Czy AMBOLED Philipsa podbije Europę? Telewizory

Czy AMBOLED Philipsa podbije Europę?

opublikowano przez Tomasz Chmielewski w dniu 2016-03-26

Philips ma bardzo ambitne plany. Kluczem do ich realizacji ma być AMBOLED, czyli pierwszy na świecie telewizor OLED z systemami Ambilight i Android.

Pisaliśmy już o planach marki Philips w artykule „Philips: będziemy liderem sektora TV w Europie”. Chińsko-holenderski koncern pragnie powrócić do grona czołowych marek telewizorów w Europie i ma mu w tym pomóc nowa gama telewizorów oraz… nowy szef. Przeanalizujmy zatem, czy Philips ma szanse na realizację tych planów.

Nowy szef = nowe myślenie?

TPV Technology Limited, firma z siedzibą przy 5 Canton Road w Hong Kongu, posiada licencję na produkcję i sprzedaż telewizorów pod marką Philips na rynku europejskim. Zadania te realizuje przez swoją jednostkę zależną TP Vision, która ma nowego szefa. Jest nim David Kou, który na niedawnej konferencji prasowej w Brukseli dość buńczucznie zadeklarował, że Philips będzie znowu (jak kiedyś) liderem europejskiego rynku telewizorów.

Jak już pisaliśmy we wcześniejszym artykule, swoją najnowszą ofertę Philips zamierza oprzeć na czterech solidnych filarach:

  • najwyższa europejska jakość wykonania,
  • wysoka jakość obrazu,
  • system Android,
  • wysoka jakość dźwięku.

Choć trudno nie zgodzić się, że jest to dobra strategia (któż z nas nie chciałby świetnie wykonanego telewizora z supernowoczesną stylistyką oraz bardzo dobrym obrazem i dźwiękiem?), to jedno mnie zaskakuje. Proszę zauważyć, że wśród ww. czterech filarów nie ma… Ambilighta. Jest to co najmniej dziwne, bowiem w ciągu ostatnich lat na wszystkich konferencjach, spotkaniach, czy prezentacjach przedstawiciele Philipsa dobitnie podkreślali jak ważny jest dla nich Ambilight. Ba, jeśli mówili o walorach swoich telewizorów to zaczynali nie od czegoś innego, jak właśnie od Ambilighta. Tym razem, chyba po raz pierwszy w historii, Ambilight spadł z piedestału. Skąd ta zmiana? Czyżby to oznaka nowego myślenia zapowiedzianego przez Davida Kou?

Trudno powiedzieć, ale dla kogoś kto kojarzył telewizory Philipsa właśnie z Ambilightem, to nowe myślenie jest co najmniej zaskakujące. Nie ulega wątpliwości, że wśród czterech filarów, na których opierać się ma sukces Philipsa miejsce Ambilighta zajął… Android. To też zaskakujące bowiem system ten nie jest unikalny i przypisany wyłącznie do telewizorów Philipsa (jak Ambilight) – mają go przecież także telewizory Sony.

Jeżeli Philips uważa teraz Androida za jeden z filarów swojej gamy telewizorów, najprawdopodobniej oznacza również i to, że potraktuje go priorytetowo. Jeśli tak, to z pewnością są duże szanse na to, że poświęci mu znaczniej więcej uwagi niż do tej pory, poprawiając jego szybkość i stabilność. Czy tak właśnie się stanie? Nie sposób przewidzieć na 100%, ale mocno trzymam za to kciuki. W każdym razie cieszy zapowiedziana aktualizacja telewizorowego Androida 5 do wersji 6 (Marshmallow) i to nie tylko w modelach na rok 2016, lecz także w starszych z 2015.

OLED nowym flagowcem?

Tak się składa, że w chwili obecnej rolę sztandarowej serii telewizorów Philipsa pełni seria … 8, a konkretnie wyposażona w AmbiLux bardzo droga seria 8901. Miłośnicy telewizorów Philipsa są przyzwyczajeni do tego, że najbardziej zaawansowane telewizory tej marki miały od wielu, wielu lat oznaczenie 9. Telewizory z tej serii zdobyły wiele nagród i wyróżnień, choćby od stowarzyszenia EISA. Niestety, od ubiegłego roku Philips nie ma w ofercie serii 9, a debiut jej następcy przekładano kilkakrotnie ad Kalendas Graecas (czyli na świętego nigdy).

Na szczęście nowy szef David Kou wziął sprawy w swoje ręce i wszystko wskazuje na to, że w najnowszej, flagowej serii 9 zadebiutują po raz pierwszy w historii tej firmy telewizory z wyświetlaczami OLED. Sporym zaskoczeniem dla niektórych dziennikarzy mogły być słowa głównego prezentera – Danny’ego Tacka. Ten dobrze znany dziennikarzom branżowym specjalista od kilku lat jest przykuty do wózka inwalidzkiego, co nie przeszkadza mu w sprawowaniu funkcji głównego inżyniera i dyrektora odpowiedzialnego za planowanie nowych telewizorów.

Prezentując zebranym dziennikarzom porównanie OLED-a z ELED-em (czyli w gwarze Philipsa edge-LED-em, tj. telewizorem z podświetleniem krawędziowym), Tack podał wiele ciekawych informacji o zaletach i … wadach OLED-ów. Taka postawa w branży telewizorów jest nieczęstym zjawiskiem, bowiem dominuje podejście „nowa technologia jest super i basta”. W przypadku głównego inżyniera Philipsa mamy do czynienia ze sporą dozą obiektywizmu, co jest rzadką rzeczą w tej branży. Wydaje się, że mamy tu do czynienia ze specjalistą, który przed „wejściem w OLED-y” zdaje sobie dobrze sprawę z jego zalet i wad. A oto co powiedział sam Danny Tack:

„Na razie analizujemy tę technologię, a na podjęcie decyzji o rozmiarze ekranu przyjdzie czas później.”

Pomimo tego wszystko wskazuje na to, że w przeciwieństwie do Panasonica, Philips wprowadzi na rynek swoje pierwsze OLED-y najprawdopodobniej jako płaskie ekrany 4K o przekątnej 55-cali. Danny Tack bez żadnych skrupułów mówi, że:

Wszyscy wiemy w czym dobry jest OLED: w generowaniu właściwej czerni i bieli. OLED ma również dobre odwzorowanie ruchu. […] Widać, że telewizor OLED ma lepszą ostrość – nie aż tak bardzo lepszą, ale po prostu lepszą. Jest tak, bo problem z właściwym odwzorowaniem ruchu [w LCD - TCh] sprowadza się tylko w 30% do czasu przełączania się ciekłych kryształów. Za 70% problemów odpowiada „sample and hold” [czyli metoda wysterowania panelu – TCh]. Można by to rozwiązać stosując skanowanie, ale wszyscy wiemy, że wadą OLED-ów jest wydajność świetlna, a przecież po zastosowaniu skanowania OLED dawałby jeszcze mniej światła.

Jeśli chodzi o kolory, to OLED-y mają swoje mocne strony, choć nadal potrzebna jest tu poprawa. Nie jest tajemnicą, że stosujemy wyświetlacze od LG, ale one muszą zostać ulepszone. Prawdę mówiąc oni [LG – TCh] muszą poprawić te wyświetlacze dla samych siebie, bowiem w tej wersji (a mamy tu do czynienia z pierwszą generacją) nie są one w stanie pokryć przestrzeni barw wymaganej przez UHD Alliance. […] Mam tu też na myśli odwzorowanie koloru czerwonego, które nie jest właściwe.

Nie ulega zatem wątpliwości, że Philips w osobie Danny’ego Tacka czeka na kolejną, ulepszoną generację OLED-ów 4K od LG. Ponieważ OLED jest dopiero w planach i ujrzymy go najprawdopodobniej dopiero jesienią br., zobaczmy zatem co ciekawego przygotował Philips w swoich najnowszych telewizorach LCD.

Gama modeli

W 2016 roku Philips będzie miał w ofercie co najmniej 29 modeli (piszę „co najmniej”, bo nie liczę licznych podwariantów dostępnych na różnych rynkach oraz tych modeli, które zostaną zaprezentowane za niecałe pół roku na targach IFA). To więcej niż np. u Sony, ale mniej niż ma Samsung, czy LG. Oto krótka charakterystyka w zależności od calażu:

  • 1 model z ekranem 48 cali,
  • 1 model z ekranem 75 cali,
  • 2 modele z ekranem 40 cali
  • 4 modele z ekranem 32 cali
  • 4 modele z ekranem 43 cali
  • 5 modeli z ekranem 65 cali
  • 6 modeli z ekranem 49 cali
  • 6 modeli z ekranem 55 cali

Jak widać najliczniejsze są telewizory z ekranami o przekątnej z przedziału 49-55 cali, które stanowią aż 41% całej gamy telewizorów. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że jest to kategoria calaży o największej dynamice wzrostu sprzedaży, to okaże się, że w tej ważnej kategorii oferta Philipsa będzie bardzo mocna.

W roku 2016 duże telewizory, tj. te o przekątnej ekranu 49 lub więcej cali, będą stanowić aż 66% całej gamy telewizorów Philipsa.

60 czy 120 Hz?

Trudno dziś określić precyzyjnie, które modele będą wyposażone w wolniejsze 60-hercowe matryce, a które w wyświetlacze 120-hercowe. Po rezygnacji z 3D tych pierwszych będzie z pewnością więcej. Osobiście podejrzewam, że granica podziału na matryce 60Hz i 120Hz będzie przebiegać w którejś z serii 6. Możliwe, że podział będzie przebiegał też nieco inaczej, tj. zależnie od przekątnej ekranu. Niewykluczone, że 60-hercowa będzie większość matryc 49-calowych, a także część 55-calowych, zwłaszcza w tańszych seriach. Na 100% dowiemy się tego w trakcie testów.

IPS czy VA?

Tak jak w ubiegłym roku w telewizorach Philipsa znajdziemy kombinację matryc IPS i VA. Podejrzewam, że 49-calowe matryce będą pochodzić od LG (czyli będą typu IPS), podobnie jak część 55-calowych. Tak jak i Panasonicowi, również i Philipsowi zależy na dobrych stosunkach z LG, który jest jedynym dostawcą wyświetlaczy OLED. Jeżeli Philips na poważnie chce wejść do grona marek mających w ofercie telewizory OLED, musi utrzymywać przyjazne stosunki z producentem tych matryc.

Nie od dziś wiadomo, że w telewizorowym biznesie obowiązuje niepisana zasada „damy Wam dobrą cenę na panele X, jak weźmiecie trochę kontenerów z naszymi matrycami Y”. Co ciekawe, 49-cali to rozmiar zyskujący na popularności, zwłaszcza po tym, jak Samsung podjął decyzję o wyposażaniu (po raz pierwszy w historii) swoich modeli w ekrany o tej właśnie przekątnej. Rodzaj matrycy w telewizorach Philipsa określimy ostatecznie w testach, między innymi na podstawie pomiaru kontrastu i tzw. kątów widzenia.

A oto zestawienie telewizorów marki Philipsa na rok 2016 wg kluczowych parametrów:

HDR

HDR będzie dostępny w telewizorach z serii 6400 i wyższych, jednakże nie we wszystkich modelach będzie taki sam. Oto maksymalna luminancja (jasność) zależnie od serii:

  • 6401 350 cd/m2
  • 6501-7181 400 cd/m2
  • 8901 400 cd/m2
  • 7601 500-700 cd/m2
  • 8601 700 cd/m2

Wszystkie Philipsy będą wspierać wersję HDR określoną jako HDR10, co oznacza, że bez problemu powinny pokazać obraz ze standardowych płyt Blu-ray 4K. Choć Philips jako jeden z pierwszych prowadził rozmowy z firmą Dolby dotyczące wdrożenia Dolby Vision (ich własnej wersji HDR) i nawet pokazywał działające prototypy telewizorów z tym systemem, jak na razie Dolby Vision nie będzie dostępny w telewizorach na rok 2016.

Szeroka paleta barw (WCG)

Szeroką paletę barw, czyli wysoce nasycone kolory dające kinowy gamut DCI-P3 będą miały serie od 7101 w górę. Philips określa swoje rozwiązanie mianem „Premium Colour” (dosł. kolor najwyższej klasy) i nie precyzuje, jaką technikę zastosowano w celu osiągnięcia szerszej palety barw. Ponieważ przedstawiciele Philipsa napomknęli, że dopiero przyglądają się kropkom kwantowym (ang. quantum dots i nie chwalą się jakimś innym przełomowym rozwiązaniem, na placu boju pozostaje w zasadzie jedno jedyne rozwiązanie, czyli diody LED pokryte specjalnym fosforem (ang. wide colour phosphor). Rozwiązanie to stosuje Sony, Panasonic oraz LG, choć ta ostatnia firma tylko w niektórych swoich szerokogamutowych telewizorach.

Zakrzywiony ekran? „To bajer”.

Na pytanie o zakrzywione ekrany, Danny Tack odpowiedział:

Aktualnie pod uwagę bierzemy tylko płaskie. Nie jesteśmy zwolennikami zakrzywionych ekranów. Mają one dużo zniekształceń, podczas gdy płaskie są w porządku. W naszej gamie chcieliśmy mieć kilka modeli z zakrzywionym ekranem, ale rynek na nie się kurczy.

Inny przedstawiciel Philipsa obecny na konferencji bez żadnych ogródek dodał:

Zakrzywione telewizory pojawiły się po raz pierwszy w Europie i na tym rynku teraz umierają. To bardziej bajer, niż coś co poprawia jakość obrazu.

Bardzo śmiałe słowa. Jestem pewien, że przedstawiciele pewnego dalekowschodniego koncernu mieliby na ten temat zupełnie inne zdanie. Pomimo tego warto zaznaczyć, że ww. opinia dotyczy tylko Europy. Na rynku chińskim oraz Ameryki Łacińskiej Philips będzie miał w ofercie 65-calowy zakrzywiony telewizor … OLED, bowiem tam będzie na nie wystarczający popyt (poza tym taki panel dostaną od LG). W Europie jednakże mają być tylko płaskie OLED-y 4K.

Podsumowanie

Czy Philips rzeczywiście przeprowadzi rewolucję i odzyska pierwsze miejsce w Europie? Czy uda mu się wprowadzić AMBOLED-y na rynek? „Come to IFA” (przyjdźcie na targi IFA) powiedział Danny Tack i wszystko wskazuje na to, że dopiero we wrześniu w Berlinie poznamy gamę telewizorów Philipsa w jej pełnej krasie. Jeżeli Philips dobrze przygotuje wszystkie składniki (tj. OLED, Android, Ambilight) to androidowy AMBOLED lub, jak kto woli, ambilightowy ANDROLED, może okazać się bardzo interesującą propozycją. Zwłaszcza gdy Philips da nam poprawionego pod względem stabilności Androida 6 oraz zaproponuje AMBOLEDA w dobrej cenie i w dodatku z płaskim ekranem. Wtedy to Mr. Tack będzie mógł powiedzieć Davidowi Kou „Panie Dyrektorze, melduję wykonanie zadania”. Ja w każdym razie trzymam mocno kciuki za AMBOLED-a, bo konkurencji nigdy za dużo.

Całą rozmowę, którą duńscy dziennikarze przeprowadzili z Dannym Tackiem możecie obejrzeć poniżej (w języku angielskim).

marketplace

Komentarze

34
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Z jednej strony nowoczesne TV oferują obraz niesamowitej jakości, a z drugiej ich jakość wykonania i trwałość ... ups co ja pisze no właśnie jaka trwałość.

    Rodzice mieli polski TV Jowisz T1000 - miał 25 lat, zero usterki i dalej by stał, ale nie opłacało się dostosować go do TV naziemnej.
    Zaloguj się
  • avatar
    Jak philips zacznie w koncu robic dobry soft bez bugow to sam swojego philipsiaka na nastepnego zamienie. Obecnie to to jest po prostu smiech na sali zebym na poprawe prostego bledu w sofcie czekal 2 lata, a co najciekawsze w nowej lini jest dokładnie ten sam błąd.
  • avatar
    "Czy AMBOLED Philipsa podbije Europę?" Co to znaczy podbije? Telewizor rozpoczyna wojnę czy jak?
  • avatar
    Oglądałem Hobbita na telewizorze OLEDowym, i wydaje mi się, że ta technologia bardziej męczy oczy. Nie jestem jednak na sto procent pewien, bo 3h jednorazowego posiedzenia może nie pozwolić na sprawiedliwą ocenę.
    Zaloguj się
  • avatar
    Jeżeli będą te nowe TV Philipsa na Androidzie i będą to robić tak jak Sony to są dla mnie przegrani jako producenci TV.
    Gdybym kupił taki TV z Androidem i działałby on tak jak u Sony, to bez względu na jakość obrazu żona wyrzuciłaby mnie na bruk za to, że kupiłem taki szmelc i ona zamiast po pracy odpocząć chwilę przy jakimś fajnym filmie męczy się z niestabilnym, pełnym błędów oprogramowaniem.
    Wszyscy moi znajomi, którzy kupili nowe Sony z Androidem narzekają i żałują zakupu - reset do ustawień fabrycznych to często jedyne możliwe rozwiązanie, w serwisie rozkładają ręce, a Sony tylko mami klientów aktualizacjami, których nie wydaje, a jak już są to i tak nie naprawiają błędów.
    Do tego dochodzi brak kompatybilności z peryferiami (zewnętrzne HDD, pendrivy, klawiatury, smartfony, itd.) - w Sony o tym wiedzą i nic z tym nie robią.

    Jeżeli Philips pójdzie ta droga to nawet najlepszy obraz im nie pomoże.
    Zaloguj się
  • avatar
    Nie wolno zapominać podczas decydowania o marce/modelu telewizora, że obecne telewizory ze znaczkiem Philips nie mają nic wspólnego z innymi sprzętami Philipsa. Kilka lat temu oddział telewizorów tej marki został sprzedany chińskiej firmie TPV (najpierw 70% udziałów, potem dokupili resztę). Obecnie produkowane telewizory Philips zbliżają się jakościowo do np. Manty.

    Pisanie, że Philips (w odniesieniu do telewizorów) jest spółką chińsko-holenderską jest wprowadzaniem w błąd.
  • avatar
    Wszystko zależy od modelu TV producenci mają w swojej palecie bardzo dobre modele jak i gorsze to tak jak powiedzieć że np wszystkie samochody fiat są złe a wszystkie mercedesy świetne . Na chwile obecną należy się wystrzegać tanich modelów TV UHD .
    Zaloguj się
  • avatar
    Gdyby tylko wrócili do starej wersji Ambilight - diod które rozszerzają optycznie ekran. Bo ekran telewizora rzucony przez projektor na ścianę to jakby troszkę nie to. Wystarczyło dać więcej stref i lepszej jakości diody. Lepsze wrogiem dobrego.
  • avatar
    Ale Philips już nie ma telewizorów - to chińszczyzna już ze 100% udziałami. Oni tylko nazwy firmy mogą używać. Nie piszcie o tych TV używając tak często nazwy Philips bo się ludziom wydaje że to nadal sprzęt znanej firmy
  • avatar
    Wydaje mi się, że na tle OLEDów panasonica czy LG raczej kariery nie zrobią. Bo mimo, że tamte droższe to raczej znacznie trwalsze
  • avatar
    Jak to bez Ambilight,cały czar telewizorów Philipsa to Ambilight,bez tej funkcji na pewno stracą wielu klientów.
  • avatar
    Jak Philips chce coś podbijać to niech najpierw zatrudni wykwalifikowanych programistów.
    Ich TV mają przyciągającą specyfikację sprzętową ale pomstowania na jakość oprogramowania słychać na każdym forum... Sam bym kupił Philipsa zamiast Samsunga żeby mieć Ambilight ale nie mam ochoty walczyć z własnym TV modląc się aby błędy zostały kiedykolwiek naprawione.
  • avatar
    Mam telewizor od Philipsa i nie polecam, choć praktycznie nie ma OS, to lubi się wieszać przy szybszym przeskakiwaniu z kanału na kanał :D
    Zaloguj się
  • avatar
    Mam 55pfl8000 nie polecam w żadnym wypadku Philipsa!!! Nigdy żadnego ich sprzętu. Podpuścili mnie na HDTV.pl... Telewizor z niedziałającym oprogramowaniem, wadliwym ekranem... nawet pilot nie działa prawidłowo bo się zawiesza! Dno dna. Wstyd mi, że wydałem na to goowno tyle kasy.
    Zaloguj się
  • avatar
    Przed kupnem trzeba sprawdzic towar chyba. Po zakupie tez go mozna oddac. Ja przy zakupie TV, nie patrzylem jak dziala menu. Wazny byl obraz, i dlatego wybralem Sony. Jeden ma 7, a drugi 3 lata. I zadnych problemow. Dzialaja tak, jak na poczatku. I ten obraz.
  • avatar
    Fnf kupiłem najprostszy model od panasonica, bez żadnego OS bo chodziło mi o obraz, działa już 3 rok bez problemu. A mój ojciec gadżeciaż kupił najnowszego, najdroższego philipsa i klnie go w żywy kamień bo mu się na najprostszych rzeczach przycina. I gdzie tu logika i sens kupowania wyższych modeli