Malezyjski port lotniczy w Kuala Lumpur odnotował nietypową serię zdarzeń: dwa kolejne loty Singapore Airlines o tym samym numerze, realizowane Boeingami 737 MAX 8, zakończyły się bardzo podobną usterką na etapie lądowania. Za każdym razem uszkodzeniu uległy jednocześnie dwie opony w podwoziu, uruchomiono procedury bezpieczeństwa, a ruch na lotnisku został wyraźnie utrudniony.
Pierwsza awaria dotyczyła samolotu o rejestracji 9V-MBA, który wykonywał rejs SQ114 na trasie Singapur – Kuala Lumpur. W trakcie dobiegu po przyziemieniu poważnie uszkodziły się oba koła podwozia głównego. Na pokładzie było 147 pasażerów i ośmiu członków załogi. Podróżnych ewakuowano, a następnie autobusami przewieziono do terminala. Równolegle służby techniczne usuwały maszynę z pasa oraz sprzątały pozostałości po awarii, aby nie dopuścić do dalszych zniszczeń infrastruktury lotniskowej.
Zaledwie następnego dnia doszło do sytuacji niemal bliźniaczej — ponownie chodziło o rejs SQ114, obsługiwany tym samym typem samolotu. Powtórzenie się problemu w tym samym miejscu i przy podobnych okolicznościach zwróciło uwagę zarówno pasażerów, jak i personelu oraz obserwatorów rynku lotniczego. Jak podkreślano, takie "zdublowane" zdarzenia należą do rzadkości nawet na lotniskach, które obsługują ogromną liczbę operacji każdego dnia.
WIDEOŚwiatła gasną w samolocie przed lądowaniem? Tak ma być
Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem lotniczym wskazują, że samo podwójne pęknięcie opon w dużym samolocie pasażerskim jest zdarzeniem nieczęstym. Jeden z analityków cytowanych w mediach oceniał wprost: "Podwójne pęknięcie opon w dużym samolocie pasażerskim to zjawisko wyjątkowe. Jeśli występuje na tym samym locie, tym samym typem maszyny i na tym samym lotnisku dwa dni z rzędu, to przeczy statystycznym prawdopodobieństwom".
Singapore Airlines potwierdziły oba incydenty w komunikatach i przeprosiły pasażerów za utrudnienia. Przewoźnik przekazał, że kwestie bezpieczeństwa pozostają dla niego kluczowe, a organizacja lotów powrotnych do Singapuru została zakłócona — część rejsów była opóźniona lub odwołana ze względu na konieczność podstawienia innych samolotów.
Sprawą zajęły się instytucje z obu krajów: Urząd Lotnictwa Cywilnego Singapuru, malezyjski Urząd ds. Badania Wypadków Lotniczych oraz zespoły inżynieryjne linii. Śledczy i specjaliści mają sprawdzić m.in. okoliczności lądowań oraz stan techniczny maszyn, by ocenić, czy doszło do powtarzalnej usterki wymagającej szerszych działań, czy też był to wyjątkowy splot okoliczności.