GreedFall – RPG roku, w które grać się nie chce Gry

GreedFall – RPG roku, w które grać się nie chce

opublikowano przez w dniu 2019-09-17

Nowy Wiedźmin, erpeg, jakiego dawno nie było, tytuł odkrywczy, niesztampowy, następca Gothica… GreedFall już w dniu premiery doczekał się opinii pełnych zachwytu. Ile w nich prawdy? Postanowiliśmy to sprawdzić, a szczegóły przedstawia nasza recenzja GreedFall.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

- klimatyczny świat inspirowany XVII wiekiem,; - sporo ekwipunku do zebrania i umiejętności do odblokowania,; - ciekawie zaprojektowane bestie, z którymi się mierzymy,; - system walki potrafi sprawiać satysfakcję,; - wiele ścieżek fabularnych,; - interesujące interakcje z innymi członkami drużyny.

Minusy

- oprawa graficzna trochę straszy,; - niektóre lokacje robione metodą kopiuj-wklej,; - scenariusz i dialogi kuleją,; - „płaskie” postaci (łącznie z głównym bohaterem),; - sztampowe zadania,; - niekiedy irytująca praca kamery i przeszkadzające w walce błędy animacji.

GreedFall sposobem na jesienne wieczory?

Po wakacyjnym poście od gier przyszedł czas na jesienny urodzaj. Jednym z tytułów, które przyciągnęły uwagę graczy w tym okresie, stając się też automatycznie jedną z najbardziej oczekiwanych gier II połowy 2019 roku, jest właśnie GreedFall, czyli nowa produkcja studia Spiders znanego między innymi z Bound by FlameThe Technomancer. Czym miał być ten intrygujący tytuł? Ano, nietuzinkowym RPG, które stara się łączyć najlepsze tradycje gatunku z rozwiązaniami naprawdę nowatorskimi.

Ja sam usiadłem do niego z nie lada zainteresowaniem, bo raz, że koncepcja pociągająca, a dwa, że wrześniowy schyłek lata sprzyja mrocznym opowieściom, takim ze szpadą, muszkietem, przerażającymi bestiami i szczyptą magii w roli głównej. A to właśnie historia ma być główną siłą napędową GreedFallowej przygody, choć innych atrakcji też tu nie brakuje. W każdym razie taki był zamysł twórców, bo z wykonaniem, niestety, bywa tu różnie.

Niesamowity świat GreedFall

Zacznijmy od scenerii, czyli fikcyjnej wyspy Teer Fradee. Fikcyjnej, jak i całe uniwersum GreedFall. Nie dajmy się zmylić XVII-wiecznym strojom i statkom. To świat fantastyczny w każdym calu, gdzie co rusz czeka nas fantasmagoryczne monstrum, a magia to chleb powszedni.

Jeśli chodzi o to wykreowane przez Spidersów uniwersum, jest naprawdę klimatycznie. Zasnute mgłą portowe miasteczka, kolonialna metropolia pseudo-orientalnego mocarstwa, dzikie knieje, w których napotykamy lepianki tubylców i olbrzymie, surrealistycznie wyglądające bestie.

Niestety, choć GreedFallowa wyspa jest scenerią z charakterem, daleko jej do doskonałości. Wyraźnie dają się tu we znaki ograniczenia budżetowe studia Spiders. Wnętrza budynków są łudząco do siebie podobne, tak samo zresztą, jak większość dekoracji, w których nieprzerwanie powracają te same elementy. Jeden pałac niewiele różni się od drugiego, a kupcy zasiedlają niemal identyczne budy z towarami.

GreedFall - port
GreedFall - klimatyczne lokacje

Wyraźnie dają się tu we znaki ograniczenia budżetowe studia Spiders

W oczy rzucają się też czysto technologiczne niedoskonałości. Co tu dużo mówić – niektóre miejsca wyglądają po prostu szpetnie, jak gdyby przeniesiono je w czasie z poprzedniej epoki gier. Nie pomagają w tym postaci zasiedlające ten świat, którym też sporo brakuje – zwłaszcza w obszarze mimiki drewnianej jak pokład XVII-wiecznego żaglowca.

Jasne, że liczy się przede wszystkim pomysł, ale trudno w pełni zanurzyć się w ten niesamowity klimat GreedFall, kiedy wędrując uliczkami kolonialnej mieściny napotykamy słabo wyglądających i jeszcze gorzej animowanych „NPC-ów”, którzy na domiar złego włażą – dajmy na to – prosto w kamienny mur.

Natomiast sama koncepcja, fakt faktem, potrafi oczarować. W ostatnim czasie chyba żadne RPG nie stworzyło świata tak oryginalnego. A za tą oryginalnością stoi przede wszystkim inspiracja późną epoką kolonialną, która była mało eksploatowana w ramach gatunku fantasy.

Tyle, jeśli chodzi o scenografię, bo przecież najważniejsze jest to, co się dzieje się na jej tle. I zanim zagłębimy się w napisaną przez studio Spiders historię, przyjrzyjmy się bliżej mechanice rozgrywki. Bo ona też, niestety, ma swoje jaśniejsze i ciemniejsze strony. 

GreedFall - wyposażenie postaci

Nowe RPG studia Spiders idealnie trafia w lukę, jaka zieje w rynku gier. W zasadzie trudno aktualnie wskazać poważną konkurencję dla tego tytułu...

GreedFall atakuje czarem, rapierem i samopałem

Kampanię GreedFall zaczynamy od stworzenia swojej postaci. Jeśli chodzi o spersonalizowanie wyglądu, nie ma tu zbyt wielu opcji. Ot, parę kolorów karnacji, kilka fryzur i wybór płci. Dalej czekało nas określenie swojej profesji.

Do wyboru są trzy opcje – miłujący się w żelastwie rębacz, wariacja na temat klasycznego łotrzyka (czytaj: spluwy, wytrychy i skradanie) oraz ktoś w rodzaju maga. Na szczęście nie musiałem się nad tym wyborem zastanawiać zbyt długo, bo w GreedFall, podobnie jak na przykład w Divinity: Original Sin, klasa początkowa to punkt wyjścia, od którego wychodzą wszystkie ścieżki rozwoju postaci.

GreedFall - personalizowanie wyglądu bohatera
GreedFall - wybór początkowej klasy i umiejętności

Po tak przygotowanym bohaterze ruszyłem na podbój świata GreedFall, a tam, oprócz dialogów z postaciami (ale o tym więcej za chwilę), czeka nas przede wszystkim eksploracja, zbieractwo, rzemiosło i potyczki z wrogami. I o ile trzy pierwsze elementy rozumieją się same przez się (ze szczególnym ukłonem w stronę naprawdę porządnie wykonanego rzemiosła), o tyle nad XVII-wiecznymi bijatykami warto się pochylić na dłużej.

A więc jak to jest z tym system walki w GreedFall? Klasyka czy awangarda? Po prawdzie, ani to, ani to. Pierwsze wrażenie momentalnie nasuwa na myśl skojarzenia z Bloodbornem, które potęgują też modele niektórych bestii, jak gdyby żywcem wycięte z hitu From Software. Zwłaszcza, że starcia potrafią być naprawdę wymagające i oparte na zręczności gracza.

Szkoda tylko, że nie najlepiej wpasowano w to pomysł z aktywną pauzą. Niby daje to jakąś namiastkę taktyki, ale z drugiej strony dynamika walk jest tak duża, że koniec końców nie wiadomo, czy GreedFall promuje strategię czy talent do szybkiego klepania w klawisze.

GreedFall - walka z aktywną pauzą

Praca kamery i kulawe animacje tak naszych postaci, jak i przeciwników, też potrafią utrudniać wyzwanie. No, ale zdecydowanie na plus trzeba dorzucić mnogość opcji dostępnych w walce, choć nie zawsze łatwo je wybrać ze skrótów klawiszowych bądź menu aktywnej pauzy.

Mamy więc w GreedFall do wyboru klasyczne ataki bronią białą, strzały z muszkietów i pistoletów, błyskawiczne rozstawianie pułapek, zażywanie eliksirów, magię, wzmocnione zbieraną w czasie walki adrenaliną ciosy specjalne, asystę kompanów głównego bohatera, i tak dalej, i tak dalej.

I choć można tu dostrzec pewne wady mechaniki walk, to w ogólnym rozrachunku starcia potrafią dać sporo satysfakcji. Są więc pojedyncze rysy, ale cały obraz prezentuje się zupełnie nieźle. Co ciekawe, gorzej jest z tym elementem nowego erpega od Spidersów, który zapowiadał się na jego atutowego asa. O czym mowa? Oczywiście o scenariuszu.

GreedFall - rozmowa z Ullan
GreedFall -bestia

Czemu GreedFall zachwyca, skoro nie zachwyca

Przejdźmy więc do samej opowieści. Mamy wspomnianą już wyspę Teer Fradee, na którą płyniemy, aby odnaleźć tam szczepionkę na dziesiątkującą kontynentalne miasto Serene zarazę zwaną Malichor. Żeby znaleźć pożądany medykament musimy lawirować między dyplomatycznymi zasadzkami kilku frakcji, które mocują się o wpływy na nowo odkrytej wyspie.

Wśród nich spotykamy więc między innymi kongregację handlową, plemiona tubylców, marynarzy zwanych Nautami, fanatyków religijnych, a także wzorowany na państwach arabskich Sojusz Mostu. Większość z tych ugrupowań wypada, niestety, dosyć stereotypowo, nawet jeśli twórcy starają się wprowadzić jakieś półcienie do nakreślonych grubą linią konturów. Natomiast polityczne rozgrywki między nimi mogą, mimo wszystko wciągać, zwłaszcza, że wybory dokonywane przez nas w czasie misji wpływają na reputację u każdej z frakcji.

GreedFall - konfrontacja

Szkoda tylko, że wspomniane misje nie są tak oryginalne jakby się chciało. Większość z nich to kalka zadań, jakie znamy z setek innych RPG i chociaż twórcy GreedFall starają się tu i ówdzie wprowadzić jakiś zwrot akcji (często udany), to i tak regularnie pojawia się pewna monotonia. 

Za przykład niech posłuży zadanie z kupcami, podczas którego wpierw musimy oblecieć wszystkich handlarzy w mieście, pogadać z nimi, a na koniec, po odczekaniu odpowiednio długiego czasu, zaczaić się na zbierających haracz bandziorów. Po wykończeniu drabów odmeldowujemy się kapitanowi. No, nie jest to szczyt scenariopisarskiej finezji, a, co gorsza, takich nudnawych, wydłużanych na siłę zadań jest w GreedFall dużo, dużo więcej.

GreedFall - rozmowa z kupcem

Jeszcze słabiej wypadają dialogi. Po kilku godzinach rozgrywki aż chce się je przyspieszać pełnymi znużenia kliknięciami, bo nawet bez wysłuchania sztywnych do bólu kwestii już z góry wiadomo, jaką treść mają przekazać. Niektórzy mówią, że GreedFall może mierzyć się z Wieśkiem… Cóż, na pewno nie w aspekcie skrzących się dowcipem dialogów. Żadnego humoru ani żadnej iskry czegokolwiek w rozmowach toczonych przez bohaterów GreedFall nie uświadczymy.

No właśnie, a i same postaci nie porywają. Te z drugiego planu potrafią czasem zaskarbić sobie uwagę gracza, ale większość bohaterów, włączając w to tego głównego, to tłum statystów. Próbuje się dopisywać im jakieś tło biograficzne z intrygującymi tajemnicami, a zwłaszcza tym chwatom, którzy dołączają do naszej drużyny, ale to wciąż było za mało, żeby wzbudzić jakąś fascynację losami tych wszystkich osób.

GreedFall - czasami strasząca grafika

Za to sporym urozmaiceniem są relacje między głównym bohaterem, a jego towarzyszami. Jest tutaj zwykle kilka ścieżek, którymi możemy poprowadzić te kontakty. Zresztą, fabularne rozwidlenia spotykamy na swojej drodze również podczas wykonywania zadań.

Niekiedy jednak nie sposób wybrać drogi, którą uznajemy za słuszną, bo brakuje nam jakiejś umiejętności. Pewnie, to też jakiś sposób, żeby wykorzystywać rozwój postaci do odkrywania alternatywnych rozwiązań, ale z drugiej strony chciałoby się więcej moralnych dylematów, które nie byłyby uzależnione od tego, jak wydaliśmy nasze punkty doświadczenia.

GreedFall maluje się więc w barwach szaroburych, tak zresztą pasujących do posępnej estetyki przedstawionego w tym tytule świata. Stąd pewien dylemat, jak odpowiedzieć na pytanie najistotniejsze: czy warto zainwestować w GreedFall?

GreedFall – czy warto kupić?

Prosto z mostu – mimo wszystko, tak. Ale twierdzę tak tylko dlatego, że nowe RPG studia Spiders idealnie trafia w lukę, jaka zieje w rynku gier. W zasadzie trudno aktualnie wskazać poważną konkurencję dla tego tytułu, a z kolei fani gatunku usychają z tęsknoty za nowymi, wirtualnymi przygodami. Jeśli więc i Wy odczuwacie takie emocje, spokojnie możecie sięgnąć po GreedFall. Raczej nie pożałujecie tego wyboru.

Z drugiej strony osoby, które nie są miłośnikami gatunku i nie mają w tej chwili „parcia na erpega”, mogą w tej chwili wykreślić GreedFall ze swojej listy zakupowych priorytetów. To całkiem przyzwoita pozycja, ale z pewnością nie doskonała. Zwłaszcza, kiedy mowa o dialogach, postaciach i scenariuszu (tak całej fabuły, jak i poszczególnych zadań).

Jeśli zaś o mnie chodzi, to bawiłem się przy GreedFall nie najgorzej, choć czasami monotonia skutecznie zniechęcała mnie do dalszej rozgrywki. I muszę wyznać szczerze, że nie jest to tytuł, który na dłużej zagości w mojej pamięci. Najwyżej do momentu, kiedy na horyzoncie pojawi się jakiś erpegowy rywal z prawdziwego zdarzenia.  

GreedFall - na dziedzińcu

Ocena końcowa GreedFall

  • klimatyczny świat inspirowany XVII wiekiem
  • sporo ekwipunku do zebrania i umiejętności do odblokowania
  • ciekawie zaprojektowane bestie, z którymi sie mierzymy
  • system walki potrafi sprawiać satysfakcję
  • wiele ścieżek fabularnych
  • interestujące interakcje z innymi członkami drużyny
     
  • oprawa graficzna trochę straszy
  • niektóre lokacje robione metodą kopiuj-wklej
  • scenariusz i dialogi kuleją
  • "płaskie" postaci (łącznie z głównym bohaterem)
  • sztampowe zadania
  • niekiedy irytująca praca kamery i przeszkadzające w walce błędy animacji
     
  • Grafika:
     dostateczny plus
  • Dźwięk:
     dobry plus
  • Grywalność:
     dobry

Ocena ogólna:

80% 4/5

Egzemplarz recenzencki gry GreedFall otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy CDP

marketplace

Komentarze

4
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Jeśli gra jest miodna to sztampowa grafika nie jest problemem. Choćby Gothic 1 i 2 to udowodniły.
    Zaloguj się
  • avatar
    Gra fajna. Czuć ten klimat starszych "RGP'ów" choćby przez takie małe "glicze" czy czasem naiwne, powtarzalne questy i dialogi - ale ma to swój urok. Skopiowane lokacje rzeczywiście dają po oczach. Fajna muzyka i klimat miast. Jeszcze nie przeszedłem ale chętnie gram w to... No jeszcze jedno - grafika w Wieśku była ładniejsza a sama gra lepiej zoptymalizowana i korzystająca z SLI jak ktoś ma... tutaj na 2080Ti przy maksymalnych możliwych ustawieniach jest 60-70fps... w Wieśku 110-120fps
  • avatar
    gra za 180zł na konsole. a czy jest na peceta?
    gdyby na peceta kosztowała 150zł, to uwzględniając jej niedociągnięcia, byłaby warta swojej ceny. może by powtórzyli sukces wiedźmina1 skalkulowanego na start na 100zł :) trochę czasu minęło, więc 150zł byłoby odpowiednie. przy tym obietnica bezpłatnych dwóch większych DLC uzupełniających fabułę też by mogła zrobić swoje w sprzedaży.
    a niedociągnięcia, niedociągnięciami. może by warto skupić wokół siebie społeczność, i w zamian za aktywny wkład porozdawać trochę kuponów na inne produkcje, lub nawet na tę dla tych kto nie ma, albo do obdarowania kogoś innego :)