American, United i Delta blokują przewóz robotów humanoidalnych

American Airlines, United Airlines i Delta Air Lines nie pozwalają już zabierać na pokład humanoidalnych robotów. Przewoźnicy tłumaczą decyzję przede wszystkim kwestiami bezpieczeństwa związanymi z dużymi akumulatorami oraz potencjalnym dyskomfortem innych pasażerów.
SHANGHAI, CHINA - AUGUST 12: A humanoid robot with a bright orange chest and a black helmet is displayed at the 2026 Fourth Shanghai Embodied Intelligence Robot Industry Exhibition on August 12, 2026 in Shanghai, China. The 2026 China General Artificial Intelligence Industry Conference and Exhibition features advancements in AI and robotics technologies. (Photo by Shi Ying/VCG via Getty Images)Robot humanoidalny
Źródło zdjęć: © GETTY | VCG
Radosław Kosarzycki

American Airlines wprowadziła zasady, które wykluczają transport robotów przypominających człowieka lub zwierzę — zarówno w kabinie pasażerskiej, jak i w bagażu rejestrowanym. Informacja o zmianie miała zostać przekazana pracownikom wewnętrznym komunikatem. Nowe podejście obejmuje nie tylko podróżnych, ale również personel linii i obowiązuje niezależnie od tego, czy robot miałby wykupione osobne miejsce.

Decyzja American Airlines wpisuje się w trend, bo podobne ograniczenia wcześniej przyjęły już United Airlines oraz Delta Air Lines. Zakaz ma obowiązywać także w Southwest Airlines. W tle zmian stoi rosnąca obawa o zagrożenia, jakie mogą stwarzać pojemne baterie litowo-jonowe wykorzystywane w tego typu urządzeniach.

Akumulatory montowane w humanoidalnych robotach mogą mieć pojemność od 800 Wh do 2 500 Wh. Tak duże źródła zasilania wiążą się z ryzykiem samozapłonu, a w konsekwencji pożaru albo pojawienia się gęstego, intensywnego dymu na pokładzie. Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) wskazuje, że w okresie od marca do lipca tego roku odnotowano ponad 750 incydentów związanych z bateriami litowo-jonowymi — m.in. w e-papierosach, telefonach oraz laptopach.


WIDEO
Nagrał zaćmienie Słońca. Niesamowity widok z balkonu w Warszawie


W przypadku niewielkiej elektroniki załoga ma możliwość relatywnie szybkiego zabezpieczenia urządzenia, np. poprzez odizolowanie go w specjalnym worku ochronnym. Przy robocie wyposażonym w dużą baterię taki manewr nie jest już prosty ani bezpieczny. To właśnie dlatego obecność humanoidalnego robota w samolocie ma oznaczać podwyższone ryzyko — nie tylko dla bagażu i wyposażenia, ale przede wszystkim dla wszystkich osób na pokładzie.

Linie lotnicze zwracają uwagę także na aspekt psychologiczny: humanoidalne oraz zwierzęcopodobne roboty mogą wywoływać niepokój lub dyskomfort u współpasażerów. Przewoźnicy podkreślają, że takie urządzenia nie są traktowane jako sprzęt zapewniający wsparcie emocjonalne, więc nie mogą korzystać z wyjątków przewidzianych dla tego typu potrzeb. W praktyce ma to domknąć potencjalne "furtki" pozwalające właścicielom próbować przewozić roboty na szczególnych zasadach.

Za punkt zwrotny uznaje się zdarzenie z udziałem robota o imieniu Stewie, którego na pokład zabrał właściciel firmy The Robot Studio z Dallas. Po nagłośnieniu tej sytuacji podejście przewoźników miało zostać zaostrzone. Jednocześnie część ekspertów zakłada, że rozwój technologii AI oraz oczekiwania pasażerów mogą w przyszłości doprowadzić do wypracowania bardziej elastycznych zasad dotyczących transportu robotów.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE