BepiColombo wchodzi na orbitę Merkurego. Kluczowy etap po 8 latach lotu

Misja BepiColombo, realizowana wspólnie przez ESA i JAXA, zbliża się do najważniejszego momentu od startu. 3 września ma dojść do odłączenia modułu transportowego Mercury Transfer Module (MTM), który dotąd odpowiadał za napęd i zasilanie w trakcie podróży do Merkurego.
Sonda BepiColomboSonda BepiColombo
Źródło zdjęć: © ESA
Radosław Kosarzycki

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

BepiColombo to jedna z najbardziej złożonych wypraw badawczych w okolice Słońca. Po ośmiu latach lotu zestaw dociera do Merkurego, a zaplanowane na 3 września odłączenie MTM zamyka etap międzyplanetarnego "transportu" i otwiera drogę do działań stricte orbitalnych przy najbliższej Słońcu planecie.

W tej misji nie chodzi o pojedynczą sondę — do Merkurego wysłano dwa odrębne orbitery, które wkrótce mają rozpocząć własne programy badawcze. Europejski Mercury Planetary Orbiter (MPO) przygotowany przez ESA oraz Mercury Magnetospheric Orbiter Mio obsługiwany przez JAXA zapewnią jednoczesne obserwacje z dwóch perspektyw. To oznacza, że po raz pierwszy dwa statki kosmiczne będą równolegle okrążać Merkurego i zbierać dane o różnych elementach jego środowiska.

Zespół naukowy zakłada wyraźny podział ról między orbiterami. MPO ma badać przede wszystkim powierzchnię i wnętrze planety, natomiast Mio będzie skupiał się na magnetosferze oraz na tym, jak wiatr słoneczny oddziałuje na Merkurego. Ważnym narzędziem na pokładzie MPO jest instrument MIXS, który ma wykrywać minerały świecące w promieniach rentgenowskich pod wpływem rentgenowskiego promieniowania Słońca. Pozwoli to opracować szczegółową mapę składu chemicznego powierzchni.


DLA CIEBIE
Samsung - przegląd oferty lodówek


Badacze liczą, że zebrane pomiary przełożą się na globalne mapy Merkurego w zakresie promieniowania rentgenowskiego, a także na zdjęcia o wysokiej rozdzielczości kluczowych form terenu. W centrum zainteresowania znajdą się m.in. struktury wulkaniczne, kratery uderzeniowe oraz tzw. "hollows" — nietypowe obiekty, które od dawna przyciągają uwagę planetologów. Instrumenty mają też analizować emisję promieniowania rentgenowskiego po stronie nieoświetlonej, co — jak pokazały obserwacje misji MESSENGER — może wiązać się z opadaniem elektronów z przestrzeni międzyplanetarnej.

Wejście na docelową orbitę obu orbiterów zaplanowano na 21 listopada. Na początku będą jeszcze pracować jako połączony zestaw, a oddzielenie Mio od MPO ma nastąpić kilka tygodni później. Po zakończeniu sekwencji manewrów — około 10 marca 2027 r. — MPO ma osiągnąć pełną gotowość do prowadzenia zaawansowanych obserwacji naukowych. Ten etap ma potrwać do wiosny kolejnego roku.

Dotarcie do planety tak bliskiej Słońcu wymaga skomplikowanej nawigacji i precyzyjnego "wytracania" prędkości. Podczas podróży BepiColombo wykonała dziewięć przelotów w pobliżu planet, w tym sześć w pobliżu samego Merkurego, by stopniowo hamować. Kluczowe znaczenie miały manewry asysty grawitacyjnej — rozwiązanie kojarzone z Giuseppe "Bepi" Colombo — dzięki którym możliwe było osiągnięcie celu mimo ekstremalnych warunków panujących w sąsiedztwie Słońca.

W projekcie mocno wybrzmiewa też znaczenie współpracy międzynarodowej. Setki ekspertów z Europy i Japonii miały wspólnie doprowadzić do powstania konstrukcji zdolnych do wieloletniej pracy w wyjątkowo nieprzyjaznym środowisku, tak blisko Słońca. Profesor Emma Bunce zwracała uwagę, że warto uświadomić sobie, jak długie i wymagające są przygotowania — mówiła, że budowa instrumentu na taką misję trwa 15 lat, a dostosowanie go do ekstremalnych warunków cieplnych oraz ogrom pracy wielu osób składają się na ten wspólny sukces.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE