Boeing 757, który przez lata przyciągał uwagę entuzjastów lotnictwa wyjątkową "aurorową" szatą graficzną, doczekał się nietypowego finału. Maszyna TF-FIU została zezłomowana krótko po tym, jak pożegnała się z pasażerami, choć jej historia nie urwała się w momencie odstawienia. Samolot już w listopadzie 2025 r. trafił do Lleida w Hiszpanii – tam rozpoczął się proces demontażu.
Zamiast standardowego "spoczynku" na typowym składowisku, TF-FIU stał się bazą do upcyklingowego przedsięwzięcia. Niemiecka firma Aviationtag wycięła z jego poszycia setki elementów, a następnie przełożyła je na kolekcjonerski produkt: limitowaną partię 25 tys. breloków. Każdy egzemplarz otrzymał własny numer, a sprzedaż uruchomiono w sklepie internetowym producenta w cenie od 39,95 euro.
Prace ruszyły latem 2026 r., gdy ekipa Aviationtag pojawiła się w Lleida, mierząc się z temperaturami przekraczającymi 40°C. Po zdemontowaniu elementów kabiny wybrane fragmenty przewieziono do Kolonii, gdzie poddano je obróbce i wykonano trwałe znakowanie laserowe. Współzałożyciel Aviationtag Tobiasz Richter podkreślał, że o decyzji przesądziła wyjątkowość tej maszyny oraz jej warstwa wizualna. Jak zaznaczył, "taki samolot jak Hekla Aurora zdarza się bardzo rzadko" i dlatego zależało im, by część historii przetrwała w nowej formie.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Zanim TF-FIU stał się symbolem Icelandair, latał w barwach innych przewoźników – co w przypadku Boeingów 757 nie jest niczym niezwykłym, bo te samoloty potrafią służyć w różnych liniach przez dekady. Egzemplarz o numerze seryjnym 26243 zamówiła Iberia 25 maja 1990 r. Swój pierwszy lot odbył w kwietniu 1994 r., a kilka miesięcy później rozpoczął operacje u hiszpańskiego przewoźnika, by następnie trafić do Air Europa.
Do floty islandzkich linii TF-FIU dołączył dopiero w 2004 r. Przez kolejnych dziesięć lat nie wyróżniał się szczególnie, aż do momentu, gdy w 2014 r. w Norwich w Wielkiej Brytanii otrzymał niepowtarzalne malowanie przedstawiające zorzę polarną. To właśnie ta zmiana uczyniła z niego jedną z najbardziej rozpoznawalnych maszyn wśród europejskich i amerykańskich miłośników fotografowania samolotów.
W trakcie kariery TF-FIU spędził w powietrzu ponad 80 tys. godzin. Wykonał 29 217 lotów, a średni czas przelotu wynosił 2 godziny 44 minuty. Samolot woził 183 pasażerów, choć konfiguracje kabiny zmieniały się w czasie służby. Końcówka eksploatacji obejmowała pożegnalny lot nad Islandią oraz ostatni przelot do Hiszpanii, gdzie zakończył swoją historię jako maszyna pasażerska. Dziś kawałki jego kadłuba, zamienione w breloki, stały się pamiątką nie tylko dla sympatyków Icelandair, ale też szerzej – dla fanów lotnictwa.