Tom Clancy’s The Division – chaos w Nowym Jorku Gry

Tom Clancy’s The Division – chaos w Nowym Jorku

opublikowano przez Maciej Piotrowski w dniu 2016-02-02

Skorzystaliśmy z okazji jaką dała weekendowa beta The Division, by sprawdzić ile w tej grze pozostało z pierwszych zapowiedzi. I cóż, nie jest wcale tak źle.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

- świetnie przedstawiony opustoszały Manhattan,; - stosunkowo dużo zabawy w trybie dla pojedynczego gracza,; - nieźle zaprojektowane elementy RPG,; - klimat budowany przez liczne drobne szczegóły,; - miejscami genialnie wyglądające lokacje,; - niezła oprawa audiowizualna,; - planowane dodatki mogą uatrakcyjnić rozgrywkę.

Minusy

- bardzo małe zróżnicowanie rozgrywki,; - ciężko grać razem z osobami na innym poziomie,; - jak na razie niewiele wspólnych aktywności dla grupy graczy,; - mało porywająca i dość przewidywalna historia.

Od pierwszych zapowiedzi na targach E3 w 2013 roku The Division wzbudza niemałe emocje. Szkoda tylko, że to co wówczas pokazano, a co u wielu graczy spowodowało opad szczęki i co najmniej kilkuminutowy ślinotok, z biegiem czasu coraz bardziej się oddalało. Sytuacja do złudzenia przypominała sprawę niesławnego downgrade’u Watch Dogs. Mimo wszystko jednak Ubisoft bardzo się starał by The Division, jeśli nie grafiką, to choć rozgrywką był w stanie oczarować graczy. Stąd rozwijany pomysł Mrocznych Stref (Dark Zones), w których miłośnicy potyczek pvp mogą walczyć ze sobą próbując wydrzeć jeden drugiemu ciężko zarobione pieniądze i co ciekawszy łup. I to właśnie ten element rozgrywki The Division był bez wątpienia największym magnesem weekendowej bety. Przynajmniej taki wniosek nasuwa mi się po tych kilkunastu godzinach spędzonych w becie na każdej z dostępnych platform.

The Division beta - walka w centrum medycznym

The Division beta - opustoszały Nowy Jork

Burzliwy weekend w Nowym Jorku

Nazwijcie mnie geekiem, nerdem bądź nolifem, ale jeśli nadarzyła się okazja to po prostu musiałem przetestować betę zarówno na Xbox One jak i Playstation 4 oraz poczciwym pececie. Nie wszędzie spędziłem tyle samo godzin, ale mniej więcej wiem już na której platformie chciałbym w to grać dalej. I to pomijając już nawet takie oczywistości jak oprawa wizualna, która z wiadomych przyczyn najlepiej prezentuje się na komputerze.

The Division beta - początek zamieci

Niezależnie jednak od platformy wyludniony wskutek epidemii Nowy Jork prezentuje się całkiem okazale. W sieci krążą już zdjęcia porównujące rzeczywiste miejscówki z tymi obecnymi w grze i wygląda na to, że twórcom udało się oddać klimat tego miasta. Oczywiście nie da się nie zauważyć pewnych uproszczeń czy zbyt wolno doczytujących się tekstur, ale coś za coś – już udostępniony fragment mapy Nowego Jorku był całkiem okazały, a jedyne ekrany ładowania pojawiały się w nim w momencie przechodzenia do Dark Zone.

The Division beta - widok z okna na uliczkę

O ile jednak samo miasto błyszczy naprawdę klimatycznymi lokacjami (a efekt ten potęgowany jest jeszcze przez dynamicznie zmieniające się pory dnia i warunki pogodowe) o tyle nie ma w nim za bardzo co robić. Na potrzeby bety dano nam możliwość „skosztowania” wszystkiego po trochu – od misji fabularnej, po różne zadania poboczne. Kłopot w tym, że poza miejscówkami, w których akurat znajduje się nasz cel, nie czekają tu nas żadne większe niespodzianki. Przemierzanie pustych ulic, na których od czasu do czasu pojawiają się ocaleni mieszkańcy bądź po kilku przedstawicieli jednego z gangów, pomimo początkowych zachwytów bardzo szybko nuży. Stąd też mam spore obawy czy twórcom uda się wypełnić te wszystkie zapowiedziane dzielnice ciekawą zawartością. Bo to, że będziemy biegać z miejsca na miejsce i odnajdywać poukrywane tu i ówdzie znajdźki jest niemal pewne. 

The Division beta - zamieć śnieżna

Zamieć na konsolach prezentuje się wyjątkowo klimatycznie

The Division beta - ofiary epidemii

The Division - w pogoni za strzelaniem

Jeśli ktoś spytałby mnie o co chodzi w The Division bez wahania odpowiedziałbym, że o coraz lepszy łup. Wiadomo, tytuł ten aspiruje do miana strzelaniny MMO, w której liczy się stały rozwój postaci i dopływ coraz to nowego arsenału. A jest tu tego całkiem sporo, bo nasz bohater ma na sobie pokaźną ilość sprzętu. Dodatkowo, może też modyfikować bronie dodając do nich celowniki, magazynki, tłumiki i jeszcze kilka innych gadżetów.

Każdy taki element ma oczywiście swoje własne statystyki wpływając w ten czy inny sposób na zachowanie broni. Pod tym względem Ubisoftowi należą się spore brawa, bo faktycznie czuć różnice wynikające z takich przeróbek. Co więcej rosnąca wraz z naszym stopniem doświadczenia ich siła pozwala korzystać z ulubionych pukawek nawet gdy dawno prześcigniemy ich poziom. Szczególnie, że wpływają na nie również zmiany dokonane w naszym „pancerzu”.

The Division beta - arsenał i pancerz

The Division beta - modyfikatory broni

Samo strzelanie nie jest może aż tak satysfakcjonujące jak w Destiny (z którego skąd inąd pochodzi zapewne rozróżnienie kolorów broni – od zwykłych, po „legendy”), ale zakładam, że może to wynikać z ograniczeń bety. Wszak mamy tu jedynie bronie do 8 poziomu. Dużym błędem natomiast jest wręcz absurdalny system celowania z przybliżaniem. Skoro na broni mamy zamontowany celownik optyczny to dlaczego, niezależnie od platformy, musimy wywoływać go naciśnięciem zupełnie niekojarzonego z tym przycisku.

The Division beta - celowanie

W The Division ogromną rolę ogrywa system osłon. Bez niego starcia zupełnie straciłyby polot. Oparty na znanej mechanice pozwala on szybko przemieszczać się od jednej osłony do drugiej i płynnie przechodzić za narożniki. Kuleje tu natomiast mało intuicyjne przeskakiwanie przez przeszkody co widać szczególnie przy trudniejszych starciach. O zapuszczeniu się na skażone terytoria Dark Zone bez opanowania tej sztuki nie ma nawet co wspominać.

The Division beta - system osłon

Krótka historia zezwierzęcenia

Beta The Division bardzo oszczędnie pokazała nam jak będzie wyglądać tryb zabawy w pojedynkę i w kooperacji. Wiemy, że nasza postać poza ujawnionym drzewkiem zdolności posiadać będzie jeszcze możliwość rozwoju talentów i perków. Otrzymamy również większy wpływ na rozbudowę bazy wypadkowej. Niestety, jak dalece będzie to wszystko zależało od naszych wyborów a nie od prostych postępów w fabule gry – o tym przekonamy się dopiero po premierze The Division.

The Division beta - baza

Tak naprawdę jedynym niemal w pełni zaprezentowanym trybem jest wspomniany na wstępie Dark Zone. Ta dość oryginalna wariacja trybu PvP gwarantować ma znacznie większe wyzwania i lepszy łup. Trudno więc dziwić zapałowi z jakim gracze przemierzali te kilka udostępnionych przecznic. Niestety, i tu dawał o sobie znać brak przeciwników, na których można byłoby coś zdobyć. Gdy jednak w końcu uda się zebrać ciekawy ekwipunek wówczas zaczyna się prawdziwa zabawa.

The Division beta - grafitti

Jak zapewne wiecie, przedmioty zdobyte w Dark Zone są skażone i aby je wynieść z tej strefy trzeba wezwać śmigłowiec, a później, gdy zrzuci on linę przyczepić doń swoją zdobycz. To trudne, wręcz szalenie trudne. Dlaczego? Bo inni gracze widzą wezwany transport i mogą zechcieć też z niego skorzystać przy okazji wcześniej siłą wydzierając nasz łup.

The Division beta - wzywanie śmigłowca

Te kilkadziesiąt sekund oczekiwania (z wiadomych względem najczęściej w ukryciu) nieźle pompują adrenalinę. Widok zbliżającej się hordy graczy, którzy wcześniej dopuścili się agresji na innych uczestnikach zabawy (stąd symbole czerwonych trupich główek nad ich postaciami) może przyprawić o palpitacje serca. A wierzcie mi – takich grup na konsolach uświadczyłem naprawdę sporo. O dziwo, na poczciwym piecu było ich znacznie miej (choć tu z kolei zdarzają się oszuści).

The Division beta - kolejka do transportu

Pomijając jednak typowych „playerkillerów”, którzy swoim działaniem narażają się na bycie ściganymi, dużo bardziej niepokojący jest fakt, że tu nawet dotychczasowy kompan, jeśli nie jesteś z nim w oddziale, może sprzedać ci kulkę w plecy. Z bezgranicznego zaufania do innych graczy oczekujących cierpliwie na transport skutecznie wyleczy każdego pierwsza niemiła niespodzianka. Albo któryś z nich nagle zacznie do Ciebie strzelać, albo podłoży bombkę na lądowisku, albo po prostu poczeka, aż wszyscy odłożą swoje fanty na linę, po czym sprzeda im parę kulek by zyskać walutę obowiązującą w Dark Zone.

The Division beta - śmierć w Dark Zone i utrata ekwipunku

I choć przyznam szczerze kilka razy chciałem przez tego typu akcje rzucić myszkę bądź pada w kąt i dać sobie z tym wszystkim spokój cały czas grałem i sam do końca nie wiem dlaczego. Odrobinę nadziei w „ludzką przyzwoitość” odzyskałem, gdy napotkawszy grupę łotrów polujących na innych graczy, będąc już na ich celownikach użyłem emotki poddania się. O dziwo minęli mnie bez jednego strzału, a jeden z nich  zaczął nawet klaskać.

The Division beta - emotki

To jak? Czekamy czy nie czekamy?

Pomimo tych wszystkich zmian jakie zaszły od pierwszych zapowiedzi tej produkcji jej weekendowa beta pokazała wyraźnie, że gra ma naprawdę spory potencjał. Pytanie tylko jak zostanie on wykorzystany. Te kilkanaście godzin spędzonych w dotkniętym epidemią Nowym Jorku pozostawiło mnie z wielkim uczuciem niedosytu. Raz, że mam ochotę na więcej, a dwa – że boje się czy brak kompanów z miejsca mnie nie zdyskwalifikuje. Coś czuje, że bez sprawdzonej grupy znajomych zabawa szybko stanie nudna i powtarzalna. O ewentualnych, samotnych wizytach w Dark Zone raczej trzeba zapomnieć. Mimo to czekam na premierę The Division. Może do tego czasu ktoś wyciągnie do mnie pomocną dłoń. 

A jak Wam się podobała się ta beta? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach

The Division beta - przejścia nie ma

Maciej SłaboszewskiZdaniem redakcyjnego sceptyka
Maciej Słaboszewski

Plądrowanie zrujnowanego Manhattanu dawno nie było tak przyjemne i choć The Division w wersji beta do ideału trochę jeszcze brakuje, to grało mi się całkiem przyjemnie. Nie oznacza to jednak, że obeszło się bez pewnych problemów. Ponownie bowiem dostaliśmy do rąk grę, która znacznie lepiej wyglądała w licznych zapowiedziach niż w rzeczywistości. Widać wyraźny "downgrade" jeśli chodzi o grafikę. Mniejszą ilość źródeł światła, nierówne tekstury, przenikanie obiektów przez siebie i wiele innych pomniejszych błędów. Część z nich zapewne zostanie zaadresowana w pełnej wersji gry, ale mimo wszystko, jeśli chodzi o oprawę wizualną to czuję się "oszukany" do pewnego stopnia przez twórców. Trudno obecnie również jednoznacznie wypowiedzieć się na temat optymalizacji produkcji, sprawdzimy ten aspekt dokładnie przy okazji testów wydajności. Wracając jednak do samej rozgrywki, jak już wspomniałem The Division nie zawodzi, jednak tylko przy założeniu, że gramy w trybie zabawy wieloosobowej. Standardowe misje dla jednego gracza sprawiają wrażenie bardzo powtarzalnych, IQ komputerowych przeciwników z pewnością nie przekracza 30. Wydaje się więc, że PvE wymaga jeszcze sporo pracy. Reasumując The Division z pewnością ma potencjał, aby by być czymś więcej niż tylko kolejną "strzelanką", o której po tygodniu zabawy zapomnimy. Duża pula elementów MMO (bo do tego gatunku teoretycznie gra się zalicza) daje nadzieję, że przed nami prawdziwa uczta, która zapewni dobrze ponad 100 godzin zabawy. Czy tak się stanie? Przekonamy się już na początku marca.

Wstępna ocena:

  • nieźle odwzorowany Nowy Jork
  • niezwykle klimatyczne lokacje
  • spory arsenał broni i dodatków
  • całkiem satysfakcjonująca mechanika walki
  • pompujące adrenalinę akcje w Dark Zone
  • przyzwoita oprawa wizualna
     
  • zbyt mało zawartości (niewielka różnorodność misji i przeciwników)
  • niemal zupełny brak zdarzeń losowych podczas biegania od misji do misji
  • pytanie o sens zabawy w pojedynkę

82%

marketplace

Komentarze

14
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Na The Division czekałem 3 lata - jak większość, ale bacznie śledziłem każdy news i szczerze...jestem trochę zawiedziony.
    Gra wygląda ładnie, ale nie tak jak prezentowano ją na targam E3 - to już wiadomo. System Rogue jest trochę kulawy - licznik, który dodaje czas za każdym razem gdy oddamy ogień jest absurdalny. Doszło więc do tego, że ludzie zabijali przeciwników - 1, 2, 3, 4 i wychodzili poza strefę gry by wrócić do Safe Room'a, odczekać karę i przytulić DZ Founds.
    Do tego dochodzą bugi - jak niewidzialność. Dzięki Bogu kończy się ammo, więc sieczka nie trwa wiecznie, ale i tak jest to dość deprymujące kiedy padasz go godzinie gry i dropisz większość uzbieranych funduszy. System osłon jest...fajny, ale czasem denerwujący. AI to faktycznie kilka linijek kodu, co zresztą widać. Mała ilość NPC, mała ilość zadań i dochodzimy do miejsca, w którym gracze (z nudów) będą camp'ić, szukać glitchy czy bugów, których z pewnością nie będą chcieli zgłaszać, tylko wykorzystywać na swoją korzyść.

    Do tego dochodzi absurdalny system przechowywania wszystkich statystyk po stronie klienta gry - na dyskach graczy, i to bez sprawdzenie ich przez server.
    Jest 2016 rok, a developerzy po 3 latach pracy skopali to, co stanowi przecież podstawę strzelanki. Wątpię byśmy doczekali się łatki jeszcze przed premierą, a więc PVP będzie przypominał loterię - "trafię na cheater'a czy też nie?". Wiem, że Ubi liczy na dodatkowe szyfrowanie z Denuvo, ale...jeśli kod bazowy jest tak dziecinnie napisany, to co z resztą gry?

    BETA miała swoje uroki, ale przyćmiewają je wszechobecne niedoróbki, które - daj Bóg, uda się developerom usunąć, ale biorąc pod uwagę, że BETA to tylko skromny ułamek całej gry, gdzie w finalnej wersji pojawi się system Perk'ów, więcej Skill'i, system Crafting'u i jeszcze kilka innych rzeczy, to sądzę, że mam mocne podstawy do martwienia się o balans i czy skupianie się na kilku aspektach gry nie odbije się na całej reszcie. 3 lata minęły, został miesiąc i wątpię by wszystko udało im się przetestować i przygotować do premiery.

    Odczekam 2-3 miesiące po premierze. Zobaczę czym to pachnie - może kupię, a może tylko obejrzę stream'y i oszczędzę sobie nerwów :)
  • avatar
    https://www.youtube.com/watch?v=TQ_CVehZ3EE

    Już niektórzy gracze zhakowali grę - nie ma szans żeby wyrobili się z tym do marca. Poza tym w porównaniu z tym co było na E3 widać, że gra zaliczała niezły downgrade (pewnie powtórzy się historia z Watch Dogs).

    A i jeszcze należy wspomnieć o już zapowiedzianych dlc z kolejnymi dzielnicami .......... Już chyba lepiej kupić sobie Destiny: The Taken King - Legendary Edition. :/
  • avatar
    Kolejna gra z nowej fali gier które są super na chwile lub ok jak masz paczke zgranych przyjaciół żeby grindować.

    W serii były już
    - Titanfall - ktoś w to jeszcze gra?
    - Evolve - jak wyżej
    - Battlefront - super gdyby nie równie super mała zawartość
    - Destiny - GRIIIIIIND ze znajomymi.
    Zaloguj się
  • avatar
    Wydaje mi się że gra może być ciekawa tylko jeśli mamy jakąś zgraną ekipę a tak to ... bez sensu
  • avatar
    Niestety podobnie jak Siege chciwosc Ubisoftu potrafi wszsytko spier...

    Beta jest bardzo pusta, niektore NPC dostaja kilka strzalow w glowe ze snajperki - to ma byc gra Tom Clancy?

    Z RS:Siege przynajmniej beta wygladala fajnie. Z Division niestety jest zle od poczatku.
    Zaloguj się
  • avatar
    nie wiem czy jest sens kupować te gre, po pierwsze cena ponad 150zł, po drugie ta gra chyba będzie nastawiona na kooperację, szczególnie multi, jakoś mam mieszane uczucia w porównaniu do tego co zobaczyłem 3 lata temu, sam nie wiem
  • avatar
    Mam nadzieję, że będzie bardziej rozwinięty tryb PVE bo Dark Zony to dla mnie porażka. Po kilku kilach przy linie odechciewa się grać. A koleś który mnie resnął a potem sprzedał serie w plecy to już w ogóle nie wiem co to było. Nie uśmiecha mi się granie i farmienie w DZ aby przy linie odebrali mi moje itemki. Inna sprawa to system obrażeń, wystarczył jeden hit w przeciwnika i już dostawało się czaszkę i każdy bezkarnie może cie zabić. Kolesie włażą pod lufe specjalnie a potem cie wykańczają. Coś czuje ze będzie tyle cziterów że ludzie szybko sobie odpuszczą te Dark Zony. Więc jak nie będzie porządnego PVE to nie ma co w to grać.
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    Otoczenia zasłane śmieciami. Które tylko zalegają.
    Ubi nawet nie wpadło że na losowych miejscach mogło coś ciekawego ukryć. Coś co nie będzie widoczne na mapie ale dopiero jak podejdziemy bardzo blisko.
  • avatar
    Kwintesencją tego artykułu dla mnie jest te kilka zdań, serio: "..I choć przyznam szczerze kilka razy chciałem przez tego typu akcje rzucić myszkę bądź pada w kąt i dać sobie z tym wszystkim spokój cały czas grałem i sam do końca nie wiem dlaczego. Odrobinę nadziei w „ludzką przyzwoitość” odzyskałem, gdy napotkawszy grupę łotrów polujących na innych graczy, będąc już na ich celownikach użyłem emotki poddania się. O dziwo minęli mnie bez jednego strzału, a jeden z nich zaczął nawet klaskać...".