Obiekt oznaczony jako 152637 (1997 NC1) został wypatrzony w 1997 r. podczas programu NEAT realizowanego przez NASA. To planetoida z grupy Atenów, a więc poruszająca się po orbicie przecinającej tor Ziemi; w swoim ruchu zbliża się również do Wenus. Podczas nadchodzącego przelotu ma znaleźć się w odległości ok. 0,01715 jednostki astronomicznej, czyli mniej więcej 2,57 mln kilometrów — to dystans przekraczający sześć średnich odległości Ziemia–Księżyc.
Trajektoria 1997 NC1 od lat pozostaje pod ścisłą kontrolą, a kolejne wyliczenia pozwalają precyzyjnie określać jej położenie. Z dostępnych analiz wynika, że planetoida nie stanowi zagrożenia: nie wejdzie na kurs kolizyjny ani podczas czerwcowego przelotu, ani w dającej się przewidzieć przyszłości.
Choć tor lotu jest dobrze opisany, w przypadku wielkości obiektu nadal pozostaje sporo niepewności. Wynika to z tego, że wiele obserwacji opiera się na analizie światła słonecznego odbitego od powierzchni planetoidy: ciemniejsze ciało odbija go mniej, przez co może wyglądać na mniejsze niż jest w rzeczywistości, natomiast jaśniejsze — odwrotnie.
WIDEOMisja Artemis 3 już w 2027 roku. NASA przedstawia harmonogram
Obecne szacunki mówią, że 1997 NC1 może mieć nawet do 1,5 km średnicy, ale NASA zapowiada dodatkowe pomiary w czasie najbliższego zbliżenia. Do badań ma zostać użyty Goldstone Solar System Radar, który pozwoli dokładniej określić m.in. rozmiar, klasę widmową oraz jasność optyczną. NASA zwraca uwagę, że "absolutna jasność 17,9 sugeruje średnicę w granicach 900 metrów, ale w przypadku ciemnego typu B może ona sięgać nawet 1,5 km" — i to właśnie takie rozbieżności mają zostać wyjaśnione.
Astronomowie podkreślają, że przeloty dużych planetoid w pobliżu naszej planety należą do rzadkości — podobna okazja trafia się przeciętnie raz na dekadę. Poprzednim razem większy obiekt przeleciał bliżej Ziemi w styczniu 2022 r., gdy 1994 PC1 minęła nas w odległości 0,0133 jednostki astronomicznej, czyli około pięciu dystansów księżycowych.
Czerwcowe zbliżenie ma być dostępne dla obserwatorów-amatorów — w kulminacji jasność planetoidy ma wynieść około 10 magnitudo, co oznacza, że przy sprzyjających warunkach wystarczy lornetka (choć teleskop ułatwi śledzenie). Najkorzystniej sytuację wykorzystają obserwatorzy z półkuli północnej, gdy 1997 NC1 będzie się do nas zbliżać. Na półkuli południowej łatwiej będzie ją zobaczyć w fazie, gdy zacznie się już oddalać.