Technologie i Firma

Dla kogo vPro? Korzyści? Co dalej?

z dnia 2009-04-06

Czy Intel vPro to produkt dedykowany jedynie korporacjom?  Tak może wydać się w pierwszym momencie – helpdesk i remote management są rzeczami, o których niejeden prowadzący rodzinną firmę Kowalski nawet nie marzył. Zastanówmy się więc co idea vPro może wnieść “pod strzechy”? 

Zdalne zarządzanie jest narzędziem, które zdecydowanie ułatwia wszelkie prace serwisowe, przynosząc przy tym korzyść finansową. Obecnie nasz hipotetyczny użytkownik Kowalski przy każdej drobnej usterce wzywa serwis, płacąc za dojazd i tracąc zarazem swój cenny czas na oczekiwaniu. Gdyby jednak zaopatrzył się w komputery z vPro, mógłby korzystać z usług zaufanego usługodawcy, w taki sposób jak ma to miejsce w korporacyjnych helpdesk-ach – zlecając naprawę na odległość.
Zysk z takiego rozwiązania może okazać się nieoceniony, nawet w domu. Wystarczy wyobrazić sobie rewolucję jaka mogła by nastać w przyszłości: vPro w każdej maszynie – wybawienie dla niejednego początkującego użytkownika będącego w komputerowej opresji... 

Co dalej?

Intel vPro jest kuszącą propozycją tam, gdzie liczy się niezawodność sprzętu. Aspiracje firmy w kwestii dalszego rozwoju platformy sięgają sfer wirtualizacji maszyn. Koncepcyjne plany polegają na dawaniu użytkownikowi końcowemu dostępu do systemu wirtualnego, natomiast administratorowi do systemu hosta, co oczywiście ma skutkować uproszczeniem wielu napraw i ochronę transparentną dla użytkownika końcowego. O ile takie wizje dojdą do skutku, będzie to krok rewolucjonizujący życie administratorów i ułatwiający życie użytkowników. Będziemy trzymać rękę na pulsie, a już wkrótce obejrzymy przedstawioną platformę pod lupą.


Więcej informacji:


Ciekawe materiały na temat vPro:



marketplace

Komentarze

24
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    No i koniec z domorosłymi masterkowiczami/serwisantami, którzy po znajomości, za kilka groszy serwisują trzy/cztery komputery w małej firmie. Czasami sami nie posiadają odpowiedniej wiedzy żeby rozwiązać pewne problemy, robią coś na czuja, domyślają się, trwa to trzy, cztery razy dłużej niż profesjonalna diagnoza, ale oczywiście nie powiedzą właścicielowi firmy że trwa to tak długo nie dlatego że sprzęt sprawia problemy, tylko że oni mają za małą wiedzę.

    Zaloguj się
  • avatar
    Witam, z technologią Intel VPro. Miałem styczność już ponad rok i jak dla mnie to jest dopiero naciąganie klienta, wszystkie komputery Dell które miały zaimplementowaną tą technologie wywalały się non stop i najlepsi specjaliści nie wiedzieli co z tym zrobić, dopiero kiedy wyłączyłem zarządzanie energią, odinstalowałem sterowniki od VPro i wyłączyłem w biosie to zaczęło działać normalnie. Jeśli chodzi o domorosłych specjalistów to jest tego cała masa dopiero po studiach próbują chłopaki coś tam zrobić ale za bardzo nie wiedzą co ale jeśli chodzi o serwisantów zatrudnionych w wielkich korporacjach to są dopiero nogi znają na pamięć dwie trzy książki serwisowe i nic poza tym żadnej wiedzy nie wiedzą nawet jak jest zbudowany tranzystor i co to jest dioda Zenera to dopiero jest żenada.
    Zaloguj się
  • avatar
    co w tym nadzwyczajnego ? bo ja nie wiem ... kolejny kit
  • avatar
    po 1 - tylko na windzie to dziala
    po 2 - super narzedzie dla hackerow
    po 3 - w linuxie nie trzeba zadnego szajsu intelowego, wystarczy konsola haslo roota
    Zaloguj się
  • avatar
    Oczywiście samo vPro nie rozwiązuje jeszcze problemu, bo człowiek/serwisant, który z takiego vPro miałby korzystać, musi mieć wiedzę, mieć szkolenia, aby wykonywać swoją pracę szybko i wydajnie.

    Dam przykład który kiedyś mnie spotkał:

    Siada Windows, pokazuje co kilkanaście minut blue screeny.

    a) Przychodzi "specjalista domorosły", siedzi przy kopie kilka godzin, odinstalowuje, konfiguruje, sprawdza, testuje, etc, przeinstalowuje Windę, instaluje wszystkie aplikacje od nowa, zajmuje mu to około czterech godzin. Na końcu mówi właścicielowi, że: albo padły pamięci, albo padła płyta, albo szwankuje dysk, albo procesor się przegrzewa, albo napięcia na zasilaczu, albo wirus jakiś ... albo albo. Można każde z nich wymienić i sprawdzić czy to coś da.

    b) Przychodzi specjalista:
    Czeka na pierwszego BlueScreena, otwiera notebooka, sprawdza w bazie Microsoft co oznacza dany błąd, dzwoni do supportu aby zebarać więcej informacji. po 30 minutach ma informacje co może być przyczyną.

    Jesli potraktować komputer, jak samochód ktory ma w tym czasie pracować, to pół dnia stał na kanale i w zasadzie nadal nie wiadomo co mu było, a do tego proponują nam, aby poświęcić jeszcze dwa dni na identyfikację problemu, przez wymianę opon, silnika, skrzyni biegów itd.

    A swoja drogą, komu zależy na tym aby wykonywać pracę szybko i wydajnie? Komuś, kto pracuje na własny rachunek, czyli małym, jedno- kilku- osobowym firmom, dla których jazda do każdego klienta to po prostu strata czasu!
    Zaloguj się
  • avatar
    Dekard - wzruszyła mnie Twoja historia.

    Tylko widzisz w życiu tak czasami bywa iż wszystko jest cacy, wszystko powinno działać śpiewająco, a.... nie działa.

    Nie propaguję domorosłych naprawiaczy. Ale robienie ze specjalistów guru mnie śmieszy. Może dlatego iż doprowadziłam do zwolnienia paru takich guru (to wchodzi w zakres moich obowiązków), bo mimo certyfikatów, dyplomów, itd. Ich poziom pracy - bez komentarza. Owszem w firmie pracuje kilku specjalistów, ale to efekt kilku lat odsiewu.

    A żywy człowiek to żywy człowiek, pomysłowość pani Krysi z księgowości potrafi postawić pod ścianą cały pion pomocy Microsoftu ;P
  • avatar
    Dekard
    Urzekła mnie twoja historia...
    z twoich tutaj wypowiedzi odnoszę wrażenie że Ty jesteś właśnie "domorosłym specialistą - informatykiem"

    Ludzie chcą wszystko jak najtaniej to jest podstawowy że jest tak jak jest
    Z drugiej strony z własnego doświadczenia wiem że wyspecializowany support też nie daje sobie rady z problemami sprzętu lub oprogramowania i robienie z nich "guru" jest śmieszne, właśnie taki "domorosły informatyk" poradził sobie z problemem softwaru, gdzie sztab specialistów w "pewnej firmie" (nie będę nazwy tutaj przytaczał) nie potrafił tego problemu rozwiązać.

    Wg. Mnie trzeba dać szansę i młodym osobom które się uczą "fachu" informatyka - administratora, Helpdesk Oraz być mądrym i nie dać się "nabić w butelkę" jednym i drugim...

    Fiona
    Zgadzam się z tobą...
  • avatar
    W Państwa wypowiedziach padły słowa, iż technologia vPro jest marketingowym naciąganiem. Przypominają mi się w tym momencie rzesze antyfanów procesorów dwurdzeniowych, albo słynna wypowiedź '640Kb wystarczy każdemu'. Patrząc obiektywnie na to, co oferuje vPro, nie sposób zarzucić: jest to kolejny krok w przód, skierowany ku konkretnym potrzebom. Wiadomo, że jest grupa osób, profesjonalistów czy hobbistow, którzy nie znajdą w technologii zadnej korzysci, ale przecież obecnie nikt nie zmusza to inwestowania w vPro. Wizja upowszechnienia, technologii sprawi, że będzie znacznie tańsza, a w pewnym momencie być może stanie się standardem. Wtedy kwestia tego, jakie źródło pomocy wybierze użytkownik będzie wyłącznie jego decyzją.

    Pragne zaznaczyć, że vPro nie jest software'owym VNC, SSH, czy TELNET, a sprzętową technologią która doskonale uzupełnia możliwości wspomnianych narzędzi.
  • avatar
    Xwoktur

    Ja wiem co to jest dioda Zenera i takie tam ... :) ale co to ma wspólnego z serwisem komputerowym? Wymieniłeś kiedys choć jeden tranzystor lub diode zenka w jakimś urządzeniu komputerowym? Nie sądzę...
  • avatar
    @Dekard - masz racje,tyle ze gros wlascicieli sprzetu z Twojego przykladu nie przelicza wartosci czasu zmarnowanego na diagnoze przez domoroslego speca na pieniadze.Samozwaniec wezmie 50 pln za 4 godziny meki,spec wezmie 100 pln za 10 minut - i tu pojawia sie krzywa mina uzytkownika sprzetu bo jest za drogo.... tu lezy problem

    Mnie sie wydaje ze Vpro skonczy jak kilka innowacji,ktore mialy zrobic wielka rewolte w swiecie komputerow a skonczyly na kilku fajerwerkach i popadly w zapomnienie,albo nigdy nie zostaly dopracowane na tyle by faktycznie zdawaly egzamin.
    Oprocz mozliwosci jakie VPro oferuje,trzeba tez wziac pod uwage realna mozliwosc jego wykorzystania - watpie by dzialalo to sprawnie np na naszych laczach internetowych,mimo wszystko szybciej bedzie wsiasc w auto i podjechac do klienta :D
    Zaloguj się
  • avatar
    Ja pracuję w baaardzo dużej firmie :) każdy komp ma technologie vPro i leży ona odłogiem :) ( ahaś każdy komp to DELL i działają na winxp prof---taka dygresja dotycząca spiskowej teorii dziejów , że vPro wywala XP)a podłączanie się zdalne do kompów jest realizowane przez novellowego Remote Managament Agenta... jak mi się nie chce smigać na drugi koniec firmy to uruchamiam kompa zdalnie i sobie wojuję :)W tej technologii vPro interesuje mnie tak naprawdę opcja wprowadzania zmian w BIOS'ie, bo tego novell nie potrafi, tak samo jak przerywa połączenie po zmianie adresu IP.( domyślam się, że vPro nie ma takich ogarniczeń... a co domorosłych informatyków, to niestety często się takich soptyka infoliniach telefonicznych, jeśli jest jakiś problem którego nie mają zapisanego w dokumentacji to leżą i kwiczą. Mogło by to vPro trafić do domów to bym sobie lewiznami dorabiał nie ruszając się z łóżka :)))
  • avatar
    No tak... Ciekawy i rzeczowy artykuł. Sporo obszernych komentarzy więc może ktoś zna firmę, która zajmuje się administrowaniem takich komputerów dla małych firm lub "zwykłych ludzi". To ja poproszę namiary.
  • avatar
    Hmm, takie zdalne grzebanie w biosie, zdalną aktualizację, monitoring itp. miałem w firmie kilka lat temu. Jak zwykle Intel robi z igły - widły. Oczywiście większą funkcjonalność uzyskiwano po podgraniu oprogramowania klienckiego (po części Altirisa). Czyżby Broadcom zaczął Intelowi po piętach ?
  • avatar
    Technologia vPro jest dostępna od kilku lat. Mało tego, od wielu lat są produkowane płyty zgodne z IPMI (także pod procesory AMD). Niestety jest tego jak na lekarstwo i dopóty tego typu technologie nie wkroczą do najtańszych płyt firm pokroju Mercury, Tomato i innych to technologia się nie upowszechni. Niestety, najtańszymi płytami rynek stoi (większość markowych komputerów również nie ma IPMI/vPro).
  • avatar
    Witam

    Faktycznie coś tam trzeba się znać:
    ale fachowiec od razu zobaczy napuchnięte kondensatory na MB, źle wsadzone(często niedociśnięte) wtyki zasilające. że wentylator w zasilaczu się w ogóle nie kręci i się komp resetuje po jakiejś chwili(i tu podziwiam helpdesk microsoftu i kody błędów 0x000000XX ,które to zdiagnozują hehehe ), pewnych awarii sprzętowych żaden vPro nawet 29 i pół nie zdiagnozuje a ciekaw jestem czy taki vPro wyciagnie dyskietkę ze stacji dysków , kiedy np bateria CMOS jest słaba i nie trzyma ustawień bootowania. Przykłądów bez liku ale i tak człowiek jest najważniejszy nawet ten a właściwie ten który zdalnie tego vPro musi obsłużyć.

    Pozdrawiam
  • avatar
    Hmm co do specjalistów:
    1. laptop w duzej korporacji - ma antywirus, uzytkownik nic nie moze zrobic bo wszystko poblokowane - i co => i zawirusowany że jak włożysz pen-drive to 3 wirusy, jeden przez drugiego konkurują o dostep do autoruna - hehe

    2. Sam jestem "domorosłym informatykiem", podstawy z liceum ekonomicznego, potem własny komputer i stawianie z dyskietek worda, windy 3.11, corela 3.0, internet z BBS-u i na modemie 14,4, itp, zrobiły swoje. Ale juz nie raz bez problemu wiedzą wymiatam "tzw. zawodowych speców", owszem kilka razy swój komputer zepsułem => ale potem skutecznie na drugi dzień naprawiłem, - checi, wiedza, manual i google robia cuda, no i praktyka. Wazne ze w pracy zawodowego (firmowego) informatyka nie dopuszczam do mojego kompa. Jak cos nie chodzi to 3 razy szybciej sam rozwiaze.