Firma Google zainwestuje ponad miliard dolarów (a niektóre źródła mówią nawet o kwotach sięgających 3 miliardów) w inicjatywę mającą rozszerzyć zasięg Internetu tak, by sygnał docierał także do tych rejonów świata, w których wciąż próżno go szukać. W tym celu, jak donosi internetowy serwis Wall Street Journal, gigant umieści 180 małych satelitów o wysokiej wydajności na orbicie Ziemi, ale na niższych wysokościach niż te tradycyjne. Szczegóły techniczne urządzeń pozostają niestety wielką niewiadomą.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Choć koszt całej inicjatywy jest naprawdę spory, specjaliści sugerują, że satelity szybko mogą jednak zacząć na siebie zarabiać. Szerszy dostęp do sieci, poza – tu cytat rzeczniczki prasowej Google – „znaczącą poprawą ludzkiego życia”, oznacza bowiem także zwiększenie liczby osób, którym wyświetlane będą reklamy, a nie jest żadną tajemnicą, że to one są jednym z największych czynników napędzających gospodarkę giganta z Mountain View. Warto też dodać, że na pokładzie firmy Google pojawili się ostatnio dwaj specjaliści z branży satelitów komunikacyjnych – Brian Holtz oraz Dave Bettinger.
O to, kto dostarczy Internet do krajów, które wciąż pozostają „offline”, walka toczy się już od dłuższego czasu. To także nie pierwszy pomysł samego Google – wcześniej firma eksperymentowała z balonami, które jednak mają pewne ograniczenia. Również Facebook czyni poważne kroki w tym kierunku – właściciel najpopularniejszego portalu społecznościowego na świecie miał już testować pod tym kątem drony, satelity i lasery. Co tu dużo mówić – stawka jest ogromna.
Źródło: TheNextWeb, Engadget, WSJ