Gry komputerowe

StarCraft: Heart of the Swarm

z dnia 2013-03-15
Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
65 komentarzy Dyskutuj z nami

Przejaw geniuszu Blizzarda czy odcinanie kuponów od popularnej marki?

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 1

Dla wielu graczy StarCraft 2 było długo oczekiwanym objawieniem. Jakby na to nie patrzeć Blizzard droczył się ze swoimi fanami przez blisko 9 lat, w nieskończoność odraczając zapowiedź kolejnej części tej kultowej serii.  Na koniec zafundował im dwie dość spore terapie szokowe - pierwszą była informacja o podzieleniu "dwójki" na trzy osobne części, drugą - dość kosmiczna cena. Przynajmniej jak na grę wyłącznie pecetową i polskie realia. Pomimo narzekań i utyskiwań w lipcu 2010 roku tj. dniu premiery Wings of Liberty do sklepów popędziła cała masa spragnionych emocji graczy.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 2

Pierwszy epizod olbrzymiej historii o walce Terran, Zergów i Protosów spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem. Niewątpliwie spora w tym zasługa jak zwykle świetnego tryby wieloosobowego, który szybko stał się nową platformą do rozgrywek e-sportowych. Dzięki niej StarCraft 2, niemal 3 lata po swojej premierze nadal pozostaje atrakcyjnym tytułem. Pytanie tylko czy to wystarczy, aby nakłonić jego fanów do zakupu drugiego fabularnego epizodu. Bo choć Heart of Swarm to rasowa kontynuacja wątków z pierwszej części gry należy postrzegać ją jako bardzo rozbudowane DLC. Innymi słowy - bez Wings of Liberty nici z zabawy.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 3

Historia opowiadana w StarCraft 2: Heart of Swarm zaczyna się tam gdzie skończyła się kampania Terran i historia renegata Jima Raynora. Bohaterem "dodatku" jest oczywiście rój Zergów i przewodząca nimi Królowa Ostrzy, a właściwie to co z niej zostało w umyśle odmienionej Sary Karrigan. O dziwo, Blizzardowi po raz kolejny udała się sztuczka stworzenia szalenie intrygującej opowieści, w której wiele rzeczy tylko z pozoru jest oczywiste.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 4

Doskonałym uzupełnieniem fabuły są znakomicie zrealizowane przerywniki filmowe. Blizzard już wielokrotnie pokazał, że w tej materii niewielu potrafi mu dorównać. I nie chodzi tylko o jakość tych filmów, ale też o budowany przez nie niesamowity wręcz klimat. Obserwacja roju i poczynań Kerrigan sprawia dzięki temu olbrzymią przyjemność.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 5

Heart of Swarm błyszczy jednak przede wszystkim w samej rozgrywce. Świetnie przemyślane i niezwykle różnorodne, wieloetapowe misje nie pozwalają oderwać się od monitora. Próżno szukać w nich schematu "wybuduj bazę, wyprodukuj jednostki, zniszcz bazę przeciwnika". Owszem, element tworzenia legowiska roju i dbania o ciągłe dostawy surowców nadal tu występuje, ale jest on jedynie dodatkiem do ściśle określonych zadań, które musimy wykonać.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 6

Co powiecie na zainfekowanie złapanej protoskiej badaczki larwą królowej Zergów i umożliwienie jej powrotu na macierzysty statek w roli konia trojańskiego? Albo na akcje w stylu przejmowania gniazd Zmory, które zdolne są zniszczyć olbrzymie statki Terran chmarą wypuszczonych pocisków? Właśnie dzięki takiej różnorodności śmiem zaryzykować twierdzenie, że misje w nowej odsłonie StarCrafta 2 są dużo lepsze niż te zaserwowane nam w Wings of Liberty.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 7

Skupienie się Zergach przyniosło nie tylko zmianę sposobu rozgrywki, którą widać we wspomnianych wcześniej misjach, ale także drastyczną metamorfozę naszej bazy wypadowej. Statek Hyperion poszedł w odstawkę, a jego miejsce zajął olbrzymi, żyjący organizm - Lewiatan.  To ruchome siedlisko roju należało kiedyś do Królowej Ostrzy. Odmieniona Kerrigan bez trudu przejmuje więc nad nim kontrolę.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 8

Lewiatan nie jest specjalnie rozbudowany. W zasadzie korzystamy tylko z trzech najważniejszych pomieszczeń. Interaktywny "mostek" służy za pomost fabularny pomiędzy misjami. To tu toczymy większość rozmów uzupełniających opowieść i tu też pojawiają się nowi i starzy bohaterowie. Każdą nową konwersację widać tu jak na dłoni.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 9

W pokoju przemian obserwujemy rozwój Kerrigan i wybieramy dla niej kolejne umiejętności. Wraz z pomyślnym wykonaniem zadań pobocznych nasza bohaterka zyskuje dodatkowe punkty poziomu, które pozwalają nam wybrać jedną z dwóch bonusowych umiejętności. Co ciekawe jednak, wybór ten nie jest stały i w każdej chwili możemy go zmienić. Moce Kerrigan opierają się bowiem na rosnącym w niej potencjale psionicznym.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 10

Najciekawszym pomieszczeniem Lewiatana jest bez wątpienia jama ewolucyjna. To tu pojawiają się kolejne gatunki Zergów dostępne w naszym roju. Głównym rezydentem jamy jest Abatur, odrażające stworzenie zajmujące się splataniem sekwencji genowych nie bacząc na ból czy cierpienia obiektów swoich badań. Jak sam przyznaje, kiedyś "pracował" nad Królową Ostrzy.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 11

Dzięki Abaturowi mamy możliwość ustalania mutacji dla poszczególnych gatunków Zergów. Spośród trzech dostępnych, czytelnie opisanych opcji musimy wybrać jedną. Na szczęście i w tym przypadku podjęta przez nas decyzja nie jest ostateczna. Transformacji możemy dokonać pomiędzy misjami, po prostu wchodząc do jamy ewolucyjnej i klikając na wybranego Zerga.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 12

Istnienie Zergów uzależnione jest od umiejętności adaptacji. Dlatego też rasa ta stale ewoluuje. Obserwatorem, a bardzo często i inicjatorem wszelkich istotnych zmian jest wspomniany wcześniej Abatur.  Nie tylko informuje on nas o możliwościach splecenia esencji danego gatunku Zergów z odkrytą właśnie istotą, ale i daje możliwość ich przetestowania w boju. Dostępne co jakiś czas w jamie krótkie misje ewolucyjne pozwalają sprawdzić "w terenie" dwa warianty kolejnej ewolucji danej jednostki. Ułatwia to późniejszy, ostateczny już wybór jednej z nich.  Proste, a jakże świeże rozwiązanie.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 13

Pod względem grafiki StarCraft  2: Heart of Swarm wydaje się nieco ładniejszy niż poprzedni epizod. Zmiany są jednak raczej kosmetyczne i dotyczą drobnych, choć miłych dla oka szczegółów takich jak  światło padające z wizjera hełmu czy efekty tarczy energetycznej. Blizzard wyraźnie próbował wyciągnąć z tego silnika ile sie tylko dało.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 14

Także projekty postaci zostały mocno dopieszczone. W dość sprytny sposób zamaskowano w nich niedociągnięcia poprzez skupienie się na jednym, dwóch świetnie opracowanych elementach. Doskonałym tego przykładem jest nasz pokładowy majsterkowicz genetyczny. Stale ruszający się otwór gębowy Abatura przyciąga wzrok budząc skojarzenia z robakiem- mózgowcem z Żołnierzy Kosmosu.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 15

Choć oprawa graficzna Heart of Swarm jest dobra, trudno porównywać ją do najlepiej wyglądających tytułów. A jednak fakt, iż jest to strategia nie przeszkadza w mocnym zduszeniu wydajności komputera. Na ustawieniach ekstremalnych i rozdzielczości sięgającej 1920x1080px moja maszyna (i7 920@3GHz, 6GB RAM, Radeon  HD 5870) czasami dostawała zadyszki. Zdarzało się to co prawda jedynie przy sterowaniu rojem przekraczających 150 osobników (nie licząc jednostek wroga), ale to i tak dość niepokojące. Szkoda, bo widok takiej masy przelewającej się przez budynki i pojedynczych przeciwników robi naprawdę niesamowite wrażenie. O ile tylko obraz komicznie nie skacze:)

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 16

Za to mocno irytujące są strasznie długie czasy ładowania kolejnych misji. Według informacji jakie pojawiają się wówczas na ekranie w tym czasie gra pobiera jeszcze dodatkowe dane. Warto zauważyć, że wcześniej, podczas uruchamiania  zgłaszała gotowość do zabawy informując  o swojej kompletności i pełnej aktualizacji. Czyżby więc był to kolejny, niezbyt ciekawy DRM?

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 17

Heart of Swarm, podobnie jak poprzednik, dostępny jest w polskiej wersji językowej. W moim osobistym odczuciu prezentuje się ona całkiem nieźle. Nie obeszło się oczywiście od drobnych, nieco irytujących wpadek takich jak choćby niekoniecznie dobrze dobrane głosy. Nie jest przekonany, że skorzystanie w tym przypadku ze znanych lektorów o bardzo charakterystycznym głosie było potrzebne. Powszechnie znany już tembr ich głosu przebija nawet przez nałożone nań filtry.

 

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 18

Wraz z nową kampanią fabularną Blizzard zdecydował się odświeżyć nieco opcje zabawy wieloosobowej. Pierwsze zmiany w rozkładzie menu przyniosły już aktualizacje wprowadzone przed premierą gry. Jednym z ciekawszych elementów jest Salon Gier dający dostęp do olbrzymiej bazy różnorodnych modów i map tworzonych przez samych graczy. Innym równie interesującym dodatkiem wydaje się być tryb szkoleniowy mający przygotować gracza do zabawy w sieci. Oczywiście zmiany dotknęły również i samej rozgrywki, ale tej materii trudno się wypowiadać. Gra cały czas jest poprawiana i wyważana więc na ocenę modyfikacji potyczek sieciowych przyjdzie jeszcze czas.

StarCraft: Heart of the Swarm  | zdjecie 19

Pomimo, że StarCraft 2: Heart of Swarm jest tylko uzupełnieniem poprzedniej gry widać i czuć w nim przebłyski geniuszu Blizzarda. Producent nie zmarnował danego mu czasu przygotowując doskonały dodatek fabularny o znakomicie nakreślonych postaciach, mocno wciągającej fabule i rewelacyjnych misjach. Dla fana StarCrafta 2 to pozycja więcej niż obowiązkowa. Szkoda tylko, że aby ją docenić trzeba posiadać Wings of Liberty.

Grafika: 8/10
Dźwięk: 9/10
Grywalność: 8,5/10
Ocena końcowa trybu kampanii: 8,5/10

marketplace

Komentarze

65
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Heart of Swarm, a nie raczej Heart of the Swarm? Chyba do poprawy - proszę poprawcie mnie jeśli się mylę :)
    Zaloguj się
  • avatar
    Kontynuacja klasyka, nie ważne jaka będzie i tak ją będę miał bo produkuje ją jedna z firm którym można ufać :) .
    Zaloguj się
  • avatar
    kampanii jeszcze nie skończyłem ale to co do tej pory widziałem to GOTY
  • avatar
    W Tesco za 99 zł jak kogoś interesuje
    Zaloguj się
  • avatar
    Zwierzak tyle że HotS jest po 99zł
  • avatar
    Blizzard nadszarpnął swój wizerunek to racja, bo kontynuacja takiego diablo powinna być lepsza. Tak jak ktoś mówił, ludzie będą uważać.
  • avatar
    Oto jak zarobić kilka razy na jednej grze :P podzielić ja np na 3 i opchnąć tłumowi który na wzmiankę samego tytułu już się ślini hehe
    Zaloguj się
  • avatar
    heh recencja od osoby, ktora malo interesuje sie grami od blizza :) kwestia ceny podstawki to byla tylko i wylacznie wpadka LEM-u, ktory ja wydawal :) reszte wyda cd-projekt :) a kwestia silnika...dx 11 ( czyli shadery ustawiles na max ) na kartach serii 5800 to nie w tej grze i juz w zadnej :) zmien shadery na srednie i koniec klopotow :)
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    Powinna być opcja w Starcrafcie2

    WYŁACZ SKRÓTY KLAWISZOWE

    i wszyscy by mieli rozgrywkę sprawiedliwą :)
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    Osobiście jestem fanem SC od czasu pierwszej części (SCI). Zasadniczo to była jedna z pierwszych gier jakie miałem na PC. Faktem jednak pozostaje parę rzeczy. Blizzard próbuje do maksimum wycisnąć kasę z tytułu i mamy właśnie takie zwlekanie i przeciąganie w nieskończoność premiery dodatku (chyba z 4 razy przesuwali premierę). Sam dodatek jest naprawdę wciągający choć niektóre misje w kampanii są dość rozwlekłe. Jednak ważne są plusy. Po pierwsze Blizzard w cenie gry zapewnia doskonały suport. Czasami może to irytować bo updaty idą jak zwariowane. W porównaniu jednak do Orgina czy Steam, Blizzard jest na szczycie. Ci którzy mają MW3 wiedzą o czym mówię - zero reakcji czy to steam czy Activision na zgłoszenia o oszustach. Wiem, że te gry są zupełnie inne ale chodzi o podejście do klienta. Włączając starcrafta mogę być pewien, że mogę zagrać zawsze bez nerwów, że jakiś noob rozwali cała rozgrywkę jakimś cheatem.

    Tak więc kupiłem (i polecam każdemu zakup), bo po pierwsze gra jest świetna, nawiązuje do kultowej gry, którą uwielbiałem oraz Bllizzard dba o jakość usługi za którą zapłaciłem nawet trochę więcej. Tak to już jest że za jakość trzeba płacić. Tak samo kupię trzecią cześć, która pewnie wyjdzie za 3 lata, co trochę dobija.
    Zaloguj się
  • avatar
    Starcraft jest drogi ale zapłacę. Dlaczego. Za małolata zagrywałem się namiętnie w serię c&c, total anihilation itp. stracraft też tam był. Nie ma teraz na rynku tak naprawdę dobrych strategii RTS. Online do mnie nie przemawia, ekonomia też. Dlatego na stracrafta czekam.
    Zaloguj się
  • avatar
    Mam podstawe i dodatek lecz od dnia premiery brak mi czasu na jakąkolwiek rozgrywke :/
  • avatar
    co wy kur*a chcecie od tego biednego Diablo, przecież to jest zajebista gra tylko przez te lata oczekiwań głupi lud zaczął marzyć o jakiejś kosmicznej grze w którą zacznie grać do końca życia chyba, tak mi się przynajmniej wydaje. Blizz po porostu za wcześnie ujawnił Diablo a potem za dużo się z nim bawił przez to oczekiwania były nie ziemskie głupi ludzie myśleli że nagle wszystkim opadnie szczena jak zobaczą Diablo że będzie oh i ah i że wszyscy zaczną męczyć Diablo przez kolejne 10 lat. A to przecież tylko stare dobre Diablo które jest tak samo zajebiste jak D2 tylko lepsze, ale czasy się zmieniły kiedyś to jak nie było w co to się muciło w jedną gierkę dniami i nocami i nie było przebacz a w D2 to już wgl lecz teraz kto normalny będzie męczył jedną gierkę po przejściu raz czy dwa rozumiem można powtórzyć, ale jak się przejdzie to gra staje się już do niczego bez porządnego multi. Gdyby w D3 był jakiś tryb MOBA to na pewno rozkręciło by multi na dobre.
  • avatar
    Wystarczyło by jedno słowo do tego dzieła zwnaego Heart of the Swarm - ZAJEBISTE. Ale jest tu dużo hejterów i trzeba się będzie rozpisać. A wię po pierwsze nikt nie umie robić takich trailerów, cut scenek i przerywników filmowych jak nasz wielki i kochany Blizzard. Te trailery po prostu miażdżą dupe jak się je widzi to można pomyslec że to jakaś Hollywódzka super produkcja tylko że animowana, tyle tylko że Hollywódzkie ścierwo się przy tym chowa i to bez dwóch zdań. W tej grze możemy się poczuć jak w jakimś wielkim filmie w którym każda planeta z misiami to jak kolejna część jakiejś wielkiej sagi czy coś w tym stylu czujemy się jak epickim filmie lecz zamiast się gapić na aktorów to sami decydujemy co i kiedy się wydarzy, zawdzięczamy to oczywiście ciągłym przerywnikom filmowym w których widać że chłopcy z Blizza oglądali je setki razy upiększali i poprawiali aż do perfekcji. Tak więc powiadam wam Blizzard swoim Starcraftem według mnie przyćmił nawet StarWarsy.
    Po drugie cała ta gra to majstersztyk wszystko jest takie zajebiste, idealne, piękne i urzekające, kochany Blizzard zadbał o wszystkie szczegóły różne duperele i pierdzitka, wszystko zapięte na ostatni guzik gra jest po prostu idealnie zaprojektowana i stworzona jak jakieś dzieło szefa kuchni bez kompromisów, ma być po prostu zajebiście i ma miażdżyć dupe (fani wiedzą o co chodzi) Gra jest jak na Blizzardz przystało najeżona takimi drobnymi smaczkami które sprawiają że myślisz (-ja pierd*le jak ktoś na to wpadł i komu wgl chciało się bawić z takimi duperelami) ale tego jest pełno i to wszystko potęguje wrażenie zajebistości całokształtu. Potem ty w domu myślisz jaki tęgi łep musiał pracować nad tym dniami i nocami żeby zapewnić ci taki smaczki i to wszystko właśnie jest piękne w tym że ci ludzie nie robią tego głównie dla zarobku chcą udowodnić innym (firmom - ścierwo - np. EA) że moża zrobić coś zajebistego nie patrząc na najlepszą grafe i nie wiadomo jaką technologie - liczą sie tylko chceci i dobra wola programistów i grafików a jak wiadomo Blizz słynie gównie z dobrych grafików którzy są po prostu artystami tworzą taki dzieła że znów miażdżą mi dupe.
    Sorry ale tak się rozpisałem że się troche pogubiłem i wyszło to bez ładu i składu ale mam to gdzieś.
    Liczę że są jeszcze tacy ludzie w tym kraju którzy to rozumieją i się ze mną
  • avatar
    Ja już kupiłem i kampanie ukończyłem, na razie na łatwym teraz postaram się na normalnym poziomie trudności :D