalniają one aplikacje.
Podstawowe funkcje kontroli udostępniane są przez praktycznie każdy współczesny system operacyjny - mamy choćby możliwość ustawiania uprawnień w obecnych systemach plików. Najczęściej jest to niestety tylko kontrola na poziomie użytkowników.
Lukę tę wypełniają tzw. piaskownice. Działają między systemem operacyjnym oraz uruchomionym programem i pozwalają dokładnie określić, co może zrobić ten ostatni. Ich charakterystyczną cechą jest możliwość "oszukiwania" programów tak, że przy próbie zapisywania pliki w jakiejś lokalizacji robią to fizycznie w innej (np. zamiast katalogu z systemem używany jest wskazany w konfiguacji).
.png)
Jedną z najpopularniejszych aplikacji tego typu jest SandBoxie (darmowa do zastosowań niekomercyjnych). Podobną funkcjonalność mają coraz częściej pakiety zabezpieczające Internet Security (np. Safe Run w Kaspersky Internet Security). Rozwiązania tego typu przenikają nie tylko do jądra linuksowego, ale są również fabrycznie wbudowane w "okienka" Microsoftu. Można przyjąć, że pewną formą implementacji tej koncepcji jest np. Protected Mode w Internet Explorerze w systemach Vista/7.
Istnieją też maszyny wirtualne. Są uruchamiane w praktycznie niezmodyfikowanym systemie operacyjnym rzeczywistej maszyny (tzw. gospodarza czy hosta). Pozwalają stworzyć cały "oddzielny" komputer - nazywany często gościem - w którym instaluje się system operacyjny, a w nim uruchamia programy.
Maszyny wirtualne często dają możliwość skorzystania np. z podłączonych do gospodarza urządzeń USB, oczywiście poprzez dodane sterowniki. Niektóre z nich pozwalają stworzyć systemy zaliczane do innej platformy sprzętowej - dzieje się tak gdy naśladowane jest również działanie procesora - czasem mówi się wtedy o emulatorze. Wiele z opisywanych dalej rozwiązań pozwala również na działanie 64-bitowych systemów operacyjnych gościa w sytuacji, gdy system gospodarza jest 32-bitowy.
.png)
Można jeszcze spotkać rozwiązania parawirtualizacyjne, takie jak darmowy Xen albo komercyjny Hyper-V. Zawierają przede wszystkim tzw. hypervisor, który w wielkim uproszczeniu jest systemem operacyjnym uruchamianym na rzeczywistym sprzęcie, i który dostarcza pewnych narzędzi do tworzenia maszyn i obsługi sprzętu. Pod jego kontrolą działa zawsze jeden system mający bezpośredni dostęp do zasobów (w Xen mówimy o tzw. domenie 0, spotyka się też określenie partycji nadrzędnej) oraz inne systemy operacyjne bez takich uprawnień - najczęściej odpowiednio zmodyfikowane.
.png)
Dalsze opisy związane będą przede wszystkim z platformą x86 (PC) i darmowymi maszynami wirtualnymi dostępnymi w Windows i Ubuntu - sprawdzone zostanie ich współdziałanie z Ubuntu 10.04 (uwagi te też praktycznie w całości będą odnosić się również do Mint 9). Będzie też kilka słów o DOS, Windows XP i Windows 7. Artykuł można potraktować jako uzupełnienie wcześniejszego tekstu autora o wspomnianych dystrybucjach linuksowych.


http://www.benchmark.pl/testy_i_recenzje/Rozwiazania_VmWarePlayer-3161/strona/10550.html "Microsof" zamiast "Microsoft"
"Oboje ubolewamy nad VMware Serverem ale niestety świat idzie na przód...jednak nawet taki Workstation ma olbrzymi potencjał, a przecież niewiele zachodu kosztuje konwersja maszyny z VMWorkstation do ESXi." Rzeczywiście...
Blush...masz racje, jakoś nie docierało do mojego zakutego łba że komunikacja "child -> parent -> hypervisor" jest dokładnie parawirtualizacja. Dziwną ale jednak...rozumiem jednak co chciałeś mi "powiedzieć" ;) Ale artykuł...
zobacz wszystkie komentarze (36)
kategoria: smartfony, telefony
producent: LG | Samsung | Motorola | SonyEricsson | HTC | Google | Huawei