Najciekawsze gry na podstawie filmów

Zebraliśmy 20 najciekawszych tytułów. Wśród nich: Enter The Matrix, Spider-Man, Chronicles of Riddick czy też Ace Ventura! Zobacz, jakie gry opracowane na podstawie filmów można uznać za udane.

Z ekranu wielkiego na mały

Image

Kiedy debatowaliśmy w redakcyjnych szeregach nad korelacją gier i filmów byliśmy zadziwiająco zgodni - powinny trzymać się od siebie jak najdalej, bo ani w jedną, ani drugą stronę konwersje po prostu nie wychodzą. Ale potem przyjrzeliśmy się dokładnie kilkudziesięciu tytułom... i jednak wcale nie jest źle. Oto dwudziestka tych - przynajmniej według nas - najciekawszych.

Z oczywistych względów pominęliśmy wiele produkcji "promocyjnych". Obecnie niemal standardem jest, że do każdego głośniejszego filmu tworzy się grę. Ich jakość jest niestety niezby wysoka, a cel mają tylko jeden - zarabianie pieniędzy. Ale na przestrzeni lat zdarzały się produkcje ambitne. Nie zawsze udane, ale twórcom chodziło o coś więcej niż powiększanie zasobów portfela - i takie gry dziś chcemy pokazać (lub przypomnieć).

Wykluczaliśmy też produkcje, które wprawdzie z kinem mają nieco wspólnego, ale raczej to nie srebrny ekran posłużył za inspirację do ich stworzenia - najlepszym przykładem jest rodzimy Wiedźmin. Nie zmieściły się również gry powstałe na motywach seriali - uznaliśmy, że to temat zbyt odległy i nie należy ich łączyć. Zresztą tych póki co jest na lekarstwo, a wydany jakiś czas temu Lost: Via Domus wskazywał jasno, że i im nie obcy jest przede wszystkim aspekt promocyjny.

A więc ruszajmy! Usiądźcie wygodnie, zaopatrzcie się w obowiązkowy przy lekturze tego artykułu popcorn i koniecznie w komentarzach wpisujcie swoje przemyślenia na temat opisanych gier. A jeśli tylko jakiś inny znakomity tytuł przyjdzie wam do głowy - koniecznie o nim napiszcie, być może pominęliśmy go przypadkiem, a być może niesłusznie!

PS Filmy inspirowane grami to materiał na zupełnie nowy artykuł. Starajcie się nie mylić tych dwóch pojęć. ;-)

Reservoir Dogs

Image

Kinowy debiut Quentina Tarantino miał miejsce w 1993 roku, kiedy to właśnie Wściekłe Psy znalazły się na dużym ekranie. Film opowiadał historię najemnych gangsterów, którzy - co chyba najbardziej zapadało w pamięci - mieli pseudonimy pochodzące od nazw kolorów. W typowym dla Tarantino stylu (reżyser zagrał zresztą również rolę Pana Brązowego) było bardzo krwawo i brutalnie.

W 2006 roku za sprawą Eidosu do spółki z mało znanym studiem Volatile Games (kilka dni temu, pod koniec kwietnia, wydali swoją drugą dopiero grę - Dead to Rights - Retribution) w wersji na PC, PS2 oraz Xbox ukazała się strzelanka w konwencji TPP, oparta na mechanizmach rozgrywki znanych z GTA, Total Overdose czy Scarface. Oczywiście fabularnie produkcja ściśle nawiązywała do dziełaTarantino.

Ostateczny efekt był bardzo średni i chyba tylko fani filmu mogli poświęcić komputerowym Reservoir Dogs nieco więcej czasu. I zapewne tego nie żałowali, bo twórcy pozwolili sobie na rozwinięcie kinowego scenariusza głównie o momenty, o których w filmie jedynie wspominano. Było krwawo, nie zabrakło też charakterystycznego ciętego języka. A obecność znakomitej ścieżki dźwiękowej, która 13 lat wcześniej oczarowała wszystkich widzów, tylko dodawała tej produkcji uroku. Dla samego klimatu warto było pokusić się o zakup!

Ciekawostka: Do filmu tytułem nawiązywała pewna polska, niezbyt dobra gra - Rezerwowe Psy.

Enter The Matrix

Image

Film Matrix w 2000 roku oczarował każdego. Towarzysząca nam wówczas "milenijna panika" i wciąż jeszcze spora obawa przed komputeryzacją społeczeństwa sprawiła, że mocno filozoficzny film akcji ze znakomitymi, rewolucjonizującymi kino efektami specjalnymi, sprawiły że pierwsza część była prawdziwym hitem. 3 lata później ukazały się dwie kolejne części z całej trylogii i tak oto historia bohaterskiego Neo została zamknięta.

W tym samym 2003 roku za sprawą Shiny Entertainment (między innymi autorów Messiah) ukazała się gra Enter the Matrix, która nie nawiązywała bezpośrednio do fabuły filmowej. O nie, to było dużo lepsze - stanowiła jej uzupełnienie. Założeniem twórców było to, by fan Matriksa "pełen obraz sytuacji" zyskiwał dopiero po zapoznaniu się z wszystkimi filmami, grą, a także kilkoma innymi dodatkami wykreowanymi na licencji jego twórców.

Dlatego bohaterami EtM byli Ghost i Niobe, bohaterowie, którzy w filmie odgrywali role wyłącznie epizodyczne. Nie mieli jednak powodów czuć się gorsi od  Trinity czy Neo, bo ich umiejętności były naprawdę imponujące. EtM ganiono za kiepską grafikę, a dziś niektórym zdarza się patrzeć na całą grę nawet z pogardą, ale to niesprawiedliwe. Prawdą jest bowiem, że była to jedna z lepszych gier akcji w tamtym okresie, a elementy bijatyki, bullet time i matriksowska atmosfera wyciekały z każdej sekundy spędzonej przy tej produkcji.

Ciekawostka: W 2005 roku Shiny wydało jeszcze jedną grę na temat Matriksa - Path of Neo, ale co do bardzo niskiej jakości tej produkcji nikt nie ma najmniejszych wątpliwości.

Scarface: The World is Yours

Image

Scarface, Człowiek z blizną, czyli legendarna wręcz kreacja Ala Pacino w filmie Briana De Palmy z 1983 roku. Historia kubańskiego gangstera-uchodźcy, który przybywa do Stanów Zjednoczonych i poniekąd realizując scenariusz "od zera do bohatera" powoli staje się narkotykowym baronem. Film pokazuje nie tylko drogę Tony'ego Montany do potęgi, ale też topos "ciężkiego życia gangstera" okraszony masą dobrych dialogów i akcji.

Nic zatem dziwnego, że takie dzieło posłużyło za inspirację do stworzenia gry komputerowej. Radical Entertainment, bardziej znane z przygód Crasha Bandicoota oraz całkiem udanej Prototype przy współpracy z Activision w 2006 roku, postanowiło stworzyć grę akcji w konwencji TPP, mocno wzorowaną na wciąż święcącej tryumfy w tamtym czasie serii Grand Theft Auto (i kilku mniej lub bardziej udanych klonach).

Ponieważ fabuła filmu jest idealna także pod schematy gier komputerowych, twórcy rzeczywiście nie pokusili się o jakieś specjalne improwizacje w tej kwestii. Od prostego chłopca na posyłki do władcy miasta, a poziom trudności z czasem naturalnie wzrasta. Nie zabrakło masy strzelania, szybkich samochodów i znakomitej muzyki, która przywodziła nieco na myśl klimat filmowy. Scarface był grą stosunkowo niezłą, ale nie wybitną, być może właśnie dlatego mało kto dziś o nim pamięta.

Ciekawostka: A najpewniej także dzięki GTA: Vice City, która choć o kilka lat starsza, w sporym stopniu nawiązywała właśnie do Scarface. A wirtualnego klimatu Miami nie da się odwzorować lepiej, niż zrobili to pracownicy Rockstara. Poważnie - lepiej się już nie da!

Harry Potter (seria)

Image

Najpierw były książki, ale seria gier Harry Potter stanowi nieodłączny element filmów opowiadających o losach młodego czarodzieja. Od 2001 roku do dnia dzisiejszego ukazało się ich już sześć, a my mamy niewątpliwą przyjemność (?) oglądać rozwój młodych aktorów odgrywających losy trójki sympatycznych adeptów szkoły magii i czarodziejstwa.

Jak na nowoczesny marketing przystało, każda premiera filmu sprzężona jest w czasie z premierą gry - obie oparte na tym samym tomie książki. Ich powiązania są zresztą olbrzymie, bo Electronic Arts wzoruje się na lokacjach przedstawionych w filmie, starając się je oddać z należytą starannością, a fabuła obydwu jest do siebie tak zbliżona, jak tylko możliwe.

Spośród wydanych dotychczas sześciu gier największą przychylnością cieszył się Zakon Feniksa - i słusznie. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że wyszło takie "GTA w Hogwarcie", ponieważ swoboda rozgrywki była ogromna, mogliśmy eksplorować gigantyczne (i piękne) tereny i rzucać czary na niemal wszystkie elementy otoczenia. Cała reszta była już troszkę bardziej dziecinna, ale na tyle przyzwoita, że każdy potteromaniak powinien być w siódmym niebie. Na pewno nie miała tu miejsca sytuacja wyłudzania pieniędzy od dzieciaków poprzez wciskanie im wielkiej, marketingowej ściemy.

Ciekawostka: W 2003 roku ukazała się gra sportowa o Harrym Potterze, w pełni poświęcona naczelnemu sportowi czarodziejów - Quidditchowi!

Ace Ventura

Image

Ace Ventura to może nie rola życia Jima Carreya, ale na pewno jedna z bardziej wyrazistych postaci komediowych pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. W tamtym czasie ukazały się dwa filmy opowiadające o jego przygodach - Psi Dedektyw i Zew Natury, które (zwłaszcza najmłodszych) bawiły do łez. Dzieciaki skłonne były przekładać go nawet przed legendarnego Krzysztofa Rutkowskiego czy niewiele mniej znanego Sherlocka Holmesa.

Nic zatem dziwnego, że w 1997 roku firma 7th Level (wspierana przez Infogrames) postanowiła stworzyć skierowaną właśnie w kierunku młodych grę przygodową opowiadającą o losach zwariowanego bohatera. Do dziś wielu ją pamięta ze względu na absurdalny momentami poziom zagadek, w związku z czym pytania i odpowiedzi na temat Ace'a Ventury opanowały większość komputerowych czasopism drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych. Swoją drogą - czy łatwiej o lepszą promocję?

Przygodówka z rysunkową grafiką oparta na schemacie point&click w tamtych czasach była niemal synonimem sukcesu - tego typu produkcje sprzedawały się znakomicie i naprawdę nie trzeba było wielkiego wysiłku, by szybko stała się hitem (dziś niestety jest to gatunek niemal zapomniany). Ace zwiedzał najbardziej egzotyczne lokacje, odwiedzał eskimosów, budował totem, a nawet spotkał samego kapitana Nemo. Nawiązań do filmów było jednak jak na lekarstwo. W tym konkretnym wypadku posłużyły one po prostu jako spora inspiracja, a samą grę lepiej traktować w charakterze "spin-offu".

Ciekawostka: W przeciwieństwie do gry, przygód Ace'a Ventury nie da się dziś oglądać bez alkoholu.

Delta Force: Black Hawk Down

Image

Oscarowy film Ridleya Scotta wzorowany na książce o tym samym tytule podbił serca wszystkich miłośników zawodowych operacji wojskowych w 2002 roku. Dzieło, co jest słowem w tym przypadku akurat adekwatnym, opowiada historię operacji wojskowej przeprowadzonej w 1993 roku w Somalii. Nie zabrakło potu, łez i krwi w typowo amerykańskim stylu filmów wojennych.

Black Hawk Down stał się tym samym rewelacyjnym fundamentem dla stworzenia kolejnej gry z serii Delta Force. FPS-ów starających się odwzorować działania wojskowych jednostek specjalnych nie ukazywało się zbyt wiele i były one raczej marnej jakości. Niemniej produkcje Novalogic (może z nielicznymi wyjątkami w stylu Operation Flashpoint) na ich tle wyglądały zdecydowanie najlepiej. Czyli wciąż dość średnio, ale - propagując piękne polskie złote myśli - "na bezrybiu i rak ryba".

Nawiązania do filmu - są - choć równie dobrze można doszukiwać się elemtnów wspólnych z książką, a przede wszyskim historią prawdziwych wydarzeń. Nie da się jednak ukryć, że twórcom zależało na tym, by wylansować swój tytuł na popularności filmu. Premiera miała miejsce już na początku 2003 roku, a więc raptem kilka miesięcy po wejści Black Hawk Down na ekrany kin. Jak to w FPS-ach wojennych bywa, było dużo strzelania, a jak to bywa w Delta Force - można, ale nie trzeba było używać taktyki.

Ciekawostka: W 2004 roku ukazał się dodatek do gry o podtytule Team Sabre. Zawierał dodatkowe misje i był chyba nawet troszkę lepszy od pierwowzoru.

E.T.

Image

E.T. jest grą wyjątkową w naszym zestawieniu. Ale najpierw o filmie, którego - mamy nadzieję - nikomu nie trzeba przedstawiać. Wszak to głównie za jego sprawą wielką ikoną kina stał się Steven Spielberg. Historia sympatycznego kosmity, który trafia na ziemię, bardzo tęskni za swoją rodzimą planetą i nawiązuje przyjaźń z napotkanym chłopcem rozczuliła wiele duszyczek, choć nie wydaje mi się, by było wśród nich szczególnie wielu amatorów gier komputerowych (choć w 1982... kto wie, może jeszcze nie byli twardzielami!).

Czemu E.T. jest grą wyjątkową? Przede wszystkim zagraniczne serwisy dość zgodnie obwołały ją nie tylko jedną z najgorszych "egranizacji" filmu, ale też jedną z najgorszych gier w ogóle. Wydana również w 1982 roku na Atari 2600, autorstwa jednego człowieka - Howarda Scotta Warshawa (nazwisko nie robiło w naszej stolicy dobrego PR),  miała cechy przygodówki, w której główny bohater musiał znaleźć trzy części niezwykłego telefonu (dzięki niemu E.T. miał dodzwonić się do domu).

Trudno powiedzieć co zadecydowało o porażce tej gry, a argument "wszystko" wydaje się trochę zbyt banalny. W każdym razie w tym samym czasie dużo lepiej prezentowały się produkcje typu Frogger czy Donkey Kong, a dzieciaki najwyraźniej poczuły się rozczarowane prosząc wcześniej Świętego Mikołaja o to, by to właśnie przygody sympatycznego ufoludka znalazły się pod choinką.

Ciekawostka: Dzieciaki dorosły i zaczęły zawodowo pisać o grach - E.T. wygrał kilka rankingów na najgorszą grę w dziejach.

Hulk

Image

Ostatnimi czasy Hulk miał dwa podejścia zarówno na arenie filmów, jak i gier. Po raz pierwszy w 2003 roku - wtedy ludzie wychodzili zawiedzeni z kina, ale mogli sobie nieco odbić przy komputerze. Pięć lat później na srebrnym ekranie było już dużo lepiej, ale za to konsolowa wersja przygód zielonego herosa bardzo rozczarowywała.

Bruce Banner, główny bohater komiksów Marvela miał zdecydowanie kiepską odporność na stres - pod wpływem dużych emocji zmieniał się w zielonego dzikusa, nad którym ciężko było zapanować. Wydana w 2008 roku produkcja Edge of Reality powstała przy współpracy z SEGĄ i była grą akcji w konwencji TPP, gdzie największą satysfakcję mieliśmy czerpać ze sterowania losami prawdopodobnie jednego z największych siłaczy, jacy kiedykolwiek pojawili się na ekranie kin (czyli take połączenie King Konga ze Spider-Manem).

Produkcji nie można było odmówić jednego - oprawa graficzna była rewelacyjna. Urzekła niektórych do tego stopnia, że jeszcze przed premierą pierwsze screeny prezentowały wszystkie serwisy growe na całym świecie. Niestety ponad to konsolowy Incredible Hulk nie oczarował raczej nikogo - po chwili zachwytu zaczynało się robić nudnawo. Nie pomogła nawet możliwość destrukcji niemal całego otoczenia.

Ciekawostka: Choć kolorem dominującym Hulka jest zielony, na przestrzeni dziejów bywał również szary czy czerwony. Autorom zmieniała się koncepcja.

Chronicles of Riddick

Image

Kroniki Riddicka to trochę niespodziewanie naprawdę dobry film akcji w klimatach science-fiction, w którym równie nieźle poradził sobie Vin Diesel - aktor wzbudzający spore kontrowersje, bo jedni uważają go za prawdziwego zdolniachę, inni za kompletne beztalencie. Kroniki wydane w roku 2004 są sequelem Pitch Black, cztery lata starszego pierwowzoru, którego głównym bohaterem również był Richard B. Riddick.

Istnieją spore szanse na to, że Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay autorstwa Starbreeze AB to najlepsza gra w naszym rankingu. Troszeczkę nieoczekiwanie zauroczyła wszystkich fanów gier akcji, promując przy okazji sam film - co w tego typu sytuacjach ma miejsce naprawdę rzadko. W konwencji FPS poruszamy się bohaterem wyposażonym w nadnaturalną zdolność widzenia w ciemności.

Przydaje mu się ona wyjątkowo często, bo misja nie jest łatwa, a sam Michael Scofield z serialu Prison Break mógłby popaść w kompleksy. Uciekamy z wielkiego międzygalaktycznego więzienia, w którym roi się od niebezpiecznych technologii. Na dodatek gdzieś tam, far far away (ale niestety nie "a long time ago") toczy się wielka i krwawa wojna kosmicznych cywilizacji. Klimat, grywalność, niespodziewanie wysoka jakość. Twórcy dali radę!

Ciekawostka: W 2009 roku ukazała się kolejna gra o przygodach Riddicka i również była bardzo dobra! Ten film miał naprawdę sporo szczęścia.

Aliens vs Predator

Image

Aliens vs Predator opiera się nie na jednym, ale na kilku filmach. Twórcy wpadli na pomysł, by zebrać wszystko co najlepsze w serii Obcy (kilka części począwszy od 1979 roku) oraz filmie Predator z 1987 roku, w którym głośną rolę zagrał obecny gubernator stanu Kalifornia, wcześniejszy Terminator - Arnold Schwarzeneger.

Pierwotnie wydana w 1999 roku była dziełem życia studia Rebellion, które w przyszłości wprawdzie wielokrotnie próbowało, ale już nigdy nie stworzyło równie udanej gry. Trudno było oprzeć się jednak pojedynkowi predatorów, obcych oraz amerykańskich marines. Było pewne, że od jego rezultatu zależały dalsze losy całego wszechświata. A każda z ras miała swoje własne atuty.

Strzelanka w konwencji FPS w momencie premiery elektryzowała klimatem, mechanizmem rozgrywki oraz szeroko pojętą grywalnością. Sukces był na tyle spory, że w przyszłości ten niezwykle emocjonujący pojedynek powracał na nasze ekrany jeszcze kilkukrotnie.

Ciekawostka: Ostatnio miało to miejsce w lutym tego roku. Prasa na całym świecie była jednak bardzo rozczarowana. Czar prysł?

Peter Jackson's King Kong

Image

Peter Jackson słynie jako reżyser o wielkich ambicjach. To on odważył się "poskromić" Władcę Pierścieni, równie odważnym posunięciem była próba stworzenia remake'u King Konga, będącego dla amerykańskiego kina niczym Chopin dla polskiej muzyki. Film był zresztą bardzo dobry, o czym świadczą zresztą trzy zdobyte przez niego Oscary oraz dwa Złote Globy.

W tym samym czasie Ubisoft pracował nad grą, która miała ukazać się w czasie równoległym do filmu. Rok 2005 to okres, w którym niemal standardem było już wydawanie gier przy okazji każdej większej premiery na arenie kinematografii. Niestety większość spośród tych tytułów była na tyle słaba, że nawet nie zawracamy sobie nimi głowy. Trzeba jednak przyznać, że Ubisoft się obronił - King Kong okazał się produkcją wysokiej jakości, śmiało rywalizując z najlepszymi wówczas premierami.

Sam fakt, że mogliśmy sterować gigantycznym gorylem, którego monumentalność czuło się w trakcie zabawy, był nie lada atrakcją. Ale do tego warto dodać też kilka innowacyjnych zabiegów, możliwość sterowania różnymi postaciami, zmienny widok zarówno z perspektywy pierwszej, jak i trzeciej osoby. Wyszedł naprawdę interesujący miks gry akcji, zręcznościowej i odrobiny przygody.

Ciekawostka: Ryk King Konga to tak naprawdę ryk lwa odtwarzany od tyłu z dwa razy mniejszą prędkością.

Die Hard (Szklana Pułapka)

Image

Seria Die Hard, czyli popularna i umiłowana szczególnie w okresie świątecznym przez rodzime telewizje Szklana Pułapka, to film któremu Bruce Willis zawdzięcza w zasadzie całą swoją popularność. Ale też miliony ludzi na całym świecie zawdzięcza mu masę emocji przez przynajmniej kilka godzin - nie bez kozery nazywany jest bowiem "klasykiem kina akcji".

Activision rok po premierze filmu - w 1989 - dogadało się z firmą Dynamix i wspólnie stworzyli strzelankę utrzymaną w klimatach Die Hard. Jak się później okazało, była to pierwsza gra z całej serii, która łeb w łeb z filmami bawiła spragnione strzałów i eksplozji społeczeństwa. Większość z was kojarzy zapewne Szklaną Pułapkę w 3D, jednak pierwsza gra z zawodowym trójwymiarem miała tyle wspólnego co zajęcia z perspektywy na plastyce w podstawówce.

Akcja obserwowana z perspektywy trzeciej osoby trochę zawodziła - trudno było na przykład wycelować do napotykanych tu i ówdzie przeciwników. Wielu skarżyło się również na brak dynamizmu. Choć do ery wielkich FPS-ów jeszcze nieco brakowało, gracze mieli już całkiem nowoczesne oczekiwania.

Ciekawostka: Akcja rozgrywa się w fikcyjnym biurowcu Nakatomi Plaza, ale wzorowanym na jednym z bardziej charakterystycznych wieżowców Los Angeles - Fox Plaza.

The Godfather

Image

Najpierw była świetna książka, potem rewelacyjny film... i co za dużo to niezdrowo, bo gra była tylko średnia. No, ale jak tu w postaci cyfrowej oddać geniusz reżysera Francisa Forda Coppoli, czy aktorów takich jak Marlon Brando albo Al Pacino?

W 2006 roku Electronic Arts postanowili przenieść legendę na ekrany komputerów. Nie było to zadanie proste, ponieważ gra miała rywalizować z takimi produkcjami jak GTA, a w pamięci wielu wciąż żyła rewelacyjna Mafia. Jest wysoce prawdopodobne, że to właśnie znakomita jakość tamtych dwóch produkcji była przyczyną tak chłodnego przyjęcia Ojca Chrzestnego.

Scenariusz - typowy - od zera do bohatera. Głównym atutem gry był więc nie tyle gameplay, nie tyle różnorodne misje wzorowane na najlepszych grach akcji, nie tyle fabuła i scenariusz, co klimat Nowego Jorku lat czterdziestych minionego wieku. The Godfather był niezły, ale o wiele za słaby na konfrontację z legendą.

Ciekawostka: Niektóre z głosów pojawiających się w grze podkładali aktorzy występujący w kinowym hicice z 1972 roku!

The Blues Brothers

Image

Dwóch braci postanawia ratować sierociniec, w którym dorastali. I choć początkowo mają czarne myśli, ostatecznie decydują się zrobić to zgodnie z prawem. Niech gra muzyka! Kultowy film Johna Landisa z 1980 roku doczekał się również swojej gry komputerowej.

Niestety, choć ta powstała jedenaście lat po premierze filmu, mimo wszystko możliwości technologiczne były dość ubogie. Pomysł też chyba nie został do końca wykorzystany, ponieważ studio Titus Interactive koniec końców stworzyło prostą platformówkę. Z drugiej strony - graczom bardzo się ona spodobała, także dzięki temu, że nie była aż tak irytująco zręcznościowa jak kultowe wówczas przygody Sonika czy Mario.

Tym co zapadło w pamięci była możliwość równoczesnego kierowania poczynaniami obydwu braci - oczywiście drugą postacią powinien kierować kolega, byłoby naprawdę trudno wziąć obie na swoje własne barki. Nie da się zapomnieć również o muzyce, której jakość wprawdzie pozostawiała wiele do życzenia, ale nasuwała przy okazji oczywiste skojarzenia z pamiętnym filmem.

Ciekawostka: Akcja filmu rozgrywa się w Chicago. Również pseudonimy głównych bohaterów nawiązują do stanu Illnois.

The Lord of the Rings: The Battle for Middle-Earth

Image

Po superprodukcji jaką była trylogia Władca Pierścieni w reżyserii Petera Jacksona oczywiste było, że branża gier ponownie otworzy się na temat przygód odważnych hobbitów i ich przyjaciół. Najkrótsze streszczenie trylogii jakie słyszałem? Dzielny Frodo znajduje potężny pierścień i przez trzy filmy idzie, idzie, idzie, żeby wrzucić go do takiej wielkiej dziury.

Oczywiście tłem tych wszystkich wydarzeń jest wielki konflikt, coś na kształt fantastycznej II Wojny Światowej, gdzie zamiast bombowców po niebie latają Nazghule, a czołgi zastąpiły myślące drzewa - Enty. O "Władcy" zrobiono przygodówki, gry akcji, ale każdy kto widział film i rewelacyjne sceny batalistyczne wie, jak znakomitą podstawą film ten był dla zrobienia strategii. I właśnie czymś takim jest The Battle for Middle-Earth.

Pierwotnie ukazała się w 2004 roku za sprawą Electronic Arts, oddziału odpowiedzialnego między innymi za niektóre części Command & Conquer. Wspaniała kampania składała się z trzydziestu misji, a tam z kolei ogromny nacisk położono na sceny batalistyczne. Na ekranie momentami widzieliśmy tysiące jednostek ze znakomitym systemem taktyki i dowodzenia. Jedna z lepszych strategii w historii.

Ciekawostka: W trakcie gry mogliśmy sterować także głównymi bohaterami trylogii, którzy wyróżniali się dodatkowymi umiejętnościami na polu bitwy.

Spider-Man: The Movie

Image

Jeden z ciekawszych herosów w panteonie Marvela pierwszego filmu kinowego z prawdziwego zdarzenia doczekał się w roku 2002. Odtwórcą głównej roli został Toby Maguire, a film przez fanów komiksu został przyjęty stosunkowo ciepło - przeważnie tego typu adaptacje nie były wysokich lotów, ludzie "z zewnątrz" nominowali go też do Oscara w kategorii efekty specjalne.

Bardzo podobne były losy gry - nikt nie spodziewał się po niej zbyt wiele, zwłaszca że jej charakter był typowo promocyjny. Ale Treyarch, znani między innymi z serii Call of Duty, dali radę. Udało im się zachować nawiązania do filmu, a przy tym komiksowy klimat. Człowiekiem-pająkiem sterowało się bardzo dobrze, a było to wyjątkowo ważne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jednym z jego głównych atutów jest możliwość przemieszczania się przy użyciu wystrzeliwanej z ręki pajęczyny.

Fabuła była zgodna z filmem, dlatego naszym głównym przeciwnikiem był Zielony Goblin oraz jest diabelskie zastępy irytujących podwładnych. Gra bardzo udanie łączyła w sobie elementy zręcznościówki i bijatyki, do tego nie brakowało jej różnorodności, co i rusz przenosząc akcję z ciasnych budynków na otwarte przestrzenie wirtualnego miasta.

Ciekawostka: Przez pewien czas do roli reżysera rozważano postać Jamesa Camerona (Titanic, Avatar). Ostatecznie padło jednak na nieco mniej znanego Sama Raimi.

Braveheart

Image

5 Oscarów, prawdopodobnie rola życia Mela Gibsona i miano jednego z najlepszych filmów historycznych. Swoje pięć minut dostała też wyraźnie dyskryminowana na tle Anglików Szkocja. Tak oto rysowało się zaplecze filmu Braveheart, który w 1995 roku opowiadał historię walcznego Williama Wallace, śmiałka, który drogą krwi i miecza postanowił "pogonić" żołnierzy Edwarda I na właściwe im południe wyspy.

Programiści Red Lemon Studios tak bardzo zafascynowali się filmem, że cztery lata później w końcu udało im się wprowadzić inspirowaną nim grę strategiczną. Tym samym była to jedna z pierwszych gier reprezentujących popularny np. w serii Total War trend widoku 2D w przypadku mapy, gdzie podejmujemy wszystkie istotne decyzje, oraz trybu 3D skupionego na działaniach wojennych.

Gra zebrała przeciętne recenzje. Chwalono ją za nawiązania do filmu oraz całkiem niezłe jak na 1999 rok sceny batalistyczne, ale z drugiej strony zarzucano jej nieco zbyt wysoki poziom trudności i - mimo wszystko - taką sobie grywalność.

Ciekawostka: W 1995 roku Braveheart dostał Oscara m.in. w kategorii "najlepszy film" - rok wcześniej nagroda ta przypadła Forrestowi Gumpowi, a rok później Angielskiemu Pacjentowi.

Indiana Jones and the Last Crusade

Image

Trzeci z kolei film opowiadający o przygodach najsłynniejszego archeologa w historii na ekrany kin trafił w 1989 roku. Reżyserią zajął się wielki Steven Spielberg, a obok Harrisona Forda ważną rolę - ojca Indiany - zagrał sam Sean Connery. Tytuł Ostatnia Krucjata słusznie nasuwa religijne skojarzenia, ponieważ bohater wyrusza na poszukiwanie św. Graala.

Oscarowy film doczekał się swojej egranizacji, a za jej przygotowanie zabrało się legendarne studio LucasArts - mistrzowie gier przygodowych pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych, znani między innymi z serii gier o Małpiej Wyspie. W 1990 roku dopiero raczkowali, a Indiana Jones and the Last Crusade była trzecią produkcją znanego studia. Niemniej jeśli ktoś jest utalentowany, zawsze sobie poradzi. A LucasArts byli.

Wpadli chociażby na pomysł, że choć fabularnie gra powiązana jest ze scenariuszem filmu, można było ukończyć ją na kilka różnych sposobów. Do tego doszedł znakomity system dialogów, w którym wiele zależało od umiejętności negocjacyjnych, a w przypadku niepowodzenia - także od pięści głównego bohatera. Sami widzicie, że zastosowano nowoczesne rozwiązania, którymi po latach tak bardzo chwalili się choćby twórcy Mass Effect.

Ciekawostka: To właśnie w tym filmie dowiadujemy się, że Indiana tak naprawdę ma na imię Henry, a jego pseudonim... to spadek po ukochanym psie.

Król Lew

Image

Król Lew to jeden z nielicznych filmów rysunkowych, który z takim impetem przebił się do popkultury, śmiało rywalizując nawet z największymi superprodukcjami. Historia młodego lwa o imieniu Simba, który nagle staje przed bardzo poważnymi problemami życiowymi, włączając w to osobistą tragedię, wzruszała właściwie wszystkich. Oto wasza chwila prawdy - kto nie płakał na Królu Lwie? ;-)

Wydana w tym samym roku (1994) platformówka Virgin Interactive zebrała bardzo dobre recenzje - wszak nie był to jeszcze czas wygórowanych oczekiwań w stosunku do jakichkolwiek gier, a fakt powiązania z kinowym przebojem mógł być tylko dodatkowym atutem. Ale rzeczywiście, w tym konkretnym przypadku - choć zasady były bardzo proste i ograniczały się głównie do skakania i unikania przeciwników - pozytywne opinie były naprawdę zasłużone.

Poza wysoką grywalnością i sympatyczną oprawą graficzną, cieszyła obecność ulubionych bohaterów jakich poznaliśmy już w kinie. Przygody młodego Simby wpasowały się w nurt disney'owskich platformówek, wśród których spory sukces odniósł również Alladyn, a nieco później Herkules.

Ciekawostka: Fabuła filmu oparta była w sporej mierze na "Hamlecie" Szekspira.

Star Wars Episode III: Revenge of the Sith

Image

Pierwsza trylogia zadebiutowała w 1977 roku, opowiadając tak naprawdę czwartą część całej historii. Dla niektórych może się to wydać troszkę pokręcone, ale fani Gwiezdnych Wojen doskonale się w tym wszystkim odnajdują. Właśnie wtedy narodziła się prawdziwa mania, może nawet religia, w każdym razie trudno znaleźć drugi film, który wywarłby tak wielki wpływ na życie wielu ludzi.

Gdyby wśród gier zebrać tylko te, które traktują o tematyce Star Wars, śmiało można by utworzyć dla nich osobny gatunek. Jedne wiernie odwzorowują fabułę filmu, inne są wobec niej jedynie apokryfami, a jeszcze inne - i tutaj największe ukłony w kierunku genialnej Knights of the Old Republic - wykorzystują jedynie wykreowane uniwersum, opowiadając swoją własną historię.

Star Wars: Episode III Revenge of the Sith będąca tu raczej w roli reprezentanta całej linii gier nigdy nie ukazała się na PC. Niemniej jednak ściśle powiązana z najnowszym filmem z serii - z 2005 roku - łączyła w sobie elementy akcji i odrobiny RPG. A do tego - co chyba najistotniejsze - było dużo walki na miecze świetlne. Czego chcieć więcej?

Ciekawostka: Darth Vader jest ojcem Luke'a! No nie wygłupiajcie się, naprawdę nie wiedzieliście?! Naprawdę?! Ups...

Napisy końcowe

Image

Dziękujemy za uwagę poświęconą lekturze artykułu. Jak sami widzicie - przeniesienie filmu dosłownie lub nawet nawiązywanie do tegóż nie jest prostym zadaniem i udaje się stosunkowo rzadko. Gier wybitnych w powyższym zestawieniu jest jak na lekarstwo - najpewniej tylko Kroniki Riddicka i Battle for the Middle-Earth miałyby jakiekolwiek szanse w zestawieniu najlepszych produkcji.

Z drugiej strony warto zastanowić się nad tym, czym kieruje się osoba kupująca grę stworzoną na podstawie filmu. Być może produkt wysokiej jakości nie zawsze jest absolutnym priorytetem? Wszak oczarowani piękną fabułą, a przede wszystkim klimatem, być może mamy po prostu ochotę zatracić się w tej atmosferze. I wówczas na wszelkie mniejsze niedogodności po prostu przymknąć oko?

Niezależnie od pobudek, zachęcamy do wypisywania w komentarzach najlepszych gier stworzonych na podstawie filmów. Zachęcamy również do zabawy - jaki film chcielibyście "zegranizować", no i przede wszystkim: dlaczego?

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ