Na topie

Prey – czarny koń 2017 roku?

Autor:

Szef strefy Gry

więcej artykułów ze strefy:
Gry

Podczas zamkniętego pokazu Prey odbyliśmy krótką, psychodeliczną podróż w głąb króliczej nory. Było warto? Oj tak, bezapelacyjnie. Mocne wrażenia gwarantowane!

  • Prey – czarny koń 2017 roku? | zdjęcie 1

94%

Ocena benchmark.pl

 

Plusy

- klimat, klimat i jeszcze raz klimat!,
- mroczna, świetnie prowadzona, niezwykle intrygująca fabuła,
- różne drogi prowadzące do celów kolejnych zadań,
- drzewko umiejętności z nietypowymi zdolnościami obcych,
- abstrakcyjny arsenał broni,
- doskonałe udźwiękowienie,
- niezła polska wersja językowa (dubbing),
- eksplorowanie stacji Talos-1 daje olbrzymią frajdę,
- stosunkowo wysoki poziom trudności...

Minusy

...który niektórych może nadmiernie frustrować i zniechęcać,
- nierówna oprawa graficzna,
- koncepcja neuromodów i rozwoju postaci mogła być potraktowana nieco oryginalnieje).

A A

Znacie to uczucie gdy coś co do czego nie mieliście wielkich oczekiwań nagle okazuje się tak ogromnym zaskoczeniem, że już chcielibyście to mieć. Nie? No to nowy Prey od Arkane Studios z pewnością je Wam przypomni.

Powiem szczerze, że po tylu perturbacjach nie wierzyłem w ten tytuł. Pamiętam Prey sprzed 11 lat i całkowicie nowa wizja tej serii przedstawiona podczas zeszłorocznego E3 jakoś zupełnie do mnie nie trafiła. Być może dlatego, że twórcy bardzo ostrożnie dzielili się szczegółami dotyczącymi gry. 

I nie tylko ja odniosłem takie wrażenie, bo wracając myślami do początku roku, pamiętam burzę mózgów jaką odbyliśmy w redakcji tworząc listę najgorętszych premier pierwszej połowy 2017 roku. Brak nowego Prey w tym zestawieniu nie był wcale przypadkowy.

Tym większą niespodzianką okazał się jednak zamknięty pokaz gry, na który zostałem zaproszony parę dni temu. Powiem więcej, wystarczyły niecałe 3 godziny spędzone z pecetową wersją gry, by nowy Prey totalnie mną zawładnął. Dawno tak mocno nie czekałem na premierę by dowiedzieć się co będzie dalej.

Na początek Prey ryje beret…

Atmosfera tajemnicy jaka narosła wokół nowej odsłony Prey szybko się rozwiewa. Przynajmniej na tyle by chyba wszyscy wiedzieli już, że naszym bohaterem będzie, w zależności od wyboru gracza, mężczyzna bądź kobieta o imieniu Morgan Yu. Jego charakterystyczne czerwone oko, które mogliśmy podziwiać w pierwszym zwiastunie, to wynik przeprowadzanych na nim eksperymentów.

Miejsce akcji też jest już znane – to stacja kosmiczna Talos 1 korporacji TranStar, która zajmuje się badaniami nad odkrytą rasą obcych - Tyfonów, próbując zaimplementować jej niezwykłe cechy ludziom. Po to właśnie jesteśmy jej potrzebni. No może nie tak do końca, bo wiele rzeczy nie jest w Prey takie jakie początkowo się wydaje.

Prey - stacja kosmiczna TranStar

Pierwszy udostępniony mi fragment gry skupiał się właśnie na samym początku tej historii. Morgan Yu zmierza na badania do ziemskiej siedziby TranStar. Niestety, podczas ostatnich testów coś najwyraźniej idzie nie tak, bo nagle na scenie pojawia dziwny, zmiennokształtny obcy, który zabija lekarzy, a my tracimy świadomość. 

Odzyskawszy ją pozornie znów przeżywamy dokładnie ten sam dzień. Pozornie, bo coś się zmieniło – kobieta naprawiająca w korytarzu elektrykę nie żyje, wszystkie drzwi dokoła są zamknięte, a w powietrzu czuć pewien nieokreślony niepokój. 

Rozbijamy szybę prowadzącą na taras i nagle okazuje się… że to wszystko symulacja. Od tego właśnie momentu rozpoczyna się psychodeliczna podróż w głąb króliczej nory.

Prey - biuro dyrektora

Opustoszałe korytarze stacji, migające światła alarmowe, czające się w mroku mimiki, które przybierają kształty różnych, najbardziej zwykłych przedmiotów, a pośrodku tego nasz bohater uzbrojony jedynie w nieco dziwaczny klucz francuski – trzeba przyznać, że w budowaniu mrocznej, ciężkiej atmosfery ludzie z Arkane Studios są już niemal mistrzami.

Nie przesadzam. O ile pierwsze spotkanie z mimikami zrobiło na mnie takie sobie wrażenie, o tyle dalej, gdzie poznajemy inne, znacznie silniejsze odmiany Tyfonów, w paru miejscach włos zjeżył mi się nie tylko na głowie. Wystarczyło później, że tuż przede mną ze schodów potoczył się kosz na śmieci by już uruchamiał mi się w mózgu tryb „przygotowanie do panicznej ucieczki”.

A już totalny odjazd twórcy zafundowali mi w momencie dotarcia do pierwszego celu gry – biura naszego bohatera. Oglądanie samego siebie tłumaczącego luki w pamięci było niemal tak osobliwym doświadczeniem jak oglądanie po raz pierwszy filmu Total Recall z Arnoldem Schwarzeneggerem.

Już wiem dlaczego Bethesda zdecydowała się udostępnić wersję demonstracyjną gry. Jeśli tylko zakończy się ona w tym właśnie miejscu, a zapewne tak właśnie będzie, to będzie to prawdopodobnie najlepszy magnes na graczy spragnionych niecodziennych emocji.

…a później jest jeszcze ciekawiej

Zamknięte prezentacje mają to do siebie, że nigdy nie zdradza się nam wszystkich szczegółów. Dlatego też na tej niezwykłej rozmowie z samym sobą zakończył się pierwszy udostępniony nam fragment gry. Drugi osadzony był w fabule nieco dalej (i był już w całości w polskiej wersji językowej o czym możecie się przekonać oglądając film z rozgrywki) i skupiał się przede wszystkim na pokazaniu nabywanych przez naszego bohatera umiejętności.

Podobnie jak to miało miejsce we wcześniejszych grach Arkane Studios (czyli serii Dishonored) także i tutaj obdarowano nas drzewkiem zdolności, które poszerzamy wraz ze znajdywaniem Neuromodów czyli specjalnych urządzeń, które poprzez igły wbijające się w oczodół delikwenta (stąd słynne czerwone oko z trailera gry), potrafią dokonać odpowiednich zmian w jego mózgu.

Dzięki tym zabiegom możemy szybko nauczyć się hakowania urządzeń elektronicznych czy też posiąść wiedzę potrzebną do naprawy uszkodzonych skrzynek zasilających , wieżyczek strażniczych albo co tam się jeszcze pod rękę podwinie. I nie byłoby w tym pewnie niczego nadzwyczajnego, gdyby nie jeden szczegół – w pewnym momencie gry neuromody mogą zacząć uczyć nas zdolności obcych.

Prey - zdolności obcych

Zapewne chcielibyście teraz przeczytać o słynnym już wcielaniu się w kubek po kawie. Owszem, w grze jest całe drzewko dotyczące przemiany czyli mimikry naszego bohatera. Niestety w udostępnionym fragmencie można było jedynie posmakować tej zdolności. Przyznam szczerze, że prezentuje się to ciekawie.

Szczególnie, że dzięki przeskakiwaniu pomiędzy przedmiotami można unikać niektórych przeciwników. Oczywiście, da się też pod ich postacią poruszać w świecie gry, ale zwraca to niepotrzebną uwagę. No bo kto widział szurające po podłodze ramię robota medycznego?

Zdolności obcych jest jednak znacznie więcej, ale na ich pełne odkrycie musimy poczekać do premiery Prey. Mnie co prawda udało się odblokować podczas gry 2 z nich, ale poza wspomnianą mimikrą nie widziałem za bardzo efektu wybranego przeze mnie wcześniej uderzenia telepatycznego. 

Prey - zdolności z neuromodów

Za to muszę pochwalić Arkane Studios za swobodę w wyborze drogi do osiągnięcia danego celu. W jednym momencie musiałem zadecydować czy w odkrytym laboratorium badawczym wypuścić ze szklanej klatki więźnia skazanego za pedofilię czy też, zgodnie z „przeznaczeniem” ekstrahować z niego mima. 

Pierwsza opcja mogła dać mi kod do otwarcia arsenału, przynajmniej tyle obiecywał ów biedak. Druga, znacznie ciekawsza, pozwala uzyskać materiały z rozmnożonych w ten sposób mimów. Zgadnijcie co wybrałem?…Może podpowiem – po co komu kod, gdy ma się zdolność mimikry i można wślizgnąć się do zamkniętego pomieszczenia przez malutkie okienko?

Prey - nici snute przez Tyfonów

Byle do maja 

Nie spodziewałem się, że nowy Prey zrobi na mnie takie wrażenie. Oczywiście, ktoś może powiedzieć – „Przecież to Arkane Studios, oni tylko Dishonored potrafią robić”. I coś w tym jest, bo Prey przesiąkł tamtą serią, że czuć ją tu na kilometr. Mimo to jednak opowieść o Morganie Yu ma w sobie pewien magnetyzm. Być może takiego kopa dają grze zmiksowane razem niepokój, groza, strach, mimikrujący obcy i jakaś głęboko skrywana tajemnica.

A być może to podświadome wynajdywanie podobieństw do Half-Life 2, pierwszej wersji filmu Total Recall czy właśnie Dishonored. Trudno powiedzieć. Wiem jedno – chcę zagrać w ten tytuł. Już, teraz, zaraz…

Prey - różne ciekawe lokacje

Ocena wstępna:

  • klimat, klimat i jeszcze raz klimat!
  • mroczna, świetnie prowadzona, niezwykle intrygująca fabuła
  • różne drogi prowadzące do celów kolejnych zadań
  • drzewko umiejętności z nietypowymi zdolnościami obcych
  • abstrakcyjny arsenal broni
  • doskonałe udźwiękowienie
  • niezła polska wersja językowa (dubbing)
     
  • nierówna oprawa graficzna
  • drobne błędy techniczne (które zapewne zostaną wyeliminowane)

94%

Odsłon: 5637 Skomentuj artykuł
Komentarze

13

Udostępnij
  1. Marucins
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2017-04-13 17:14

    Czarny koń?

    DEMO dostaną wyłącznie konsolowcy. A czemu na PCta nie wyjdzie DEMO? Czyżby z góry zakładali że wersje piracka ma posłużyć jako pewnego rodzaju tester?
    CO TO MA BYĆ!? Sami proszą się o biedę.

    Skomentuj

    1. KENJI512
      Oceń komentarz:

      5    

      Opublikowano: 2017-04-13 17:27

      Bo boją się, że wyjdzie słaba optymalizacja na PC...

      Z resztą, konsolowa część graczy kupi wszystko, PC jest bardziej wybredne i wyrafinowane :)

      Skomentuj

      1. Marucins
        Oceń komentarz:

        2    

        Opublikowano: 2017-04-13 17:33

        Zdaje sobie sprawę że może być lipa z optymalizacją - w końcu Bethesda jakiś czas temu jasno powiedziała że nie ma sensu udostępniać recenzji, materiałów czy czegokolwiek co miałoby dac szerszy obraz gry przed premierą. Ci co chcą przekonać się co i jak niech kupią...

        Z drugiej strony skoro konsolowcy kupują co wlezie to po kiego im te DEMO?

        Skomentuj

      2. Maciej Piotrowski
        Oceń komentarz:

        0    

        Opublikowano: 2017-04-13 18:37

        Dodam tylko że pokaz odbywał się na pecetach i to co możecie zobaczyc na filmie z rozgrywki to właśnie ta wersja gry. Nic się tu nie cieło. Nie znam jednak specyfikacji sprzętu na jakim grałem.

        Skomentuj

      3. ALEKS_D_RAVEN
        Oceń komentarz:

        0    

        Opublikowano: 2017-04-13 23:55

        Jeśli potrafili by skopać optymalizację NAWET na cryengine to na serio coś u nich nie tak.

        Skomentuj

    2. Maciej Piotrowski
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-04-13 18:29

      Być może dlatego że więcej im się na konsolach sprzedaje. Pecet może i jest bardziej "wybredny i wyrafinowany" ale nie oszukujmy się, to tez prawdziwy raj dla piratów.

      Inna sprawa, że nie wiadomo czy za jakiś czas demo nie pojawi się na pc

      Skomentuj

      1. Zeneko
        Oceń komentarz:

        0    

        Opublikowano: 2017-04-15 10:36

        Trochę samosprawdzającą się przepowiednia.

        Nie pozwalamy na recenzje gier czy testy przedpremierowe. Dema tez nie wypuścimy to jak mam się dowiedzieć czy warto kupować. Ja nie piracę. Ale DH2 nie kupiłem do dziś. Rewanż za takie podejście.

        Skomentuj

  2. mravel
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2017-04-13 19:09

    Half Life z ulepszeniami :)

    Skomentuj

    1. daniodan
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-04-14 15:20

      po opisie początku mam to samo odczucie :)
      Ale to w sumie dobrze bo HL to klasyk

      Skomentuj

  3. simon5555
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2017-04-13 23:44

    Prey 2 z 2011 (https://www.youtube.com/watch?v=jfHCZAK7p-s&t=119s)

    VS

    Prey z 2017 (https://www.youtube.com/watch?v=yZf6khoZQsc)

    po obejrzeniu nowego trailera mam nieodparte wrażenie że to jakby Doom VS Half Life. Każdego Dooma przechodziłem po kilka razy, Half-Life'y tylko po razie. Sam nie wiem czego oczekuję po tej grze :)

    Skomentuj

    1. Maciej Piotrowski
      Oceń komentarz:

      1    

      Opublikowano: 2017-04-14 08:34

      Ja bardzo miło wspominam i Dooma i Half-Life'a, ale gdybym miał wybierać to chciałbym zagrać w coś co choć trochę klimatem przypomina tego ostatniego.

      Skomentuj

  4. freezoid
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-04-16 19:55

    nie mogę się doczekać możliwości transformacji w filiżankę...

    Skomentuj

    1. Maciej Piotrowski
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-04-16 20:21

      Też byłem bardzo sceptyczny właśnie przez ten kubek na jednym z pierwszych filmów ale o dziwo nowy Prey potrafi to ładnie uzasadnić podczas rozgrywki. Co więcej świetnie wykorzystuje to do zagęszczenia klimatu

      Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!