Naga prawda o Cyberpunk 2077 Gry

Naga prawda o Cyberpunk 2077

opublikowano przez w dniu 2019-10-26

O nowym hicie CD Projekt RED każdy wie swoje. Domysły zamieniają się w plotki, plotki w legendy, a legendy są brane za pewniki. Czas więc przyjrzeć się bliżej informacjom, jakie posiadamy na temat Cyberpunk 2077 i oddzielić plewy mitów od ziaren prawdy.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

wielowątkowa historia, rozbudowane dialogi; system walki i klasy postaci przeniesione z papierowego systemu rpg – Cyperpunk 2020

Minusy

na tę chwilę brak

REDzi sami siebie nieźle urządzili. Wiedźminem 3 tak wysoko zawiesili poprzeczkę, że przeskoczenie jej graniczy z cudem. A jednak twórcy wirtualnych przygód Białego Wilka robią co mogą, żeby wykonać ten karkołomny skok. Wzięli więc rozbieg i zasuwają pełną parą, żeby zwalić nas z nóg przyszłoroczną premierą Cyberpunk 2077.

Z dnia na dzień ten nowy projekt REDów staje się coraz mniej tajemniczy, bo deweloperzy wreszcie zerwali śluby milczenia i nie tylko coraz wylewniej opowiadają o Cyberpunk 2077, ale też prezentują obszerne nagrania rozgrywki. Tym niemniej zostało jeszcze wiele białych plam, które zniecierpliwiona społeczność graczy próbuje uzupełniać własnymi fantazjami na temat finalnego produktu

W dalszym ciągu wielu fanów dręczą pytania o to, ile Wieśka w Cyberpunku, jak rozległe będzie Night City, czy będziemy mogli stworzyć postać naszych marzeń, i tak dalej, i tak dalej… Na szczęście niektóre z tych wątpliwości można rozwiać już teraz i nie trzeba w tym celu podpierać się fantazjowaniem. Zwłaszcza, że niektóre odpowiedzi przerastają najśmielsze wyobrażenia.

Cyberpunk 2077, czyli dajemy nura w Night City

Jeden z pierwszych newsów a propos Cyberpunk 2077 dotyczył udziału w projekcie Mike’a Pondsmitha, autora papierowego erpega, którego adaptacją jest dzieło REDów. To on, we własnej osobie, ma czuwać nad tym, żeby jego dzieło zostało należycie odwzorowane w polskiej „egranizacji”. Mieliśmy zresztą wyraźny dowód na zaangażowanie Pondsmitha, kiedy zdecydował się żywo zareagować na jedną z afer dotyczących różnic rasowych w Cyberpunk 2077.

Tak więc Night City będzie najpewniej właśnie takie, jakie być powinno… Czyli jakie? Przede wszystkim rozdzierane przez frakcje, które zalęgły się w mrocznych zaułkach tej metropolii. Wśród nich znajdziemy brutalny gang Animals, walczących z cyber-zabezpieczeniami Voodoo Boys, ale także potężne korporacje, czy też organizację Netwatch, która sumiennie dba o bezpieczeństwo obywateli (czytaj: inwigiluje wszystkich dwadzieścia cztery godziny na dobę).

Cyberpunk 2077 - ratownicy

Jak można się domyślić, fabuła będzie od nas wymagała wykonywania przemyślanych ruchów na tej mafijno-politycznej szachownicy, a wspomniani szachiści będą naszymi głównymi zleceniodawcami. Co więcej, szacunek lub pogarda, jakich się dorobimy w kontaktach z nimi, zdeterminują to, po której stronie barykady i na czyim celowniku się znajdziemy.

Ta pozbawiona zasad partia będzie rozgrywana w sześciu dystryktach, na które podzielono cyberpunkowe Night City. Do tej pory mieliśmy okazję zobaczyć dwie z tych dzielnic. Pierwsza, Watson, to jeden z lepiej rozwiniętych sektorów naszego miasta przyszłości, w którym liczba osób spacerujących po ulicach ustępuje chyba tylko liczbie neonów, telebimów i szemranych interesów. Natomiast drugi z dystryktów, Pacifica, to niedoszła dzielnica turystyczna, która z czasem zamieniła się w tętniące przemocą slumsy. 

Cyberpunk 2077 - Pacyfica

Oba te obszary coś jednak łączy – niebywała estetyka. Jeżeli uda się zachować tę oprawę audiowizualną aż do dnia premiery, możemy oczekiwać świata, który pochłonie nas bez reszty. Zupełnie tak, jak bohaterów Cyberpunk 2077 pochłania Sieć, czyli swego rodzaju Matrix, który być może – kto wie, kto wie, - stanie się swego rodzaju siódmym dystryktem Night City. 

Wszystko to - w każdym razie na etapie koncepcji i próbek - zapiera dech w piersiach. Zwłaszcza, jeśli na dokładkę wspomnimy o pojazdach, którymi mamy przemierzać rozjarzoną neonami metropolię (a wśród nich auta sportowe, wozy opancerzone, motocykle i Bóg wie, co jeszcze). 

No tak, ale okropieństwa, które nas zachwycają w Night City, naszemu bohaterowi nie raz wyjdą bokiem. Na szczęście dla niego możemy już na wejściu wpłynąć na jego komfort życia.

Poznajcie V

Wiedźmin 3 nie dawał nam zbyt wielu możliwości personalizacji głównego bohatera. Geralt z Rivii był, jaki był, i tyle! Co najwyżej eksperymentowaliśmy z jego fryzurami, ubieraliśmy go w stylową kolczugę albo dobieraliśmy odpowiednie talenty. Bądźmy jednak szczerzy – wszystko to przysłowiowy pikuś w porównaniu z tym, co obiecuje Cyberpunk 2077.

Poza imieniem naszego bohatera, a więc tajemniczym V, będziemy mogli pozmieniać niemal wszystko. Od tatuaży wymalowanych na ciele, aż po wcześniejszą historię życia. Tak więc po określeniu, czy będziemy sterować bohaterem czy bohaterką, i zindywidualizowaniu jego lub jej wyglądu, zostaną przedstawione nam różne warianty „tła” biograficznego. Do tej pory poznaliśmy trzy z nich. 

Cyberpunk 2077 - V na motorze

Naszej postaci będziemy więc mogli przypisać przeszłość włóczęgi spoza miasta, wychowanka ulicy albo pracownika korporacji. I nie jest to bynajmniej sprawa czysto kosmetyczna! Ten wybór ma ponoć określać miejsce, w którym zaczniemy naszą przygodę, dodawać nowe opcje dialogowe i modyfikować nastawienie innych postaci.

W Cyberpunk 2077 mają także pojawić się pewne klasy początkowe, ale późniejsze drzewko umiejętności i tak pozwoli nam tworzyć nawet najdziwniejsze hybrydy. Gdyby jednak trzymać się sztywnego podziału na klasy, do tej pory ujawniono trzy z nich. Solo to typowy mięśniak, który dźwignie najcięższy cekaem, a jeśli cekaemu braknie, zmasakruje przeciwników nawet gołymi rękami.

Cyberpunk 2077 - atak w barze

Netrunner jest z kolei przeciwieństwem Solo. Skradanie, hakowanie i działanie w ukryciu – to jego modus operandi. Potrafi przeprogramować każde urządzenie, w zabijaniu wysłużyć się robotem treningowym, a nawet włamać się na odległość do mózgu wartownika i „nakłonić” faceta do wybuchowego samobójstwa.

Wreszcie ostatnią z ujawnionych do tej pory klas jest Techie. Wiadomo tylko tyle, że będzie miała do dyspozycji pająkowatego bota i mnóstwo innych gadżetów… Ale jakich? Niestety, o tej specjalizacji na razie nie mówi się prawie wcale.
Widać jednak wyraźnie, że REDzi nie poskąpią nam możliwości personalizowania naszej postaci. Co zresztą nie może dziwić, skoro i same zadania mają się rozwidlać na tyle odnóg, ilu będzie graczy bawiących się przy Cyberpunk 2077.

Już Wiedźmin 3 przyzwyczaił nas do tego, że CD Projekt RED potrafi skutecznie nakłonić do szukania po mapie nowych zadań. W końcu misje Geralta, nawet te zupełnie drobne, były misternie zaprojektowanymi dziełami sztuki. A tym razem ma być nawet lepiej!

Cyberpunk 2077 i słynne "We have a city to burn"

Pamiętacie ten cytat ze zwiastuna Cyberpunk 2077? Pewnie tak, bo trudno zapomnieć o tych słowach znienacka wypowiedzianych przez cyfrowego Keanu Reevesa. Zwłaszcza, że zachęcają do ruszenia w Night City u boku Johnny’ego Silverhanda (to właśnie Keanu, albo inaczej – wygenerowana przez implanty V halucynacja) w poszukiwaniu brudnej, cyberpunkowej roboty.

Już Wiedźmin 3 przyzwyczaił nas do tego, że CD Projekt RED potrafi skutecznie nakłonić do szukania po mapie nowych zadań. W końcu misje Geralta, nawet te zupełnie drobne, były misternie zaprojektowanymi dziełami sztuki. A tym razem ma być nawet lepiej! Do pisania zadań pobocznych został podobno wyznaczony osobny zespół, który ma nas ustrzec przed misjami „z rozdzielnika”.

Cyberpunk 2077 - Placido

Każde zlecenie będziemy więc mogli wykonać w dowolny sposób – pacyfistycznie, krwawo, w huku eksplozji, przy wsparciu technologii, jak prawdziwy haker, jak rasowy zabijaka… Co więcej, Cyberpunk 2077 ma doceniać każdy styl gry. To miły ukłon w stronę tych, którzy wolą siłowe rozwiązania, a przeważnie dostają za nie po łapach, bo twórcy premiują niemal wyłącznie skrytobójców.

Tyle na temat struktury zadań wiemy z oficjalnych źródeł, ale są jeszcze plotki, ploteczki, fantazje, domysły… Drugi obieg informacji szepcze o tym, że REDzi wciąż są daleko w polu ze scenariuszami misji, że Cyberpunk 2077 to ładne opakowanie, które skrywa próżnię… Czy król faktycznie jest nagi? Czy CD Projekt RED zawali sprawę – odwlecze premierę lub wypuści półprodukt? Czas pokaże, co z tego jest fikcją, a co prawdą.

Tak samo, jak trzeba będzie poczekać na potwierdzenie lub obalenie postrzępionych informacji dotyczących trybu wieloosobowego. Mówi się, że nie nastąpi to w dniu premiery, a co najwyżej po ukazaniu się pierwszych dodatków. Tym niemniej z pewnością coś jest na rzeczy, bo twórcy Wiedźmina mówią otwarcie o wieloosobowym eksperymencie, a nawet werbują do pracy nad nim...  

Cyberpunk 2077 - świetny cyberpunkowy klimat

Ale co to?... Zaraz, zaraz… Znowu jakiś szept! Znany nam już „drugi obieg” macha ręką na tryb wieloosobowy, poruszając kolejny, arcypoważny problem. Optymalizacja! Mimo zapewnień REDów, że Cyberpunk 2077 będzie się nieźle prezentował nawet na słabszych „piecach” i konsolach, wiele osób – rzekomo dobrze poinformowanych – wytyka twórcom Wiedźmina poważne zaniedbania w tym obszarze. Zaniedbania, których nie da się tak łatwo nadrobić…  

I znowu pojawia się pytanie, ile w tym prawdy? Na razie to tylko plotka rzucona na wiatr. Jeśli ma jakąś wartość, to dowiemy o się o tym dopiero w dniu premiery Cyberpunk 2077. Do tego czasu CD Projekt RED będzie nas trzymał w napięciu równie mocno, jak my będziemy trzymać kciuki za sukces ich nowego tytułu. 

Cyberpunk 2077 - walka

Pierwotnie niniejszy artykuł ukazał się na łamach benchmarkowego Przewodnika po targach PGA 2019

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

marketplace

Komentarze

16
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Cyberpunk to specyficzny klimat - nie każdemu będzie pasował. To nie oklepane "średniowiecze z czarami". Dystopijny, rządzony przez megakorporacje świat, rozpad moralny, wszechobecna technologia, bijący zewsząd pesymizm. Dla osób nie do końca zorientowanych w temacie polecam "Trylogię Ciągu" Williama Gibsona czyli "Neuromancer", "Graf Zero" oraz "Mona Liza Turbo". Mam nadzieję iż twórcy staną na wysokości zadania i przedstawiona historia i świat będa chociaż w połowie tak dobre jak te z książek :)
    Zaloguj się
  • avatar
    Dla mnie to żadna nowość bo mam od początku swojej pracy cyberpunka - szefa.
  • avatar
    W tym klimacie mamy tylko słabego deus ex (dwie ostatnie części), więc ja nie mogę się doczekać. Z każdym kolejnym materiałem najmniej pewny jestem grafiki, coś mi się zdaje, że może rozczarować nieco. Ale reszta będzie tip top. To jedyna gra, dla której mogę zrobić preordera... to najwyższe wyróżnienie z mojej strony ; - )
  • avatar
    Mam nadzieje, że tak jak pozytywnie zaskoczył mnie grafiką w Gameplayu(spodziewałem się raczej czegoś ala gry z 2017roku), tak zaskoczy mnie tym, że oprócz RPG będzie tam jakaś słabo powtarzalna fabuła z mocnymi odniesieniami do świata rzeczywistego na kilkanaście godzin. Bo konkurencja ostatnio jakby zapominała o tym aspekcie w ich tytułach AAA, pojawiło się ostatnio kilka trochę nijakich tytułów, m.in. ostatnie tytuły Ubisoftu,
    Zaloguj się
  • avatar
    sądząc po cenie akcji CDRed to to musi być MINIMUM gra roku :P inaczej bedzie niedosyt
  • avatar
    Królem RPG? Żadne z nich nim nie jest i nie będzie! Koniec kropka!!
    Jak już coś jakiś tytuł może pretendowac do króla cRPG. Ci co grali w gry fabularne wiedzą że niezależnie jaką grę będzie ogrywał to namiastka RPGa.
    Pomijam fakt jakim trzeba być go$ciem aby oceniać kota w worku, który jeszcze nie wyszedł.
    Zaloguj się
  • avatar
    Po tym zwiastunie sądząc, to będzie gra dla totalnych prymitywów.
  • avatar
    co do "Optymalizacji!", mam nadzieję że tym razem zrobią to dobrze. że nośniki instalacyjne będą miały co najmniej 2 wersje, wersję Full Detail dla tych co mają graty za kilka(naście) tysi, i wersje zoptymalizowane dla posiadaczy słabszych pecetów (aby silnik nie musiał wydłubywać z ogromnej instalacji słabszej jakości), i dla konsol, tych słabszych. chciałbym aby to była taka podwójna instalacja.
  • avatar
    No i pewnie znowu będziemy mieli na premierę niedorobioną grę, która będzie miesiącami łatana patchami. Smutne, ze stało się to niemal standardem... Zagrać trzeba, ale raczej nie zaraz po premierze, no chyba że Redzi miło zaskoczą, ale z informacji w artykule, o ile są prawdziwe, wynika że raczej nie.