Sun sponsoruje sporą część developerów OpenOffice, jednak ich liczba spada, między innymi z powodu problemów finansowych koncernu w ostatnich miesiącach. Również Novell ma swoich inżynierów pracujących nad OO, ale jest to kropla w morzu potrzeb. Kod źródłowy pakietu jest w dodatku w dużym stopniu kontrolowany przez Suna, który ogranicza pole działania developerów, a dodatkowo próbuje za pośrednictwem OpenOffice reklamować swoją technologię Java (niektóre funkcje pakietu wymagają jej do działania). Zdaniem Meeksa jest to chora sytuacja, która powstrzymuje wprowadzanie poważnych zmian w OO.
Teoria ta wydaje się potwierdzać w praktyce. Powolny rozwój pakietu widać chociażby na przykładzie najnowszej wersji 3.0, która oprócz możliwości importowania dokumentów Microsoft Office 2007 nie może pochwalić się zbyt dużą liczbą nowych funkcji w stosunku do OpenOffice 2.4. Oprogramowanie wciąż działa dość wolno, ma problemy z konwersją większości co bardziej rozbudowanych dokumentów i makr Microsoft Office, a wykresy generowane przez program Calc są mało atrakcyjne graficznie – to tylko niektóre z najważniejszych bolączek pakietu.
Aby poprawić sytuację, Meeks proponuje aby Sun zmniejszył swoją kontrolę nad pakietem i pozwolił innych firmom oraz niezależnym developerom na łatwiejsze wprowadzanie własnych pomysłów i rozwiązań. W obecnej sytuacji OpenOffice nie ma bowiem szans na uzyskanie statusu świetnego pakietu, którego użytkownicy będą używać nie tylko dlatego, że jest darmowy, ale również dlatego, że jest dobry.
Pełna treść bloga Michalea Meeksa (po angielsku) znajduje się tutaj.