Aparaty cyfrowe

Zniekształcenia. Podsumowanie

opublikowano przez Jacek Wiśniowski w dniu 2008-08-29

Na końcach ogniskowej występują zniekształcenia – beczka i winietowanie na szerokim kącie, aberracja chromatyczna na wąskim. Nie są to wady dyskwalifikujące, występują w określonych sytuacjach zdjęciowych, a ich korekta za pomocą programu graficznego jest stosunkowo prosta.

Wycinek lewego górnego rogu kadru – widoczne lekkie winietowanie. Ogniskowa 26 mm, czas 1/640 s, przysłona f/5, ISO 100

Przy fotografowaniu architektury na krótkich ogniskowych występują widoczne zniekształcenia typu beczka i poduszka. Trudno byłoby przypuszczać, że obiektyw o tak szerokim zakresie będzie pozbawiony tej wady, trzeba się z tym pogodzić, a co cenniejsze zdjęcia korygować za pomocą PhotoShopa.

Lampka błyskowa działa poprawnie, ma niewielką moc, ale dość dobrze się sprawdza jako źródło błysku doświetlającego. W pomieszczeniach o słabym świetle trzeba uważać, aby nie spowodowała przepaleń, w nocy ładnie oświetli pozowaną fotkę przy ognisku – w sumie to zwykły, wbudowany flesz, jak w każdym aparacie tego typu.

Podczas pierwszej wycieczki w teren Olympus SP-570 UZ zaskoczył mnie wyłączając się po kilku godzinach – lakoniczny komunikat o konieczności naładowania baterii skomentowałem kilkoma mocnymi słowami. Musiałem zmienić plany i wrócić do domu, a następnym razem miałem już ze sobą drugi komplet zapasowych ogniw. Trzeba mieć świadomość, że systemy stabilizacji, ciągłego AF oraz duży ekran wyczerpują bateryjki w rekordowym tempie. Czasem nie zrobimy nawet setki zdjęć na komplecie akumulatorków 2700 mAh. Cenną energię możemy oszczędzać wyłączając LCD i korzystając z wizjera oraz włączać stabilizację tylko wtedy, kiedy jest naprawdę potrzebna.

Oprócz funkcji fotograficznych za pomocą SP-570 UZ można też kręcić filmiki video przyzwoitej jakości. Niestety, film w rozdzielczości VGA może trwać jedynie 10 sekund, co jest dużym minusem dla tych, którzy chcieliby czasem skorzystać z tej możliwości. Dłużej (prawie 30 minut) może trwać film w rozdzielczości QVGA.

Podsumowanie

Olympus SP-570 UZ to solidnie wykonany, porządny aparat o szerokiej uniwersalności, ergonomiczny, wygodny w obsłudze, nowoczesny, przyjazny niedoświadczonym amatorom. Co najważniejsze – robi ładne, ostre i kontrastowe zdjęcia i nieźle sobie radzi w trudnych warunkach oświetleniowych dzięki jasnemu obiektywowi oraz stabilizacji. Jego liczne zalety rekompensują z nawiązką pewne wady, a cena ostatnio znacznie spadła – sklepy internetowe oferują ten model już od 1150 złotych. Moim zdaniem nie kupimy równie dobrego sprzętu za podobną kwotę. Jednak jeśli naszym hobby jest fotografia sportowa lub przewidujemy dla aparatu inne, podobne do sportu zastosowania, wówczas chyba lepiej poszukać innego modelu.

  • orientacyjna cena w chwili testu: do 1300 zł

Moja ocena:
Budowa, jakość wykonania:
Ergonomia obsługi:
Uniwersalność zastosowań:
Jakość zdjęć:
Ogólna ocena:
   

Podziękowania dla firmy Komputronik za wypożyczenie aparatu do testu.

marketplace

Komentarze

16
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Artykuł wydaje mi się słaby - przydały by się odsyłacze do zdjęć w pełnym rozmiarze. Sam aparat robi słabe zdjęcia, więc z opinią na końcu nie mogę się zgodzić. Poza tym przydałyby sie zdjęcia wieczorne bez flasha.
    Zaloguj się
  • avatar
    Podobnie jak SP550 i 560 UZ na tle konkurencji aparat nie prezentuje nic ciekawego. Niby zoom 20x ale w "prezencie" dostajemy znaczne aberracje i zniekształcenia. Tym dużym zoomem (w praktyce nieprzydatnym) Olympus próbuje nadrobić dystans do konkurencji na innych polach... Dużo lepiej wziąć coś z zoomem 10x i w efekcie obraz o lepszej jakości. W podobnej cenie kupimy np. Canon'a S5 IS.
    Narzekania na powolność AF i nieprzydatność do zdjęć sportowych to pomyłka - to wada każdego kompaktu. Jeśli chcemy robić takie zdjęcia to porządna lustrzanka + obiektyw z napędem ultradźwiękowym AF.
    Podobnie szumy przy wyższych czułościach to uroda każdego kompaktu.
  • avatar
    moze nie znam sie na fotografi ale testowalem pare aparatow (w pracy) min olka 560 (zaciekawił mnie zoom. porownywalem z sonym h10, h50, tz4, panasem fz8 i canonen sx100is. po seri zdjec i testow na tym samych obiektach kolejnosc byla. 1 miejsce sony h50, pozniej h10 na rowni z canonem, doslownie alej ...... olek i panasy. wada sony to zbyt mocna lampa blyskowa :( ale i tak wzialem h10 bo był kompaktoy i robil dos dobre zdjecia
  • avatar
    Zgadzam się w zupełności z tym co powiedział Klosz,jak na hybrydę to ten sprzęt odstaje od konkurencji,przydała by się nastawa ostrości na obiektywie,elektroniczna zmiana ogniskowej-znacznie częściej się psuje niż mechaniczna.Zoom 20 krotny rzeczywiście się nie przydaje chyba że jesteś podglądaczem ;)nie mówiąc o tym że jakośc takiego zdjęcia jest fatalna,dobrze że dali stabilizacje bo była by masakra.Plus za Rawa,ale dzisiaj to już powoli standard.No i ta cena!!!!!!!Ludzie lepiej kupic używanego Fuji S6500fd albo 9600 i zaoszczędzic kupę kasy a jestem niemal pewien że dostaniemy znacznie lepszy sprzęt,nie mówiąc o tym że na Allegro kupimy już za 1300zł używanego Eosa 350d z kitem który niszczy tego Olympusa ;]

    Do Autora:Przydała by się możliwośc pobrania plików graficznych w pełnym rozmiarze,równo rok temu byłem w Bieszczadach na połoninie i mam identyczne zdjęcia wykonane też przy różnych ogniskowych ;) i z chęcią bym sobie porównał jakośc tego sprzętu na pełnym ekranie.
  • avatar
    W zasadzie to zgodzę się z przedmówcami. Dodam tylko, że Olympus, Nikon, Sony od kiedy zaczęli lansować tanie lustrzanki, przestali robić dobre kompakty, niby parametry w porządku, a jakość zdjęć przeciętna. No ale to się nazywa marketing. Po co robić konkurencje swoim lustrzankom, skoro na nich się zarabia znacznie więcej (standard to dwa obiektywy !)
    Ale jest firma, która nie ma w ofercie taniej lustrzanki i by skutecznie konkurować, robi doskonałe kompakty, ultra zoomy, to już wspomniane Fuji.
    Miałem model 9500, przez około rok, teraz od tygodnia intensywnie testuje najnowszego Fuji FinePix S100 FS i powiem tylko, że to bezapelacyjnie najlepszy kompakt na rynku. Przymierzając sie do jego kupna nie raz spotykałem się z opiniami, że jakością zdjęć może konkurować z lustrzankami (z tej podstawowej grupy cenowej). Faktycznie, porównywałem zdjęcia z robionymi na SONY A350 i Fuji wypada doskonale. No i kręci naprawde świetne filmy.
    Polecam wszystkim tym, którzy cenią sobie uniwersalność i doskonałą jakość, a nie mają profesjonalnych ambicji.
  • avatar
    Ja do autora też ślę prośby:
    - zdjęcia w nocy bez flesha
    - możliwość oglądnięcia zdjęć w pełnym rozmiarze

    Dzięki za artykuł :)
  • avatar
    A ja odsylam zainteresowanych testami na swietna strone
    http://www.imaging-resource.com/IMCOMP/COMPS01.HTM

    Mam nadzieje, ze mi sie za to nie oberwie ;)
  • avatar
    Nie ma cudów nie da sie zrobić dobrych zdjęć obiektywem o tak gigantycznym rozrzucie ogniskowych do 26 do 560 :) w połączeniu z maciupkim przetwornikiem jedynie 1/2,33 cala (przekątna 1 cm) to efekty bedą słabe owszem na małych fotkach i w dobrych warunkach nie bedzie az to tak dawało po oczach ale wystarczą trudniejsze warunki oświetleniowe większe kontrasty i zaczną sie problemy.
    Z drugiej strony to kompakt za 1200 PLN wiec nie oczekujmy cudów.
    To aparat dla laików fotografi którzy ot czasmi potrzebuje aparatu na wakacje i w tym zastosowaniu bedzie spełniac funkcję.
    Zaloguj się
  • avatar
    Nikt nie zauważył największej wady tego aparatu - on obsługuje tylko karty xD. Czyli wolne, drogi i bez sensu :)

    Sony i Olympus mogliby wreszcie dać sobie spokój z memory stickami, czy xD, a dorzucić złącze na SD.

    Natomiast co do jakości zdjęć - ja mam nikona p80, wiem, że super fotek z niego nie zrobię, ale to co z niego wychodzi to mi wystarczy.

    Do tego nie muszę targać obiektywów, lampy błyskowej i innego sprzętu, który jest do lustra potrzebny. A np w sycylijskim 40-stopniowym upale to każdy gram się liczy :)
  • avatar
    Po co komu zdjecia zrobione w nocy bez flasha ,przeciez to oczywiste ,ze ten aprat od iso 200 juz tak szumi ,ze zepsuje kazda nawet najlepsza scenerie.
    Testowanie kompaktow w nocy poprostu nie ma sensu ,bo zawsze wypadaja conajmniej mizernie jak nie fatalnie.
    Do tego potrzebne jest lustro i conajmniej iso 400-800 (chodz i wiecej tez by bylo na wage zlota).
    Chcesz robic zdjecia noca ,to kup lustrzanke + jakis jasny obiektyw np. f/2.8 lub mniej.
  • avatar
    Alx, Fuji S100FS fajnie wygląda i budzi zaufanie ale obiektyw ma mordercze aberracje chromatyczne, dużo gorsze niż mój stary, dawny Canon G5... Zainteresuj się raczej niemłodym już Panasonic'em FZ50 jeśli interesuje Cię porządny aparat w ten deseń.
  • avatar
    Hehe, Panasonik , to szumy i marne kolory
  • avatar
    To jest obiegowa opinia o Panasonicu. W rzeczywistości ma mniejsze szumy niż inne aparaty z tej półki, w stosunku do których nie formułuje się takich zarzutów. Zresztą szumy na takim poziomie ma każdy kompakt... Różnice w tej klasie są naprawdę niewielkie. Za to obiektyw o jakości tego z FZ50 w lustrzance byłby wart więcej niż dwa FZ50.
    Jeśli ktoś chce małoszumiący aparat przy ISO>100 to tylko lustrzanka.
  • avatar
    Mam wrażenie, że artykuł jest trochę laicki. Autor zrobił kilkaset zdjęć i nie natrafił na trudną sytuację, w której aparat sobie nie radził. Bardzo dziwne...

    1. Szybkie zdjęcia seryjne - niby fajna możliwość ale takim zdjęciom daleko do doskonałości. W najszybszym trybie redukuje rozmiar do 3Mpix i nawet w idealnym świetle ustawia ogromne ISO (moim zdaniem dużo większe niż wymaga tego scena) generując olbrzymi szum i utratę jakości.

    2. Zdjęcia nocne bardzo zaszumione, nawet przy stosunkowo niskim ISO. Włączenie redukcji szumów powoduje, że zdjęcia tracą dużo szczegółów. Wszystkiemu winna prawdopodobnie bardzo mała matryca. Ogromne problemy ma również automatyczny autofocus. Mój wcześniejszy Olympus C5050 5Mpix robił dużo lepsze zdjęcia nocne.

    3. Autofocus często nie ostrzy prawidłowo, a na podglądzie co prawda można powiększyć zdjęcie kilkanaście razy, ale niestety tylko jakąś badziewną prevkę, a nie oryginał zdjęcia. Przez to bardzo trudno ocenić czy zdjęcie wyszło ostre.

    4. Manualne ustawianie ostrości to jakaś porażka, zresztą w moim poprzednim C5050 również. Nie sposób na tym migocącym powiększonym kadrze cokolwiek stwierdzić. W nocy w ogóle nic na nim nie widać. Punkt nieskończoności niestety nie jest na końcu skali tylko trochę wcześniej i wyłapanie go wymaga wprawy.

    PS: Mam cały czas nieoparte wrażenie, że poprzednim aparatem robiłem dużo lepsze zdjęcia. Czyżby "wtórny analfabetyzm fotograficzny" czy po prostu teraz mam gorszy sprzęt?