Mirror's Edge Catalyst – biegnij, Faith, biegnij! Gry

Mirror's Edge Catalyst – biegnij, Faith, biegnij!

opublikowano przez w dniu 2016-06-20

Faith już raz wystartowała, choć aplauz był umiarkowany. Mirror's Edge Catalyst to druga próba. Widownia większa, wysiłek też, ale do podium wciąż daleko.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 3,8/5
Plusy

- system cyfrowego parkouru!; - wyrazista protagonistka,; - zapierające dech w piersiach Miasto Szkła,; - futurystyczny klimat,; - możliwość tworzenia wyzwań dla innych graczy,; - spora liczba zadań i „znajdziek”.

Minusy

- powtarzalność zadań,; - „martwy” świat,; - nieco monotonne walki,; - pozostawiająca wiele do życzenia sztuczna inteligencja przeciwników,; - błędy techniczne.

Mirror's Edge Catalyst, czyli do dwóch razy sztuka

Pomysł był oryginalny, ale czegoś brakło, jeśli chodzi o wykonanie. W każdym razie takie przekonanie żywili twórcy Mirror's Edge z 2008 roku. Choć tytuł ten zebrał grono wiernych fanów, nie dotarł szerokiej publiczności. Dlatego też studio EA Dice postanowiło dać mu jeszcze jedną szansę i cały temat podjąć na nowo.

Mirror's Edge Catalyst - Faith

Tak właśnie narodził się Mirror's Edge Catalyst, który nie tyle stanowi sequel pierwszej produkcji o sprinterce z Miasta Szkła, co zupełnie świeże spojrzenie na jej opowieść. To, co łączy tegoroczną odsłonę przygód Faith z jej pierwowzorem to, oczywiście, postać bohaterki, futurystyczna scenografia i pierwszoosobowy parkour.

Mirror's Edge Catalyst - Miasto Szkła

Choć nowa produkcja EA Dice jak najbardziej zasługuje na przedrostek „super”, bardziej dotyczy to skali przedsięwzięcia oraz samej idei. W innych aspektach znajdą się spore braki i trudno z czystym sumieniem wręczyć wskrzeszonej Faith laur zwycięstwa.

Mirror's Edge Catalyst - Faith z gołębiem

Żeromski byłby zachwycony

Jeżeli pamiętacie „Przedwiośnie” Żeromskiego, sięgnijcie po Mirror's Edge Catalyst. Jeśli już zdążyliście wymazać tę powieść z pamięci... nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście też zapoznali się z nowymi przygodami Faith. No, dobrze! Wiem, że brzmi to niedorzecznie, więc już mówię, co w mojej opinii ma „Przedwiośnie” do wiatraka.

Mirror's Edge Catalyst - wrogi agent

Chyba najsłynniejsza scena z tego międzywojennego tekstu to moment, w którym jeden z bohaterów w chwili śmierci rozpościera przed swoim synem wizję II Rzeczypospolitej. Ten utopijny opis dotyczy przede wszystkim domów ze szkła, które jakoby wyrosły w nadwiślańskim kraju. Oczywiście, z przedwojenną rzeczywistością miało to niewiele wspólnego, ale za to z krajobrazami Mirror's Edge Catalyst całe mnóstwo.

Mirror's Edge Catalyst - krajobrazy Mirror's Edge

Miasto Szkła (nazwa mówi sama za siebie!), czyli scena, na której Faith odgrywa swój parkourowy dramat, to miejsce równie piękne, co przerażające. To krajobraz zbudowany z olbrzymich wieżowców, przywodzących na myśl gigantyczne bloki kryształu. Ten świat błyszczy refleksami słońca oraz blaskiem neonów i billboardów. 

Jest w tym coś z utopii, zwłaszcza, że prawie wszystko jest wypucowane i lśniące, jak gdyby bezustannie szorowano budynki, tak żeby nie osiadła na nich najdrobniejsza nawet cząsteczka brudu. Z drugiej strony, Miasto Szkła to tak naprawdę antyutopia w pełnym znaczeniu tego słowa.

Mirror's Edge Catalyst - drapacze chmur

Ta idealnie wyglądająca metropolia to de facto jedno wielkie więzienie zarządzane przez niejakiego Krugera, szefa ciemiężącej mieszkańców korporacji. Jedyną ostoją wolności w tym totalitarnym świecie są grupy outsiderów, między którymi znajdują się także sprinterzy, czyli drobni złodzieje i posłańcy. Do nich właśnie należy Faith.

Mirror's Edge Catalyst - przerywnik filmowy

Historia naszej wytatuowanej biegaczki zaczyna się w momencie, kiedy ta opuszcza poprawczak i wychodzi na zalaną deszczem ulicę. Kałuże odbijają światło kolorowych lamp, a z wielkich ekranów spogląda twarz wspomnianego tyrana. Miasto Szkła ma swój niepowtarzalny klimat. To trzeba mu oddać.

Mirror's Edge Catalyst - zalane deszczem ulice

Ten widok już od wejścia wprowadza nas w niezwykły nastrój tego miasta. Zwłaszcza ja, jako fan Blade Runnera i Raportu Mniejszości, nie mogłem pozostać obojętny wobec tej futurystycznej metropolii. Za dnia kompleksy dachów i labirynty tajnych przejść biją po oczach surową bielą, natomiast noc rozświetla kolorowa łuna sztucznego oświetlenia.

Jednak jest coś, co przeszkadza w pełnym zanurzeniu się w krystalicznie czystych, choć niebezpiecznych, wodach tego świata. Problem polega na tym, że stworzony przez EA Dice twór jest martwy. Jego nieskazitelna biel przypomina raczej trupią bladość, aniżeli cokolwiek innego.

Z życiem, panowie, z życiem!

Martwy świat... No, dobrze, ale co to tak naprawdę znaczy? Co go uśmierca? Przede wszystkim ludzie. Postaci, które spotykamy (poza głównymi bohaterami), nie mają w sobie nic z naturalności. Przypominają one jedne z tych japońskich robotów, które budzą w nas trwogę, bo z jednej strony wyglądają, jak ludzie, a z drugiej są tylko maszynami.

Mirror's Edge Catalyst - jeden z przeciwników

Nie mówię o tym, że na dachach Miasta Szkła w ogóle natrafiamy na niewiele osób. To zrozumiałe. W końcu sprinterzy dlatego obierają te miejsca, że nikt inny się tam nie zapuszcza. Szkoda tylko, że nie mamy okazji widzieć na przykład innych, podobnych sobie, posłańców, jak przemykają z jednego miejsca w drugie. Jeżeli już ich spotykamy, to stoją, niczym biblijne słupy soli i gapią się Bóg jeden wie, na co.

Mirror's Edge Catalyst - mapa świata

Rzecz jasna, są jeszcze przeciwnicy, ale to raczej maszyny do zabijania, niż ludzie, którzy mogliby swoimi opowieściami (nawet przemycanymi w pojedynczych zdaniach) wprowadzić trochę życia do szpitalnej bieli Mirror's Edge Catalyst. Nic z tego! Wszędzie śmierć.

Nawet budynki, które mamy okazję zwiedzać nie noszą w sobie prawie żadnych śladów użytkowania (pomijam odciski stóp na ścianach, które podpowiadają nam drogę). 

Mirror's Edge Catalyst - podpowiedź co do dalszej drogi

Czasami tylko trafimy na plac budowy, gdzie walają się deski i narzędzia, ale to w zasadzie wyczerpuje zbiór przedmiotów, które mogli po sobie pozostawić mieszkańcy. Do tego dochodzą jeszcze pojedyncze kubki w biurach, jakieś worki ze śmieciami i to tyle.

Gdyby zebrać w całość te wszystkie elementy, można by pomyśleć, że cywile w Mieście Szkła na zmianę budują i sprzątają. Nic więcej. Kiedy już wzniosą jakiś gmach, to po to tylko, żeby go pucować na połysk. Przerażająca wizja. I bynajmniej nie w sposób zamierzony. 

Mirror's Edge Catalyst - ucieczka przed kulami

Parkour przez duże „P”

Wyjdźmy jednak z tych odmętów śmierci i opustoszałego świata. Czas teraz pozytywniej spojrzeć na Mirror's Edge Catalyst. Bo przecież to gra pełna energii i ruchu. Jak inaczej opisać tytuł, którego fundamentem jest szaleńczy parkour?

O, tak, ten aspekt gry wyszedł naprawdę fenomenalnie! Przebieżki po szklanych drapaczach chmur wprowadzają w niemal hipnotyczny trans. Skok, wybicie, bieg, ślig, przewrót, parę kroków po ścianie i zawiśnięcie na podwieszonym pod sufitem pałąku... Tak to właśnie wygląda. W zasadzie całą rozgrywkę odmierza rytm szybkich kroków Faith.

Nie chodzi tylko o to, że mamy do dyspozycji całkiem sporą pulę akrobatycznych wygibasów. Frajdę sprawia fakt, że cały czas musimy zachować pełną koncentrację i z kocim refleksem reagować na ruchy naszej bohaterki. Dajmy na to, kiedy ta spada z wysokości, naszym zadaniem jest odpowiednie wykonanie przewrotu amortyzującego upadek. To naprawdę angażujące zadanie, które pozwala uniknąć bezmyślnego klepania w klawisze.

Mirror's Edge Catalyst - wspinanie się w szybie windy

Samo sterowanie też zostało całkiem nieźle pomyślane. Chociaż wymaga ono nabrania pewnej wprawy, udane wyuczenie się poszczególnych ruchów daje niewiarygodną satysfakcję płynącą z opanowania trudnej sztuki cyfrowego parkouru.

Mirror's Edge Catalyst - punkty ulepszeń

Warto też wspomnieć, że do naszej dyspozycji oddano drzewka umiejętności. W zamian za punkty doświadczenia możemy odblokowywać nowe akrobacje Faith, jak również wyposażać ją w sprzęt ułatwiający przemierzanie dachów Miasta Szkła (pomagają one też w walkach z przeciwnikami, ale o tym za chwilę.)

Szkoda tylko, że parkour to w zasadzie jedyny filar podtrzymujący Mirror's Edge Catalyst. Fabuła czy struktury poszczególnych misji to zaledwie drobne wsporniki tej konstrukcji. Zanim jednak przejdziemy do omówienia zadań, jakie stają przed naszą sprinterką, w dwóch słowach opiszmy system walki. 

Mirror's Edge Catalyst - rękawica Faith