Choć Galaxy Z Fold 8 jest pozycjonowany niżej niż Galaxy Z Fold 8 Ultra, to w mojej ocenie jest od niego ciekawszy. To dla podstawowego modelu zarezerwowano bowiem nowe proporcje, które w moim przypadku lepiej sprawdzają się podczas codziennego użytkowania.
Nowe proporcje Samsunga Galaxy Z Fold 8 rozwiązują największe problemy ze składanymi smartfonami
Dotychczasowe Foldy miały po rozłożeniu proporcje zbliżone do kwadratu i składały się w poprzek krótszego boku. Smartfon przybierał przez to wydłużony format dopiero po złożeniu, co rodziło przynajmniej dwa problemy.
WIDEO
Po pierwsze - filmy. Galaxy Z Fold 7, podobnie jak jego poprzednicy, był w pozycji poziomej tak samo szeroki w trybie złożonym, jak i rozłożonym. Kinowe filmy o standardowych proporcjach 21:9 wypełniały przez to podobną powierzchnię na obu panelach.
Po drugie - internet. Galaxy Z Fold 7 po rozłożeniu stawał się jedynie szerszy, więc grafiki w artykułach wypełniały proporcjonalnie większą część ekranu. Czasem prowadziło do do kuriozalnej sytuacji, gdy ekran zewnętrzny mieścił więcej treści niż wewnętrzny.
Nie jest oczywiście tak, że wcześniejsze Foldy były zupełnie bezużyteczne, bo ich ekrany dawały radę podczas korzystania z kilku aplikacji jednocześnie, wyświetlania i edycji zdjęć czy oglądania filmów 16:9, ale w zbyt wielu sytuacjach te proporcje nie wnoszą nic lub wręcz przeszkadzają.
Galaxy Z Fold 8 to co innego. W tym formacie ekran wewnętrzny jest w stanie zmieścić dużo większe okno z filmem...
... oraz więcej tekstu i zdjęć niż panel zewnętrzny.
W trybie złożonym z takiego nietypowego ekranu 16:10 naprawdę dobrze się korzysta. Da się bez problemu dosięgnąć kciukiem do górnej krawędzi, a klawiatura nie jest za wąska.
Póki co największym minusem Galaxy Z Fold 8 jest dla mnie aparat. Ten zdaje się być wręcz niezgodny ze strategią Samsunga
W tym modelu Samsung zastosował podwójny aparat z soczewką główną oraz ultraszerokokątną. Zabrakło jakiegokolwiek teleobiektywu, bo szkło z przybliżeniem 3x zarezerwowano dla modelu Galaxy Z Fold 8 Ultra, który jednak odziedziczył proporcje po porzedniku.
Przypominam, że Galaxy Z Fold 8 w najtańszej konfiguracji pamięciowej kosztuje 8749 zł. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale wygląda na to, że Samsung stworzył właśnie najdroższy smartfon bez teleobiektywu na rynku. I najpewniej utrzyma ten tytuł aż do czasu premiery składanego iPhone'a.
Właśnie - składany iPhone. Samsung dotychczas dbał o to, by jego smartfony miały jeden aparat więcej niż bezpośredni konkurent z portfolio Apple'a:
- iPhone 17 ma podwójny aparat, a Galaxy S26 potrójny;
- iPhone 17 Pro Max ma potrójny aparat, a Galaxy S26 Ultra poczwórny;
- iPhone Air ma pojedynczy aparat, a Galaxy S25 Edge podwójny.
Tymczasem składany iPhone, według licznych przecieków, ma otrzymać dwa aparaty, czyli dokładnie tyle co Galaxy Z Fold 8. A to przecież te modele - z uwagi na charakterystyczne proporcje - będą najpewniej stanowić swoje odpowiedniki.
Dziwi mnie to, bo nie sądzę, by dodatkowa mała matryca z teleobiektywem 3x drastycznie zwiększyła koszty produkcji, gabaryty czy wagę, a przybliżenie optyczne w aparacie zapewniłoby Foldowi 8 konkretną funkcjonalną przewagę nad składanym iPhone'em.
Samsung po raz pierwszy w 7-letniej historii składanych smartfonów poczuje na plecach oddech rywala i postanowił się z nim zrównać, zamiast próbować go przebić. Szkoda, bo gdyby nie wybrakowany aparat, to po trzech dniach testów ciężko byłoby mi wskazać jakieś poważne wady. No, może nie licząc ceny.