Foto

Ergonomia - porównanie z perspektywy fotografującego

z dnia 2016-08-03

Pierwszą rzeczą, na którą zwrócę uwagę, to ergonomia użytkowania i oprogramowanie aparatu. Tak jak poprzednio koncentruję się na oprogramowaniu fabrycznym. Szczególnie że będziemy porównywać również możliwości w trybie RAW (z wyjątkiem Sony Xperia X, która tym trybem nie dysponuje).

Jak wyglądają te smartfony już świetnie wiecie z lektury naszych recenzji, teraz skupmy się na analizie cech istotnych z perspektywy fotografującego. Ograniczymy się do głównych aparatów, gdyż mimo najszczerszych chęci i najlepszych rozwiązań, przednia kamera to nie to czego oczekuje zapalony mobilny fotograf.

Ekran - rozmiar - wygoda uchwytu

Wszystkie testowane smartfony to urządzenia z kategorii większych. Najmniejszy ekran ma Sony Xperia X - tylko pięć cali, ale to przekątna, przy której można już komfortowo podejrzeć i skadrować ujęcia. Następny to Samsung Galaxy S7 z 5,1” ekranem - wariant Edge ma 5,5” ekran, część materiałów wykonałem tym drugim smartfonem. Kolejne w zestawieniu to HTC 10 i Huawei P9, z 5,2 calowymi ekranami. Mimo podobnej przekątnej to HTC jest masywniejszy, również konstrukcyjnie, niż Huawei P9, który z kolei sprawia wrażenie smartfona dość delikatnego - praktyka pokazuje, że wcale tak nie jest. Nieznacznie większy jest LG G5, z 5,3” ekranem i o podobnej wadze co HTC 10. Największy to Lumia 950 XL, z aż 5,7-calowym ekranem, ale to nadal rozmiar mieszczący się obecnie w granicach rozsądku.

Subiektywnie rzecz biorąc wszystkie smartfony w dłoni zachowywały się podobnie, nawet pomiędzy mniejszym i większym S7 nie czułem wielkiej różnicy, za to chwytając Lumię od razu dawało się odczuć rozmiar, aczkolwiek waży ona tylko 4 gramy więcej niż HTC 10.

Ekran - jasność

Jasność ekranu to cecha, która oprócz wyrazistości (zwykle konsekwencji dużej rozdzielczości) ma duży wpływ na komfort fotografowania. W pomieszczeniu ekrany smartfonów ustawione na maksymalną jasność (bez automatyki) wyglądają następująco. Kolejno mamy Sony, Huawei, Samsung, Lumia, HTC i LG.

Dla ludzkiego oka różnice są już znacznie mniej dostrzegalne i wyglądają mniej więcej tak jak na poniższej subiektywnej symulacji.

Testowane egzemplarze miały domyślnie również różne temperatury barwowe wyświetlanej bieli. Różnice na kolorowych obrazach nie były istotne, ale w przypadku białego ekranu po podkręceniu nasycenia (by uwypuklić różnice) wyglądają tak jak na obrazku poniżej.

Istotne jest jednak też to jak smartfon, a szczególnie jego powłoki antyodblaskowe poradzą sobie w silnym oświetleniu słonecznym, a tego w lecie nie brakuje. W takie sytuacji, a szczególnie gdy będziemy polegać na automatyce jasności, sytuacja wygląda nieco inaczej.

Wysokim komfortem pracy za dnia wyróżniają się Samsung oraz Huawei. Następna w rankingu jest Xperia, potem HTC. LG mimo teoretycznie sporo mniejszej jasności, w świetle słonecznym nie odstawał od reszty stawki. Z Lumią był z kolei ten problem, że automatyka regulacji jasności działała nieprzewidywalnie. Raz w silnym świetle ekran był bardzo jasny, innym razem w podobnych warunkach nadal pozostawał dość ciemny.

Poniżej zdjęcia ekranów z góry.

Umiejscowienie aparatu

Ponownie wyróżnia się tutaj Sony Xperia X z umieszczonym narożnie obiektywem. Jego ogniskowa 24 mm daje na tyle szerokie pole widzenia, że mniej uważne osoby powinny pilnować palców, by nie znalazły się one w kadrze. Poza tym jednak taka lokalizacja nie sprawia tutaj większych problemów - bardziej żałowałem tego, że Sony zrezygnowało z wodoodporności.

Również blisko krawędzi, ale bardziej pośrodku, znalazły się oba tylne aparaty w Huawei P9. Monochromatyczny bliżej narożnika.

Dwa aparaty na tylnej ściance ma również LG G5, ale tym razem są one umieszczone podobnie jak w reszcie smartfonów - centralnie w górnej części tylnej ścianki. Patrząc się na tylną ściankę G5, po lewej stronie mamy oczko obiektywu standardowego, po prawej szerokokątnego.

W Xperii, HTC i Lumii, oprócz lampy LED i elementów odpowiedzialnych za pracę AF, nie ma przycisków lub czujników, które wymagają dotyku. W Huawei i LG mamy poniżej aparatu czujnik (w LG też przycisk) dotykowy, a w Samsungu obok obiektywu znajduje się czujnik, który można użyć jako spust migawki zakrywając jego pole widzenia (jak przy pomiarze pulsu).

Przyciski sterujące

Każdy aparat ma swoje przyciski w oprogramowaniu, ale sprzęt, który aspiruje do miana super-foto-smartfona powinien mieć przycisk dedykowany spustowi migawki. Tę rolę mogą teoretycznie spełniać wspomniane czujniki i sensory na tylnej ściance, tyle że jest to bardzo niewygodne rozwiązanie. Łatwo wtedy o przypadkowe przesłonięcie pola widzenia, a w G5 przy ultraszerokim polu widzenia, wręcz jest to pewne.

Przycisk dedykowany, z opcją blokowania ostrości, ma Lumia i Xperia X, a więc pod tym względem to najlepiej rozwiązane smartfony. W Xperii ten przycisk ma mniejszy skok (trudniej go wyczuć pod palcem) niż w Lumii i wymaga pewniejszego nacisku. Jednakże również przyciski regulacji głośności mogą posłużyć do wyzwalania migawki.

Trzymając aparat klasycznie w pozycji horyzontalnej z obiektywem po lewej stronie fotografowanej sceny:

  • w HTC i Huawei mamy przyciski u góry pod palcami lewej dłoni i najlepiej obsługiwać je palcem wskazującym - w obu przypadkach dobrze dostępne, choć w Huawei jest to wygodniejsze - trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że w HTC nie musimy się tak przejmować jak nasz palec się ułoży jak w Huawei, gdyż tam aparat jest bardzo blisko górnej (w tym przypadku lewej bocznej) krawędzi
  • w Samsungu i LG przyciski znajdziemy od spodu, co oznacza, że będziemy operowali kciukiem (wymaga to przyzwyczajenia, ale dość szybko przestaniemy na to zwracać uwagę) - w Samsungu przyciski są większe i bardziej wyczuwalne, przez co wygodniejsze

Płaskość ścianki z aparatem

Cecha, którą mocno podkreślają producenci, a o której użytkownicy zawsze marzą (tak przynajmniej pokazują sondaże).

Wnioski są następujące:

  • idealnie płaską tylną ściankę z aparatami ma jedynie Huawei P9
  • kolejne są Samsung S7 i Sony Xperia X, w których obręcz obiektywu wystaje w minimalnym stopniu - w Samsungu można praktycznie o tym zapomnieć
  • pozostałe smartfony mają już wystające obiektywy - najmniej doskwiera to w LG G5, gdzie część wystająca jest elegancko wyprofilowana
  • w Lumii część z aparatem wygląda podobnie do tego co proponowała nam Lumia 1020, ale tym razem moduł wystaje w mniejszym stopniu i wygląda to ładniej (w Lumii 950 jest to kompletnie inne rozwiązanie, aczkolwiek kamera ta sama)
  • w HTC mamy, można rzec, klasycznie wystającą obręcz obiektywu - trzeba tu jeszcze dodać, że tylna ścianka ma zaokrąglony profil podobnie jak w smartfonach Huawei Mate S


Samsung Galaxy S7


LG G5


HTC 10


Huawei P9


Lumia 950 XL


Xperia X

Warto dodać, że oprócz Lumii 950 XL, żaden z pozostałych smartfonów nie może być sam dla siebie statywem - każdy ma w mniejszym lub większym stopniu zaokrąglone krawędzie tylnej ścianki jak i boki, co uniemożliwia pozostawienie go choćby na kilka sekund na płaskiej powierzchni bez dodatkowego podparcia. Bliski tego jest HTC 10, ale przesunięty środek ciężkości sprawia, że mimo płaskiego rantu, przewraca się do przodu.

Wygoda włączania

Gdy zobaczymy ciekawą scenę lub po prostu chcemy szybko uruchomić aparat, przydadzą się funkcje przyśpieszające te operacje.

Pierwsza tradycyjna, to ikonka aparatu na ekranie blokady przesuwana w bok.

Drugie rozwiązanie to zwykłe odblokowanie smartfona i skorzystanie z ikony aplikacji aparatu, a jeśli aparat miał przed zablokowaniem uruchomiony aparat, automatyczne przejście do aplikacji aparatu. W Huawei, Sony, Samsungu, HTC i LG odblokowanie jest szybkie dzięki czytnikowi linii papilarnych (jeśli smartfon został zablokowany).


Czytnik w Huawei P9

W Sony czytnik jest umieszczony na prawej krawędzi obudowy, w LG i Huawei na tylnej ściance, a w pozostałych smartfonach poniżej ekranu (gdy mamy go w orientacji pionowej). Które rozwiązanie jest najlepsze? To zależy od przyzwyczajeń użytkownika. Wnioski są następujące:

  • w Huawei, LG i HTC wystarczy dotknąć czytnika, by uruchomić smartfon; w Samsungu i Sony trzeba go nacisnąć
  • najszybciej działa to w przypadku HTC, nie dość, że czytnik jest dość wygodnie umieszczony dla fotografującego, to nie trzeba go naciskać, druga opcja to odblokowanie przyciskiem blokady przy aktywnej aplikacji aparatu - trzeba jednak pamiętać, że dzięki temu HTC bardzo łatwo odblokować już wyciągając go z kieszeni

Lumia nie ma czytnika, więc z tej techniki tu nie skorzystamy.


Przyciski (tylko i aż) dla aparatu w Lumii 950 XL

Trzecia opcja to skrót, który pozwoli włączyć aplikację aparatu, a w razie potrzeby również wykonać zdjęcie. Ta opcja realizowana jest następująco:

  • idealnie wypada to w Xperii i Lumii - wystarczy nacisnąć dedykowany spust migawki, a aparat się uruchomi
  • w Samsungu i LG trzeba dwa razy nacisnąć jeden z przycisków sterujących (ekranu startowego lub głośności)
  • w HTC mamy gest dwukrotnego przesunięcia palcami po ekranie, pewny, ale dość czasochłonny
  • podobnie w Huawei, tyle że jest to rysowanie litery knykciem

Podsumowując tę część - aktywowanie aparatu wzorcowo realizowane jest w Xperii i Lumii. Nie dość, że szybko uruchamiamy aparat, to od razu trzymamy do w prawidłowej pozycji. HTC przypadnie do gustu zwolennikom gestów dotykowych lub stale aktywnej aplikacji aparatu. A pozostałe smartfony osobom, które przyzwyczajone są do podwójnego klikania/naciskania przycisków.

Szybkość włączania

Szybkość uruchamiania się samej aplikacji aparatu zależy od wielu czynników, dlatego nie ma jednej reguły. Z kolei gdy uruchamiamy aparat z zablokowanego i wygaszonego ekranu wyniki są następujące:

  • najszybciej wychodzi to w przypadku Samsunga, HTC i Xperii X - jest to ułamek sekundy
  • nieznacznie wolniej startuje LG i Huawei (tutaj to kwestia czasochłonności gestu)
  • najwolniej uruchomi się aparat w Lumii, nie jest to szczególnie duża zwłoka, ale czasem może być decydująca